Henryk Świnoujście.

Forum na którym możemy wyrazić swoją opinię na temat ośrodka, w którym byliśmy. Podziel się z innymi wrażeniami o sanatorium, szpitalu uzdrowiskowym. Zapytaj kuracjuszy jak było podczas ich turnusu. Jakie mieli warunki zakwaterowania i zabiegi rehabilitacyjne.
maciejt
Bardzo Pomocny Kuracjusz
Bardzo Pomocny Kuracjusz
Posty: 110
Na forum od: 07 cze 2022 09:19
Oddział NFZ: Łódzki
Podziękowano: 45 razy

Re: Henryk Świnoujście.

Post autor: maciejt »

Dni mijają jak nie wiem, jutro będzie dwa tygodnie jak się tutaj rozbijam w tym Henryku. Kilka słów o samym obiekcie: czysto, budynek zadbany i widać że niestary. Kluczy nie trza nosić tylko karty magnetyczne co jest bardzo wygodne, tak samo jak te karty od zabiegów zamiast karteczek. Znaczy karteczki też są i widzę że ludzie z nimi biegają, a ja że bystry niesłychanie jestem to se zrobiłem fotke tej rozpiski i tera w każdej chwili moge se sprawdzić o której godzinie jaki zabieg. Basen przyzwoity, nie wiem ile ma metrów ale nie za dużo bo spokojnie przepłynąłem pod wodą, ale można popływać. Nie jest specjalnie oblegany i można korzystać. Sauna sucha, jest ok. Jak się chce pogryźć bąbelki to wanna z masarzami raczej dla 3 osób, mogłaby by być większa. Trafił mi się ten pokój jak ślepej kurze, ale żeby nie było to ponarzekam. Przed oknem mam malowniczy widok na sąsiedni budynek i stały szum, chyba pracuje jaka maszyna od basena albo nie wiem co innego, w każdym razie jednostajnie hałasuje 24h na dobę. Jak się okno zamknie to nie słychać, i myślałem że nie da się spać przy otwartym. Ale ta kuracja tak mnie wykańcza, że śpię i nic nie słyszę, nawet budzik musi parę chwil rano podzwonić bo normalnie lecę z nóg. Panie na recepcji życzliwe, rehabilitantki też. Gorzej z tymi na kuchni, ostatnio pożałowały musztardy jak parówki były i musieliśmy jeść jak jest. No ale żarcie nadal smaczne, tylko nie dojadam jak to mam w zwyczaju, ale to pewnie i lepiej. Wi fi w pokoju hula elegancko i bezproblemowo, a to atut nie do przecenienia. Budynek jest powiedzmy w trzeciej linii brzegowej co początkowo uznałem jednak za minus. Tera jednak doceniam, po podczas majówki były różne imprezy organizowane w muszli koncertowej przy promenadzie, nawet spoko. Ale było głośno i tak se myślę że w pokoju to już niekoniecznie chciałbym słuchać takich popisów. A w Henryku cisza. Znaczy nie licząc tego buczenia, ale myślę ono jest tylko od wschodniej strony i nie wszystkim ono przeszkadza. Przestałem się ostatnio certolić i zawłaszczyłem ręcznika sąsiada co to niby nie dojechał, tera mam jeden więcej i mogę wozić na plażę. Plaża w Świnoujściu szeroka i niestety gwarna. Ludu od cholery, a w majówkę to już szok. Boję się myśleć co to się musi tutaj wyrabiać latem. A że mam rowera to śmigam przez granicę i przed Ahlbeck są takie zejścia że na plaży w zasięgu wzroku nie ma nikogo albo prawie nikogo. No bajka, można odpocząć. Zamiast wrzasków słychać szum morza i śpiew ptaków. A jednak są jeszcze dzikie plaże, szkoda że nie u nas. Generalnie zauważyłem że Niemiaszki