Henryk Świnoujście.
-
maciejt
- Bardzo Pomocny Kuracjusz

- Posty: 110
- Na forum od: 07 cze 2022 09:19
- Oddział NFZ: Łódzki
- Podziękowano: 45 razy
Re: Henryk Świnoujście.
Fajny ten Uznam generalnie, szczególnie po drugiej stronie granicy. Jest gdzie jeździć rowerem, malownicze krajobrazy, łąki kwietne, no i jeziora. Bez problemu można sobie znaleźć ustronne i ciche miejsce i obserwować ptaki. Bielika niestety nie widziałem, ale ptactwa tutaj jest mnóstwo. Ścieżek rowerowych też bardzo dużo i naprawdę muszę przyznać że to teren bardzo przyjazny dla cyklistów. Niestety chyba się to przekłada na moje ciągłe zmęczenie, ale takie pozytywne.
Jeśli chodzi o samo Świnoujście to znalazłem bardzo klimatyczne miejsce: Browar Miedziowy 44. Można tam trafić z promenady, bo on jest w hotelu INTERFERIE Medical SPA. Super klimat, świetna wystrój, cicha i nastrojowa muza. Sami oni tam warzą piwa i są one faktycznie kraftowe i smakują zupełnie inaczej niż te z Biedronki. Cenowo przystępnie, bo 14 zeta za pół litra a smakuje jak za 24 PLN. Raz zamówiłem sobie do tego pajdę ze smalcem, a to co dostałem do stolika przeszło moje najśmielsze oczekiwania. Jeszcze takiej pajdy w życiu nie jadłem, nie będę opisywać, zobaczcie sami fotkę. W każdym razie ta przyjemność bodaj 15 zeta mnie szarpnęła, ale było warto. Mają też inne dania, a internety mówią że palce lizać to se popróbuję jak już żonka będzie i będę rzadszym gościem na stołówce. Miejscówkę polecam, może nie każdy ją dla siebie odkrył bo niełatwo tam trafić.
Peenemunde:
-
Genever
- Super Kuracjusz

- Posty: 833
- Na forum od: 31 maja 2022 06:44
- Podziękował: 37 razy
- Podziękowano: 156 razy
Re: Henryk Świnoujście.
Tym bardziej doceniam Twój czas, tak szczegółowe opisy jakbym tam była ( a nie dotarłam wszędzie).
Zdjęcia robią robotę.
Henryk znam tylko z pobytu komercyjnego, z HFZ wzięłabym w ciemno.
Pozdrawiam i życzę kolejnych pięknych chwil z drugą połową.
- violet58
- Przyjaciel forum

- Posty: 3244
- Na forum od: 14 sty 2012 20:26
- Oddział NFZ: Łódzki
- Staż sanatoryjny: 15
- Podziękował: 1 raz
- Podziękowano: 12 razy
Re: Henryk Świnoujście.
Polecam wypad w odwrotnym kierunku, chociaż z uwagi na strefę buforowa Gazoportu, trasa do wieży obserwacyjnej baterii Goeben, Viniety czy Międzyzdrojów pewnie uległa zmianie. Dzięki za relację, wracają wspomnienia... Pozdrawiam
-
zbigniew165
- Przyjaciel forum

- Posty: 6256
- Na forum od: 03 maja 2016 22:43
- Oddział NFZ: Łódzki
- Staż sanatoryjny: 10
- Podziękował: 73 razy
- Podziękowano: 97 razy
-
maciejt
- Bardzo Pomocny Kuracjusz

- Posty: 110
- Na forum od: 07 cze 2022 09:19
- Oddział NFZ: Łódzki
- Podziękowano: 45 razy
Re: Henryk Świnoujście.
-
maciejt
- Bardzo Pomocny Kuracjusz

- Posty: 110
- Na forum od: 07 cze 2022 09:19
- Oddział NFZ: Łódzki
- Podziękowano: 45 razy
Re: Henryk Świnoujście.
-
maciejt
- Bardzo Pomocny Kuracjusz

