Re: Hymmmm.... takie tam opowiadanka
: 11 lis 2018 11:06
A to dziś opowiadanko....... trochę takie z humorem... jak to różnie patrzymy na dane wydarzenie, jak je różnie odbieramy 
Ona i On – czyli idzie wiosna
ONA
Szłam szybko. W sercu czułam ogromną radość. To tak, jakby tysiące malutkich motyli trzepotało w nim i pobudzało mnie do działania. Wchodząc do parku aż przystanęłam i rozkoszowałam się tym wspaniałym widokiem. Mój ukochany siedział na naszej ławeczce i patrzył w moim kierunku. Od razu poczułam, jak nogi lekko mnie niosą, jak w duszy odezwała się pieśń miłości. Bo On to całe moje życie. To trwanie w szczęściu i radości. To moje istnienie.
Czułam się jak ta wiosna. Piękna i umajona, która jest pełna śpiewu ptaków i cudów natury. Taka byłam. Też piękna i radosna. Miłość mnie uskrzydlała, dodawała mi wdzięku. Z uśmiechem patrzyłam na Niego, jak siedział i tęsknym wzrokiem patrzył na mnie. W ręku trzymał piękną, czerwoną różę. To było takie romantyczne. Takie cudowne. Podbiegłam do Niego i zarzuciłam Mu ręce na szyję. Chciałam Mu tyle powiedzieć tyle przekazać. Nie pozwolił mi. Szybko przycisnął swe usta do moich, poczułam ich żar. Nasze oddechy zmieszały się, usta zaczęły coraz mocniej do siebie przylegać. Siła namiętności dała o sobie znać. Rozkosz ogarnęła całe moje ciało. Chciałam więcej, więcej, więcej…. To takie miłe, mieć Go blisko, być z Nim w uścisku, obejmować Go, przytulać się do Niego…… Kocham Go.
ON
Siedziałem jak głupek na tej cholernej ławeczce. Co za pomysł sterczeć tu i patrzeć, czy Ona przyjdzie i kiedy. Kobiety zawsze się spóźniają i każą nam czekać na siebie. Jeszcze nigdy mi się nie zdarzyło, by jakaś przyszła punktualnie. I zawsze zwalają winę na coś idiotycznego. Że autobus nie przyjechał na czas, że coś tam z makijażem, że musiała komuś tam pomóc. Idiotyzm. Dziś pewno powie, że to ta cholerna wiosna wprawiła Ją w zachwyt i musiała podziwiać kwiecie na klombach. Czy to nie durne?
Siedzę więc na tej ławce, trzymam jakąś tam różę, co moja panna chciała dostać (po co komu dawać kwiaty jak i tak zaraz zwiędną?) i patrzę jak idioci spacerują i pokazują swój zachwyt i uwielbienie. No, bo jak inaczej nazwać to patrzenie na siebie cielęcym wzrokiem? Idzie taka jedna z drugim, trzymają się za rączki, albo i obłapiają się i bożego świata nie widzą. Mogą nawet wejść na człeka i tego swymi niewidzącymi oczami nie zauważą.
No idzie moja dziewczyna. Podryguje jakoś, śmieje się sama do siebie. Zgłupiało mi dziewczę chyba, bo jak to inaczej wytłumaczę. Zauważyła mnie, wstaję, a Ona szybko podbiega, zarzuca mi ręce na szyję i chce coś powiedzieć. O nie ma tak !! Nie będę słuchał durności. Zamykam Jej usta pocałunkiem. Najpierw tylko takim małym, ale po chwili żądza już ogarnęła mnie i chciałem więcej. Nasze języki splotły się. No i lepiej było spotkać się w domu, a nie tu. Po co to wszystko, jak zaraz trzeba skończyć i nie będzie dalszego etapu… Ech…. Chyba Ją Kocham.
Ona i On – czyli idzie wiosna
ONA
Szłam szybko. W sercu czułam ogromną radość. To tak, jakby tysiące malutkich motyli trzepotało w nim i pobudzało mnie do działania. Wchodząc do parku aż przystanęłam i rozkoszowałam się tym wspaniałym widokiem. Mój ukochany siedział na naszej ławeczce i patrzył w moim kierunku. Od razu poczułam, jak nogi lekko mnie niosą, jak w duszy odezwała się pieśń miłości. Bo On to całe moje życie. To trwanie w szczęściu i radości. To moje istnienie.
Czułam się jak ta wiosna. Piękna i umajona, która jest pełna śpiewu ptaków i cudów natury. Taka byłam. Też piękna i radosna. Miłość mnie uskrzydlała, dodawała mi wdzięku. Z uśmiechem patrzyłam na Niego, jak siedział i tęsknym wzrokiem patrzył na mnie. W ręku trzymał piękną, czerwoną różę. To było takie romantyczne. Takie cudowne. Podbiegłam do Niego i zarzuciłam Mu ręce na szyję. Chciałam Mu tyle powiedzieć tyle przekazać. Nie pozwolił mi. Szybko przycisnął swe usta do moich, poczułam ich żar. Nasze oddechy zmieszały się, usta zaczęły coraz mocniej do siebie przylegać. Siła namiętności dała o sobie znać. Rozkosz ogarnęła całe moje ciało. Chciałam więcej, więcej, więcej…. To takie miłe, mieć Go blisko, być z Nim w uścisku, obejmować Go, przytulać się do Niego…… Kocham Go.
ON
Siedziałem jak głupek na tej cholernej ławeczce. Co za pomysł sterczeć tu i patrzeć, czy Ona przyjdzie i kiedy. Kobiety zawsze się spóźniają i każą nam czekać na siebie. Jeszcze nigdy mi się nie zdarzyło, by jakaś przyszła punktualnie. I zawsze zwalają winę na coś idiotycznego. Że autobus nie przyjechał na czas, że coś tam z makijażem, że musiała komuś tam pomóc. Idiotyzm. Dziś pewno powie, że to ta cholerna wiosna wprawiła Ją w zachwyt i musiała podziwiać kwiecie na klombach. Czy to nie durne?
Siedzę więc na tej ławce, trzymam jakąś tam różę, co moja panna chciała dostać (po co komu dawać kwiaty jak i tak zaraz zwiędną?) i patrzę jak idioci spacerują i pokazują swój zachwyt i uwielbienie. No, bo jak inaczej nazwać to patrzenie na siebie cielęcym wzrokiem? Idzie taka jedna z drugim, trzymają się za rączki, albo i obłapiają się i bożego świata nie widzą. Mogą nawet wejść na człeka i tego swymi niewidzącymi oczami nie zauważą.
No idzie moja dziewczyna. Podryguje jakoś, śmieje się sama do siebie. Zgłupiało mi dziewczę chyba, bo jak to inaczej wytłumaczę. Zauważyła mnie, wstaję, a Ona szybko podbiega, zarzuca mi ręce na szyję i chce coś powiedzieć. O nie ma tak !! Nie będę słuchał durności. Zamykam Jej usta pocałunkiem. Najpierw tylko takim małym, ale po chwili żądza już ogarnęła mnie i chciałem więcej. Nasze języki splotły się. No i lepiej było spotkać się w domu, a nie tu. Po co to wszystko, jak zaraz trzeba skończyć i nie będzie dalszego etapu… Ech…. Chyba Ją Kocham.