inaczej zagospodarowali swoje wybrzeże. Jest spokojniej, mniej kramów, wszechobecnych u nas salonów gier nie widać. Gastronomia też jakaś taka inna. Bardziej kameralna i nie ma tak że jedna knajpa obok drugiej. No inaczej i bardziej mi się podoba. Dzisiaj jak podjechałem zerknąć na ceny to mało nie spadłem z rowera, bo okazuje się że tam można zjeść taniej niż u nas. Dają takie bułki rybą, rodzaj ryby do wyboru do koloru. No i u nas ceny zaczynają się od 25 PLN (nie wspomnę o przeliczniku w euro bo przelicznik jak się chce w euro płacić zakrawa na bandyterkę. A u Nich ceny od 4 do 5 euro max. Będę musiał spróbować. W piątek nie było zabiegów bo święto to postanowiłem się buchnąć do tego Peenemunde. Naczytałem się trochę wcześniej coby za gamonia nie robić i trochę mieć pojęcie czego się spodziewać i jade. Na początek promenadą, potem już nieco odbiłem od morza ale fajnie bo prawie cały czas ścieżki. Pogoda super bo ciepło ale nie gorąco i dobrze się jechało. Na miejscu parkuje rowera i śmigam do kasy. Co prawda u nich też święto ale wcześniej zadzwoniłem z pytaniem czy otwarte bo jak bym na próżno dojechał to bym nie wrócił bo z zawałem to raczej trudno. A tak uspokojony walę do kasy i płacę za bileta. Pani po angielsku raczej słabo ale ticketa udało się nabyć. Co prawda nic nie zrozumiałem ze wskazówek dotyczących kierunku zwiedzania, ale po chwili byłem już na ekspozycji. Muzeum mieści się w zasadzie jedynym ocalałym budynku kompleksu bo zgodnie z umową z Poczdamu ruskie resztę zniszczyli, a sama elektrownia działała normalnie bodaj do 1989 r. Samych eksponatów w muzeum to za wiele nie ma, i tylko przy części są informacje o nich po polsku lub angielsku. Generalnie wrażenie na mnie zrobił sam gmach elektrowni a nie eksponaty. Za to zrobili taką windę którą można wjechać na dach tech elektrowni. No i widok z góry to już insza inszość bo naprawdę warto było pedałować. Na dziedzińcu stoi rakieta co je tutaj oblatywali i taka wyrzutnia. Obok samej elektrowni to najciekawsze eksponaty bo tera wiem jakie to cholerstwo było wielkie. Po tym muzeum podjechałem jeszcze wleźć do ruskiej łodzi podwodnej, ale to już raczej dla pasjonatów. Ciasno i takie okrągłe włazy które były pootwierane i trzeba było się przeciskać. Co ważne bilet w cenie 7 euro na tą przyjemność płatne w kasie wyłącznie gotówką. Całe zwiedzanie zabrało mi ok. 2 godzin i jak na moje to wystarczający czas jaki tam należy poświęcić. Po wszytkiemu szybka kawka, coś na ząb i walę do Świnoujścia. Trasę wybrałem ciut inną, ale spokojnie bez męczarni byłem w Henryku godzinę przed kolacją, tak że przepadł tylko obiad. Jakoś tak bez sensacji te 100 km zrobiłem myślę, ale byłem w błędzie bo jakoś udało mi się stopę chyba przeforsować bo w sobotę bolała a w niedzielę to ledwo łaziłem i musiałem się oszczędzać bo we wtorek przyjeżdża żonka i mamy plany zwiedzaniowe, a jej rower już czeka i nawet dzisiaj opony dopompowałem. Szczęśliwie dzisiaj jest już lepiej, pewnie dlatego że wczoraj zrobiłem zaledwie 10k kroków i tylko 30 km na rowerze. Zresztą