- Posty: 110
- Na forum od: 07 cze 2022 09:19
- Oddział NFZ: Łódzki
- Podziękowano: 45 razy
Re: Henryk Świnoujście.
W ubiegły wtorek przyjechała na kwaterę żonka. Wydłubałem Jej rower co to parkował dzielnie przez dwa tygodnie w garażu w Henryku i od razu się buchnęliśmy do Ahlbeck. Małe zakup w Netto, przejazd promenadą i Kaminke. Mała wycieczka co by Jej nie zniechęcać bo zamiaruję w niedzielę się buchnąć do Wolgast. To stara piastowska osada, po naszemu Wołogoszcz, do połowy XVII wieku w rękach słowiańskich Gryfitów. Pogoda się skiepściła nieco, pierwsze dni z deszczem to postanowiłem odkurzyć samochoda i jedziemy na mały rekonesans: Wolin, Kamień Pomorski, klif na Goleniu i Międzyzdroje. Osada wikinków w Wolinie ekstra. Sporo tych chałup zrekonstruowali, w kilku urzędują pracownicy (okazuje się że wszyscy z Białorusi, taki klimat). W niektórych odbywają się gawędy przy ogniu pod dachem, a że mokro i zimno to przysiadamy i słuchamy. Dowiedziałem się że w X wieku na Rusi Kijowskiej żyło 10 mln ludzi, nawet nie miałem siły zrobić wielkich oczu bo się bałem szykan w postaci wyproszenia sprzed tego ognia co tak fajnie ogrzewał. W każdym razie Wolin fajny. Na wieżę widokową nie poszliśmy bo padało jeszcze a opady miały zanikać. Kamień Pomorski już gorzej, jest tamy tylko fajna katedra z odjazdowymi organami, marina i kantor co to oferuje normalne kursy euro. Przed tą katedrą Pani pyta czy na koncert przyjechaliśmy bo za kilka minut się zacznie. Kiwamy ochoczo głowami i becalujemy po 30 PLN od głowy. Organy zagrały, czas umila sopran żony organisty. W repertuarze Ave Maria, Hallelujach Coehna, na koniec Toccata i Fuga Bacha. Fajny ten koncert, ale w Oliwie było więcej potęgi w brzmieniu organów i tam bardziej mi się podobało. Szybki obiad i jazda na klif. To najwyższy klif w Polsce, wleźliśmy szlakiem i jesteśmy na górze. Co prawda przestało padać ale widoki marne bo pochmurno, w zasadzie to widać morze z góry i myślę sobie że widok z plaży musi być bardziej spektakularny. Dalej Miedzyzdroje. Byłem tam dwa razy, pierwszy i ostatni. Nie podpasowała mi ta miejscówka, Świnoujście zdecydowanie bardziej przypadło mi do gustu. Ta aleja gwiazd to w zasadzie alejka, jakoś tak nie w moim guście i przereklamowane w mojej ocenie bardzo. Następnego dnia zaplanowałem małą wycieczkę rowerową, tak ok. 50 km co by połowicę przygotować na ten Wolgast. Chciała jechać do tego muzeum DDR co to już w nim byłem i Wam o tym pisałem to pojechaliśmy. Okazało się że warto było bo nie widziałem wszystkiego. Najbardziej podobał mi się taki Trabant co to miał fabrycznie możliwość zamontowania na dachu namiotu. Wyglądał odlotowo. Dalej pojechaliśmy do Benz, bo tam taki fajny wiatrak jest i chciałem zobaczyć. Okazało się że droga raz górki raz pod górkę, a górki spore i widzę że żonka traci animusz. Po jakimś czasie dowiedziałem się że mam skłonności sadystyczne, że ona do żadnego Wolgastu ze mną nie pojedzie i moje plany przygotowania gruntu pod tą zamiarowaną niedzielną wycieczkę jak się okazało przyniosły odwrotny skutek. Wiatrak dodatkowo jest na takiej górce, ale wygląda odjazdowo. Obok mała kawiarenka, kupujemy po kawie i ciachu. Pan ma jabłecznik, okazało się że jeszcze ciepły i fantastycznie smakuje. Żonka domaga się drugiego kawałka, widać bidula się wyeksploatowała na tym rowerze. Wejście do wiatraka 4 euro u Pana od kawy, proszę o bilet i okazało się że mogę wejść ulgowo za jedyne 2 jurki. Może dlatego że kawy i te ciasta kupiliśmy, trudno powiedzieć. W każdym razie Pan po angielsku to raczej niekoniecznie, ale życzliwy i jakoś się dogadaliśmy. Płatność tylko gotówką, dobrze że mieliśmy coinsy. W środku wiatrak ma chyba pełne wyposażenie, od części mieszkalnej po tą przeznaczoną do pracy. Na ścianach wycinki z gazet, patent rzemieślniczy właściciela z 1937 roku. 3 piętra górę z pięknym widokiem na jezioro i jedno do piwnicy. Noż kurde cukiereczek, bardzo mi ta atrakcja przypadła do gustu. Potem odpoczęliśmy na takim fajnym pomoście nad jednym z okolicznych jeziorek i udało się wrócić do Świnoujścia, ale już wiedziałem że przeszarżowałem. W sobotę można było zobaczyć Podziemne Miasto Wolin. To taki system podziemnych umocnień co to je Niemcy budowali, a po 1945 przejęli Polacy i tam miało być centrum dowodzenia podczas planowanego ataku LWP w przypadku globalnego konfliktu z NATO. Godziny odwiedzin słabe bo do południa, muszę poprzekładać zabiegi. Lecę do