Strona 4 z 11

Re: Kiedyś było fajnie? Pamiętam...Wracam...Wspominam...

: 18 mar 2019 09:18
autor: +alicja+
Obrazek
Obrazek
a Kto tak się bawił... :?:


:lol:

Re: Kiedyś było fajnie? Pamiętam...Wracam...Wspominam...

: 18 mar 2019 09:25
autor: forumowicz
na tym był dobry biznes w Czechosłowacji
Obrazek

Re: Kiedyś było fajnie? Pamiętam...Wracam...Wspominam...

: 18 mar 2019 09:28
autor: forumowicz
w to się jeszcze gra?
Obrazek

Re: Kiedyś było fajnie? Pamiętam...Wracam...Wspominam...

: 18 mar 2019 09:31
autor: +alicja+
taką rybkę stłukłam u mojej ciotki... :lol:
kiedyś się grało.... :roll: 8-)

Re: Kiedyś było fajnie? Pamiętam...Wracam...Wspominam...

: 18 mar 2019 10:30
autor: Felice
Określenie krążelnica znalazłam w opisie pewnego skansenu i tam właśnie było jako urządzenie do kapusty. Być może żywane było odniesieniu do różnych siekających urządzeń.

Re: Kiedyś było fajnie? Pamiętam...Wracam...Wspominam...

: 18 mar 2019 11:28
autor: forumowicz
Tak, sieczkarnia ręczna. Powinna stać jeszcze gdzieś u rodziców. Dokładnie taka. Niesamowita konstrukcja.
Oj bolały ręce od kręcenia kołem. :)

Re: Kiedyś było fajnie? Pamiętam...Wracam...Wspominam...

: 18 mar 2019 14:26
autor: ewasz
+alicja+ czy masz na myśli grę w tzw. pikuty 🤔 (nóż lub finkę przykładało się do dłoni i ruchem drugiej ręki wbijało się go w ziemię).
Oj były i w moim wykonaniu różności czynione co oczywiście musiało być skarcone i to nawet dość boleśnie. Byłam tzw.chłopczycą. Gdzie diabeł nie wlazł tam byłam ja 😂
Wspomnienie wywołujące u mnie zawsze salwę śmiechu jest rozsypanie wiśni na trawniku nasączonych spirytusem (pękł gąsior z nalewką).
Rano był wielki raban, że pomóc przyszedł. Sąsiadka wypuściła kury a one dały się do tych wiśni. Uchlały się niesamowicie 😂, zataczały się przewracając oczami padając w bezruchu na ziemię.
Widok niezapomniany 😂😂😂
Lanie od babci też 😂😂😂 ale warto było 😂😂

Re: Kiedyś było fajnie? Pamiętam...Wracam...Wspominam...

: 18 mar 2019 14:39
autor: Atina
Dawno dawno temu pojechałam z rodzicami do babci mieszkał tam jeszcze mój wujek wówczas kawaler 8-)
Wujek wrócił z Ameryki i przywiózł różne ciekawe,,rzeczy,,między innymi krem samopalający 8-)
Postanowiłam także tego spróbować...cała rodzina wybra się na wesele i ja także :D zdziwienie było z biegiem godzin coraz większe ja blondynka włosy herubinka i czarna na twarzy jak murzynek bambo :lol: :lol: :lol:

Re: Kiedyś było fajnie? Pamiętam...Wracam...Wspominam...

: 18 mar 2019 16:06
autor: +alicja+
latem obowiązkowo pływanie na dętkach :lol:
niektórzy mieli niezłe wypasy, duże :roll:
ale ile to razy brzuchy były zdrapane do krwi wentylem... :lol:
skakało się ze skarpy na dętki,
kto nie trafił opił się wody :lol:
Zdarku :) ,oj bolały, ale staliśmy w kolejce, żeby pokręcić... :lol:
Feli, :kwiat: u moich dziadków tak nazywano to urządzenie :)

Re: Kiedyś było fajnie? Pamiętam...Wracam...Wspominam...

: 20 mar 2019 00:00
autor: BozenaMat
Prawie z każdego Waszego postu coś i w moich wspomnieniach jest.
Jeszcze przypomniały mi się pewne wydarzenia. Zima, mróz taki, że bez czapki nie dało się wyjść i droga do szkoły. A miałam 3 km... spory kawałek. Pół drogi w zaspach, kto w większej szedł, tym lepiej. Druga połowa drogi ślizgawką na rzece. Każdy z dzieciaków tak szedł...... gdy tylko mróz ścinał rzekę ślizgaliśmy się aż do samej szkoły. I nawet dorośli nie oponowali i nie zakazywali nam tego. Rzeczka w najgłębszym miejscu była może do kolan..... nigdy nie zdarzyło się nieszczęście, a frajdę mieliśmy niemałą.
I jeszcze coś. Końcem lata, gdy osty miały już swoje rzepy zabawa w rzucanie w siebie tymi rzepami. Kiedyś zrobiliśmy atak na kolegę. Jego bujna czupryna przyjęła sporo tych rzepów........ ile jego mama musiała się namęczyć, by je powyciągać, ile później nadawała na nas. :D Parę kosmyków nawet powycinała razem z rzepami ....... :D :D :D Ale i tak nadal rzucaliśmy tymi rzepami... do dziś mam taki odruch, by zerwać rzep i rzucić w kogoś :D
Fajne czasy...... nie było siedzenia w domach, zawsze wszędzie było nas pełno. Do domu trzeba było nas zaganiać....... czasem pasem :) Teraz wręcz odwrotnie..... pasem się wygania, by małolaty chciały wyjść z czterech ścian :)