połowica ma mi przywieźć inne pedały coby stopę odciążyć, ale już czuję że będzie ok byle pogoda dopisała. Jak tak wczoraj się kręciłem między posiłkami z tej plaży co to na nią jeżdżę do Niemiec, to widziałem że wszędzie auta jedno koło drugiego i nawet miałem jechać zatankować auto z rabatem weekendowym ale się nie odważyłem bo nawet na tym osiedlu co to auto postawiłem było pełno i jak by mi kto miejsce zajął to by mnie krew zalała więc profilaktycznie dałem spokój. Za to widzę że na wielu samochodach długie wydruki za wycieraczkami, myślę sobie: mandaty. Ale kurde przecie święto, to parkowanie powinno być free. No ale w Świnoujściu nie jest. Strefa płatnego parkowania płatna od poniedziałku do niedzieli. Pacze na cennik i tracę wiarę w ludzi. Już nie pamiętam na pewno, ale bodaj 16 zeta za pierwszą godzinę, a następne drożej. A jak kto chce na cały dzień furę zostawić to se liczą 120 pln-ów za 12 godzin. Ciemno mi się zrobiło przed oczyma i dochodzę do wniosku że nie tylko w kantorach krwiopijcy żerują na ludziach, Rada Miasta się chyba zainspirowała. A dzisiaj bardzo sympatyczna pani masażystka to mi oznajmiła że to jest tanio bo podobno już zapadła decyzja o drastycznym podniesieniu stawek. Kurde ludzie przyjeżdżają, kasę zostawiają w mieście niemałą, a tu taki rozbój w biały dzień. Tera dodatkowo doceniam Henryka bo można auto zostawić w podziemnym garażu za jedyna trzy dych za dobę. A jeszcze niedawno wydawało mi się to drogo.
Fajny ten Uznam generalnie, szczególnie po drugiej stronie granicy. Jest gdzie jeździć rowerem, malownicze krajobrazy, łąki kwietne, no i jeziora. Bez problemu można sobie znaleźć ustronne i ciche miejsce i obserwować ptaki. Bielika niestety nie widziałem, ale ptactwa tutaj jest mnóstwo. Ścieżek rowerowych też bardzo dużo i naprawdę muszę przyznać że to teren bardzo przyjazny dla cyklistów. Niestety chyba się to przekłada na moje ciągłe zmęczenie, ale takie pozytywne.
Jeśli chodzi o samo Świnoujście to znalazłem bardzo klimatyczne miejsce: Browar Miedziowy 44. Można tam trafić z promenady, bo on jest w hotelu INTERFERIE Medical SPA. Super klimat, świetna wystrój, cicha i nastrojowa muza. Sami oni tam warzą piwa i są one faktycznie kraftowe i smakują zupełnie inaczej niż te z Biedronki. Cenowo przystępnie, bo 14 zeta za pół litra a smakuje jak za 24 PLN. Raz zamówiłem sobie do tego pajdę ze smalcem, a to co dostałem do stolika przeszło moje najśmielsze oczekiwania. Jeszcze takiej pajdy w życiu nie jadłem, nie będę opisywać, zobaczcie sami fotkę. W każdym razie ta przyjemność bodaj 15 zeta mnie szarpnęła, ale było warto. Mają też inne dania, a internety mówią że palce lizać to se popróbuję jak już żonka będzie i będę rzadszym gościem na stołówce. Miejscówkę polecam, może nie każdy ją dla siebie odkrył bo niełatwo tam trafić.
Peenemunde:
Załączniki
DSC_2264.JPG
DSC_2260.JPG
DSC_2258.JPG
DSC_2257.JPG
DSC_2252.JPG
maciejt
Bardzo Pomocny Kuracjusz
Bardzo Pomocny Kuracjusz
Posty: 110
Na forum od: 07 cze 2022 09:19
Oddział NFZ: Łódzki
Podziękowano: 45 razy

