Hej, byłam, wróciłam i jestem zadowolona.
Fajnie było pod każdym względem.
Jedzenie smaczne i mi wystarczało. Chyba, że ktoś czegoś nie lubi to mogłoby mu być mało jak zupy mleczne, parówki itp. ale to już gusta a nie brak kaloryczności posiłków.
Strój kąpielowy mi się nie przydał bo do kąpieli borowinowej/solankowej i innych wchodzi się na golasa więc posiadanie szlafroka ma swoje uzasadnienie.
Basenu i gimnastyki nie miałam więc adidasy też mi się nie przydały. Niestety co się przyda a co nie okazuje się na miejscu.
Szczególnie polecam branie własnych ręczników bo pomijając już fakt sterylności ręczników które dostajemy to pranie/suszenie jest kłopotliwe przez brak pralki a czymś trzeba się wytrzeć też po za zabiegami.
Zabiegi jakie by nie były osłabiają organizm więc do polecam jechać z dużym optymizmem i kondycją.
Zabiegi po 10minut więc króciutko, ponoć od tego roku tak jest.
Buty obowiązkowo stosowne do pory, moje się przydały natomiast były osoby w butach miejskich co powodowało ich uziemienie w ośrodku.
Wycieczki fajne polecam biesiadę przy ognisku za atmosferę. Kuliki są słabe i nudne bo niby się jedzie ale w ciszy, takie męczenie koni. Góra parkowa/jaworzyna polecam. Na jaworzynę trzeba mieć dużo czasu, żeby sobie pochodzić, popatrzeć nacieszyć oczy, warto we własnym zakresie pojechać niż z biurem bo blisko i taniej.
Czasu wolnego było dość mało bo zabiegi są porozwalane a przekładanie może być trudne a nawet nie możliwe. Niestety nie wszyscy mają zabiegi do południa choć to już od schorzeń zależy.
Nie polecam zbytniego spieszenia się bo nawet jak ktoś chce zapłacić te 20zł za wcześniejsze wejście do pokoju to może okazać się, że pokoi nie ma bo są nie zwolnione przez poprzedni turnus. Z drugiej strony najlepsze więzi nawiązuje się tak sobie czekając na pokój godzinami.
Pokoje są odgórnie przypisywane mniej więcej wiekowo, nie spotkałam się żeby 40latka dostała 70latkę do pokoju. Pokoje 2/3/4 osobowe z tym że 3 i 4 chyba najwięcej. Daje się radę tylko to pranie nieszczęsne.
Pokoje sprzątane co drugi dzień, nawet z niezłym skutkiem. Chyba, że kuracjusze się tak porozkładają, że nie ma jak posprzątać bo np. jak na szafce jest na rozkładane to już Panie nie sięgają i dobrze. Panie sprzątające miłe, starają się i co najważniejsze nic nie ginie co mnie najbardziej cieszy dlatego piszę o Paniach sprzątających, że to babki z klasą.
Natomiast jak komuś czapka zginęła na terenie ośrodka to niestety się już nie znalazła.
Ręczniki dwa wymieniane raz, 3 rolki papieru toaletowego na turnus.
Wieczorki zapoznawcze w Lwim są raz na tydzień, z mojego punktu widzenia to dobrze bo potańczyć można sobie gdzie się chce a w ośrodku odpocząć. Po za tym Panów brakowało więc nawet jak Panie się wyszykowały to same tańczyć musiały.
Pod tym względem polecam pakowanie z rozsądkiem albo kuriera.
Potwierdzam, jak się chce pobawić to trzeba mieć worek pieniędzy na karcie a jak podleczyć to już ekonomicznie. Osoby które pozostawały w ośrodku często dokupywały zabiegi i te które jako zabiegi dostawały picie wody. Jak ktoś miał połowę zabiegów z piciem wody to ma się czasu a czasu.
Biblioteka mała raczej z romansidłami.
To chyba wszystko, Krynicę Zdrój polecam bo jest co w niej robić jak się tylko chce wyjść z ośrodka.
Dziękuję za podpowiedzi