Pani co to obsługuje Hydro Jeta bo ten zabieg mam najpóźniej a nie chcę stracić bo fajny. Widzę kobitę i walę że jak to dobrze że na Nią trafiam bo inna to by pogoniła i wyłuszczam sprawę. Okazuje się że mogę wskoczyć jedynie podczas Jej przerwy śniadaniowej i inny termin nie wchodzi w grę bo wszystkie obsadzone. Pacze na tę moją rozpiskę i widze że mam borowinę w tym czasie. Lece do Rusałki bo tam jest centrum dowodzenia i domagam się przesunięcia tej borowiny. Nie jest łatwo bo ludzi tyle że brak wolnych okienek, ale w końcu Pani zamieniła mi tą borowinę kąpiel w solance bo jest wolne raniutko. Zamawiam te wanne i wracam do miłej Pani do Hydro Jeta że osiągnąłem spektakularny sukces i jak będzie sobie odpoczywać to ja w tym czasie chętnie na tym łóżku dam się wymasować. Skomplikowane to wszystko ale zabiegi udało się wcześnie skończyć i walimy na prom rowerami. Szczęśliwie nie jest daleko ze Świnoujścia to kobita dała się namówić, i faktycznie raz dwa byliśmy przy tym podziemnym mieście. Oprowadzanie trwało ok 2 godzin, przewodnik amator wolontariusz, nieco haotyczny ale pełen dobrych chęci. Wycieczka ciekawa ale jakoś taki nie do końca usatysfakcjonowany byłem, chyba oczekiwania były większe. Warto było jechać i zobaczyć, ale żebym kiedy chciał to powtórzyć to już chyba niekoniecznie. W niedzielę kupiliśmy bilety na rejs po Świnie bo tylko tak można się dostać do Fortu Gerharda i latarni morskiej. BIleciki 94 PLN, okazało się było warto. Przed fortem czeka na grupę przewodnik ubrany w mundur pruskiej armii, zorganizował świetne zwiedzanie, zwłaszcza dla dzieciaków. Z biglem i humorem. Była musztra, dużo śmiechu i sporo ciekawych informacji. Fort wygląda imponująco, podobał mi się bardziej od tego Podziemnego Miasta. Na koniec pasowanie uczestników wycieczki na kadetów i honorowy wystrzał z armaty, który udało mi się złapać na fotce to Wam pokażę. Potem jeszcze na latarnie torchę ponad 300 stopni i małe rozczarowanie. Jakoś ten widok mnie nie zachwycił specjalnie. Wracamy na przystań i czekamy na statek, bo on kursuje co godzinę i można wrócić którym się chce, a ten bilet na statek to już obejmuje rejs i zwiedzanie fortu i latarni tak że moim zdaniem było warto. W Świnoujściu obiad i wypada do Wolgastu bo chciałem zobaczyć. Oczywiście nie rowerami bo już wiedziałem na napotkam opór, pojechaliśmy kolejką. Okazało się że w Świnoujściu jest końcowa stacja niemieckiej kolei i można korzystać. Przypięliśmy rowery pod stacją i wsiadamy. Płaci się u konduktora. Okazało się podeszła do nas miła Pani i tłumaczy że zamiast biletów pojedynczych w obie strony znacznie taniej będzie kupno biletów jednodniowych. Oczywiście kiwamy ze zrozumieniem głowami i te przejazdy w obie strony szarpnęły nas 29 euro na dwie osoby. Sam Wolgast klimatyczny, cichy i spokojny. Szkoda że zamek Gryfitów na wyspie rozebrany, za to kościół gotycki ogromny i robi wrażenie. Sporo domów budowanych z odmiany muru pruskiego, tylko w taką kratę stąd czasem mówi się że to miasto w kratę. Pijemy dobrą kawę, posnuliśmy się po marinie i starówce i wracamy. Jeszcze zdążyliśmy na plaży posiedzieć i zobaczyć zachód słońca bo dzisiaj to relatywnie ciepło a ma padać. Jestem zadowolony bo zrealizowałem wszystkie założone plany zwiedzaniowe, a na stołówce rano słyszałem głosy że to Świnoujście to słabe i ludzie nie będą tutaj wracać bo w to samo miejsce nie warto bo mają pooglądane. Tak sobie myślę że większość to ma pooglądaną promenadę, a przecież do Wolgastu jest kolej, na Karsibór kursują autobusy miejskie, do Fortu Gerharda i latarni promy z przystanie miejskiej. Są rowery do wypożyczenia, w zasadzie nikt nie korzysta. Rozumiem że spora grupa ma ograniczenia ruchowe, ale przecie nie wszyscy. Pogoda była ok, chłodno ale w zasadzie bez deszczu, a jednak ludzie siedzą na miejscu i potem są niezadowoleni. Ja jakoś tego nie kupuję. Świnoujście ma wiele do zaoferowania, a okolice to już sztos. Uznam jest piękny i 3 tygodnie to było za krótko by zobaczyć wszystko co warto zobaczyć. Mógłbym tu wrócić na kolejne 3 tygodnie i potrafiłbym sobie zorganizować czas tak, by mieć z tego fun i odkryć coś nowego. Rower daje wiele możliwości i wolność. Dlatego tak ważny jest dla mnie czas wyjazdu, wykluczam sanatorium w okresie zimowy i okołozimowym. Jak dla mnie Świnoujście okazało się dobrym wyborem, Henryk jest Ok, z zabiegów jestem zadowolony, żarcie w porządku. Nic tylko tutaj przyjeżdżać.