Re: Henryk Świnoujście.

Post autor: maciejt »

Łódź podwodna i ustronna plaża pod Ahlbeck, cisza na jeziorem.
Załączniki
DSC_2288.JPG
DSC_2286.JPG
DSC_2273.JPG
maciejt
Bardzo Pomocny Kuracjusz
Bardzo Pomocny Kuracjusz
Posty: 110
Na forum od: 07 cze 2022 09:19
Oddział NFZ: Łódzki
Podziękowano: 45 razy

Re: Henryk Świnoujście.

Post autor: maciejt »

Miedziowy44:
Załączniki
DSC_2282.JPG
DSC_2275.JPG
DSC_2274.JPG
DSC_2274.JPG (34.89 KiB) Przejrzano 401 razy
Genever
Super Kuracjusz
Super Kuracjusz
Posty: 833
Na forum od: 31 maja 2022 06:44
Podziękował: 37 razy
Podziękowano: 156 razy

Re: Henryk Świnoujście.

Post autor: Genever »

No i zachciało mi się chleba ze smalcem i ogórka kiszonego. :lol: Maćku uwielbiam te Twoje relacje, przed problemami z serduchem sporo jeździłam na rowerze, teraz 100 to już nie trening kardio ale zawał.
Tym bardziej doceniam Twój czas, tak szczegółowe opisy jakbym tam była ( a nie dotarłam wszędzie).
Zdjęcia robią robotę.
Henryk znam tylko z pobytu komercyjnego, z HFZ wzięłabym w ciemno.
Pozdrawiam i życzę kolejnych pięknych chwil z drugą połową. :kwiat:
Awatar użytkownika
violet58
Przyjaciel forum
Przyjaciel forum
Posty: 3244
Na forum od: 14 sty 2012 20:26
Oddział NFZ: Łódzki
Staż sanatoryjny: 15
Podziękował: 1 raz
Podziękowano: 12 razy

Re: Henryk Świnoujście.

Post autor: violet58 »

Jak widzę w Peenemunde niewiele się zmieniło przez te blisko 9 lat od mojego pobytu, za to w "Miedziowym 44" :shock: Piwo, zdrożało o blisko 100%, :shock: 15 zł za chleb ze smalcem i ogórkami małosolnymi, który wtedy był za darmo i niejednokrotnie stanowił ostatni posiłek, gdy z racji wycieczek rowerowych, zdarzało mi się spóźnić na kolację, serwowaną nomen omen w starym "Henryku" viewtopic.php?p=673295#p673295
Polecam wypad w odwrotnym kierunku, chociaż z uwagi na strefę buforowa Gazoportu, trasa do wieży obserwacyjnej baterii Goeben, Viniety czy Międzyzdrojów pewnie uległa zmianie. Dzięki za relację, wracają wspomnienia... Pozdrawiam
zbigniew165
Przyjaciel forum
Przyjaciel forum
Posty: 6256
Na forum od: 03 maja 2016 22:43
Oddział NFZ: Łódzki
Staż sanatoryjny: 10
Podziękował: 73 razy
Podziękowano: 97 razy

Re: Henryk Świnoujście.

Post autor: zbigniew165 »

maciejt, czy parkujesz na tym osiedlu o którym ci pisałem :?:
maciejt
Bardzo Pomocny Kuracjusz
Bardzo Pomocny Kuracjusz
Posty: 110
Na forum od: 07 cze 2022 09:19
Oddział NFZ: Łódzki
Podziękowano: 45 razy

Re: Henryk Świnoujście.

Post autor: maciejt »

Parkuję na takim osiedlu zamkniętym przy Zdrojowej czy jakoś tak w porozumieniu z właścicielem apartamenta co to dla żonki wynajeliśmy. Umówiłem się z właścicielem że wynajem na tydzień, a auto będzie stało za free przez 3 tyg to nie było co kombinować.
maciejt
Bardzo Pomocny Kuracjusz
Bardzo Pomocny Kuracjusz
Posty: 110
Na forum od: 07 cze 2022 09:19
Oddział NFZ: Łódzki
Podziękowano: 45 razy

Re: Henryk Świnoujście.

