Oto dwie kobiety używające codziennie pudru, fluidu /zwał jak zwał/:
1.
Niebrzydka, zdrowa,samotna, z dużego miasta, 60 lat - wygląda na mniej,urocza grzywka, długie włosy platynowy blond upięte w kok, białe kozaczki na obcasie, biały kożuszek, różowe spinki we włosach, różowe tipsy, ciuszki dancingowe i młodzieżowe, złota torebusia i pantofelki na wieczór, towarzyska, chętnie flirtuje, tańczy, pije drinki za nieswoje pieniądze, otoczona wianuszkiem adoratorów, ale w góry jak trzeba też pójdzie w białych adidaskach; od rana do wieczora tapeta, czarne oko, różowa szminka, nawet w góry
2.
Niebrzydka, schorowana, samotna, z małego miasta, 45 lat, wygląda na swoje lata, siwizna ufarbowana na brąz, preferuje ubrania i buty sportowe, brak tipsów, koleżanka w białych kozaczkach mówi, że ubiera się jak stara ciotka i każe zmienić wygląd; na tańce nie chodzi, bo jak raz poszła, to ją koleżanki wyśmiały za ubiór, a jedyny pan, który ją poprosił do tańca, napluł jej do ucha i podeptał odciski

; co rano robi makijaż maskujący problemy skórne i zabezpieczający przed słońcem/atopowe zapalenie skóry/, bez którego wyglądałaby fatalnie.
Obie są pudernicami, bo codziennie po kilka razy w sanatorium robią sobie tapetę. Która z nich jest pudernicą do zaakceptowania, a z którą nie warto spędzać czasu?