Post autor: maciejt »

Kurde zasięgi chyba muszą rosnąć skoro reklama w wątku się pojawiły. Tak się zastanawiam, może powinienem podać nr konta? W końcu coś się chyba powinno należeć nie? :lol: :lol: :lol:
Awatar użytkownika
Pancernz
Super Kuracjusz
Super Kuracjusz
Posty: 1506
Na forum od: 28 kwie 2017 17:11
Oddział NFZ: Wielkopolski
Staż sanatoryjny: 9
Podziękował: 2 razy
Podziękowano: 7 razy

Re: Henryk Świnoujście.

Post autor: Pancernz »

Nie gość spamuje w każdym temacie
maciejt
Bardzo Pomocny Kuracjusz
Bardzo Pomocny Kuracjusz
Posty: 110
Na forum od: 07 cze 2022 09:19
Oddział NFZ: Łódzki
Podziękowano: 45 razy

Re: Henryk Świnoujście.

Post autor: maciejt »

No i pomału mój pobyt w Świnoujściu dobiega końca.
W ubiegły wtorek przyjechała na kwaterę żonka. Wydłubałem Jej rower co to parkował dzielnie przez dwa tygodnie w garażu w Henryku i od razu się buchnęliśmy do Ahlbeck. Małe zakup w Netto, przejazd promenadą i Kaminke. Mała wycieczka co by Jej nie zniechęcać bo zamiaruję w niedzielę się buchnąć do Wolgast. To stara piastowska osada, po naszemu Wołogoszcz, do połowy XVII wieku w rękach słowiańskich Gryfitów. Pogoda się skiepściła nieco, pierwsze dni z deszczem to postanowiłem odkurzyć samochoda i jedziemy na mały rekonesans: Wolin, Kamień Pomorski, klif na Goleniu i Międzyzdroje. Osada wikinków w Wolinie ekstra. Sporo tych chałup zrekonstruowali, w kilku urzędują pracownicy (okazuje się że wszyscy z Białorusi, taki klimat). W niektórych odbywają się gawędy przy ogniu pod dachem, a że mokro i zimno to przysiadamy i słuchamy. Dowiedziałem się że w X wieku na Rusi Kijowskiej żyło 10 mln ludzi, nawet nie miałem siły zrobić wielkich oczu bo się bałem szykan w postaci wyproszenia sprzed tego ognia co tak fajnie ogrzewał. W każdym razie Wolin fajny. Na wieżę widokową nie poszliśmy bo padało jeszcze a opady miały zanikać. Kamień Pomorski już gorzej, jest tamy tylko fajna katedra z odjazdowymi organami, marina i kantor co to oferuje normalne kursy euro. Przed tą katedrą Pani pyta czy na koncert przyjechaliśmy bo za kilka minut się zacznie. Kiwamy ochoczo głowami i becalujemy po 30 PLN od głowy. Organy zagrały, czas umila sopran żony organisty. W repertuarze Ave Maria, Hallelujach Coehna, na koniec Toccata i Fuga Bacha. Fajny ten koncert, ale w Oliwie było więcej potęgi w brzmieniu organów i tam bardziej mi się podobało. Szybki obiad i jazda na klif. To najwyższy klif w Polsce, wleźliśmy szlakiem i jesteśmy na górze. Co prawda przestało padać ale widoki marne bo pochmurno, w zasadzie to widać morze z góry i myślę sobie że widok z plaży musi być bardziej spektakularny. Dalej Miedzyzdroje. Byłem tam dwa razy, pierwszy i ostatni. Nie podpasowała mi ta miejscówka, Świnoujście zdecydowanie bardziej przypadło mi do gustu. Ta aleja gwiazd to w zasadzie alejka, jakoś tak nie w moim guście i przereklamowane w mojej ocenie bardzo. Następnego dnia zaplanowałem małą wycieczkę rowerową, tak ok. 50 km co by połowicę przygotować na ten Wolgast. Chciała jechać do tego muzeum DDR co to już w nim byłem i Wam o tym pisałem to pojechaliśmy. Okazało się że warto było bo nie widziałem wszystkiego. Najbardziej podobał mi się taki Trabant co to miał fabrycznie możliwość zamontowania na dachu namiotu. Wyglądał odlotowo. Dalej pojechaliśmy do Benz, bo tam taki fajny wiatrak jest i chciałem zobaczyć. Okazało się że droga raz górki raz pod górkę, a górki spore i widzę że żonka traci animusz. Po jakimś czasie dowiedziałem się że mam skłonności sadystyczne, że ona do żadnego Wolgastu ze mną nie pojedzie i moje plany przygotowania gruntu pod tą zamiarowaną niedzielną wycieczkę jak się okazało przyniosły odwrotny skutek. Wiatrak dodatkowo jest na takiej górce, ale wygląda odjazdowo. Obok mała kawiarenka, kupujemy po kawie i ciachu. Pan ma jabłecznik, okazało się że jeszcze ciepły i fantastycznie smakuje. Żonka domaga się drugiego kawałka, widać bidula się wyeksploatowała na tym rowerze. Wejście do wiatraka 4 euro u Pana od kawy, proszę o bilet i okazało się że mogę wejść ulgowo za jedyne 2 jurki. Może dlatego że kawy i te ciasta kupiliśmy, trudno powiedzieć. W każdym razie Pan po angielsku to raczej niekoniecznie, ale życzliwy i jakoś się dogadaliśmy. Płatność tylko gotówką, dobrze że mieliśmy coinsy. W środku wiatrak ma chyba pełne wyposażenie, od części mieszkalnej po tą przeznaczoną do pracy. Na ścianach wycinki z gazet, patent rzemieślniczy właściciela z 1937 roku. 3 piętra górę z pięknym widokiem na jezioro i jedno do piwnicy. Noż kurde cukiereczek, bardzo mi ta atrakcja przypadła do gustu. Potem odpoczęliśmy na takim fajnym pomoście nad jednym z okolicznych jeziorek i udało się wrócić do Świnoujścia, ale już wiedziałem że przeszarżowałem. W sobotę można było zobaczyć Podziemne Miasto Wolin. To taki system podziemnych umocnień co to je Niemcy budowali, a po 1945 przejęli Polacy i tam miało być centrum dowodzenia podczas planowanego ataku LWP w przypadku globalnego konfliktu z NATO. Godziny odwiedzin słabe bo do południa, muszę poprzekładać zabiegi. Lecę do Pani co to obsługuje Hydro Jeta bo ten zabieg mam najpóźniej a nie chcę stracić bo fajny. Widzę kobitę i walę że jak to dobrze że na Nią trafiam bo inna to by pogoniła i wyłuszczam sprawę. Okazuje się że mogę wskoczyć jedynie podczas Jej przerwy śniadaniowej i inny termin nie wchodzi w grę bo wszystkie obsadzone. Pacze na tę moją rozpiskę i widze że mam borowinę w tym czasie. Lece do Rusałki bo tam jest centrum dowodzenia i domagam się przesunięcia tej borowiny. Nie jest łatwo bo ludzi tyle że brak wolnych okienek, ale w końcu Pani zamieniła mi tą borowinę kąpiel w solance bo jest wolne raniutko. Zamawiam te wanne i wracam do miłej Pani do Hydro Jeta że osiągnąłem spektakularny sukces i jak będzie sobie odpoczywać to ja w tym czasie chętnie na tym łóżku dam się wymasować. Skomplikowane to wszystko ale zabiegi udało się wcześnie skończyć i walimy na prom rowerami. Szczęśliwie nie jest daleko ze Świnoujścia to kobita dała się namówić, i faktycznie raz dwa byliśmy przy tym podziemnym mieście. Oprowadzanie trwało ok 2 godzin, przewodnik amator wolontariusz, nieco haotyczny ale pełen dobrych chęci. Wycieczka ciekawa ale jakoś taki nie do końca usatysfakcjonowany byłem, chyba oczekiwania były większe. Warto było jechać i zobaczyć, ale żebym kiedy chciał to powtórzyć to już chyba niekoniecznie. W niedzielę kupiliśmy bilety na rejs po Świnie bo tylko tak można się dostać do Fortu Gerharda i latarni morskiej. BIleciki 94 PLN, okazało się było warto. Przed fortem czeka na grupę przewodnik ubrany w mundur pruskiej armii, zorganizował świetne zwiedzanie, zwłaszcza dla dzieciaków. Z biglem i humorem. Była musztra, dużo śmiechu i sporo ciekawych informacji. Fort wygląda imponująco, podobał mi się bardziej od tego Podziemnego Miasta. Na koniec pasowanie uczestników wycieczki na kadetów i honorowy wystrzał z armaty, który udało mi się złapać na fotce to Wam pokażę. Potem jeszcze na latarnie torchę ponad 300 stopni i małe rozczarowanie. Jakoś ten widok mnie nie zachwycił specjalnie. Wracamy na przystań i czekamy na statek, bo on kursuje co godzinę i można wrócić którym się chce, a ten bilet na statek to już obejmuje rejs i zwiedzanie fortu i latarni tak że moim zdaniem było warto. W Świnoujściu obiad i wypada do Wolgastu bo chciałem zobaczyć. Oczywiście nie rowerami bo już wiedziałem na napotkam opór, pojechaliśmy kolejką. Okazało się że w Świnoujściu jest końcowa stacja niemieckiej kolei i można korzystać. Przypięliśmy rowery pod stacją i wsiadamy. Płaci się u konduktora. Okazało się podeszła do nas miła Pani i tłumaczy że zamiast biletów pojedynczych w obie strony znacznie taniej będzie kupno biletów jednodniowych. Oczywiście kiwamy ze zrozumieniem głowami i te przejazdy w obie strony szarpnęły nas 29 euro na dwie osoby. Sam Wolgast klimatyczny, cichy i spokojny. Szkoda że zamek Gryfitów na wyspie rozebrany, za to kościół gotycki ogromny i robi wrażenie. Sporo domów budowanych z odmiany muru pruskiego, tylko w taką kratę stąd czasem mówi się że to miasto w kratę. Pijemy dobrą kawę, posnuliśmy się po marinie i starówce i wracamy. Jeszcze zdążyliśmy na plaży posiedzieć i zobaczyć zachód słońca bo dzisiaj to relatywnie ciepło a ma padać. Jestem zadowolony bo zrealizowałem wszystkie założone plany zwiedzaniowe, a na stołówce rano słyszałem głosy że to Świnoujście to słabe i ludzie nie będą tutaj wracać bo w to samo miejsce nie warto bo mają pooglądane. Tak sobie myślę że większość to ma pooglądaną promenadę, a przecież do Wolgastu jest kolej, na Karsibór kursują autobusy miejskie, do Fortu Gerharda i latarni promy z przystanie miejskiej. Są rowery do wypożyczenia, w zasadzie nikt nie korzysta. Rozumiem że spora grupa ma ograniczenia ruchowe, ale przecie nie wszyscy. Pogoda była ok, chłodno ale w zasadzie bez deszczu, a jednak ludzie siedzą na miejscu i potem są niezadowoleni. Ja jakoś tego nie kupuję. Świnoujście ma wiele do zaoferowania, a okolice to już sztos. Uznam jest piękny i 3 tygodnie to było za krótko by zobaczyć wszystko co warto zobaczyć. Mógłbym tu wrócić na kolejne 3 tygodnie i potrafiłbym sobie zorganizować czas tak, by mieć z tego fun i odkryć coś nowego. Rower daje wiele możliwości i wolność. Dlatego tak ważny jest dla mnie czas wyjazdu, wykluczam sanatorium w okresie zimowy i okołozimowym. Jak dla mnie Świnoujście okazało się dobrym wyborem, Henryk jest Ok, z zabiegów jestem zadowolony, żarcie w porządku. Nic tylko tutaj przyjeżdżać.
ODPOWIEDZ