Re: Henryk Świnoujście.
: 04 maja 2026 21:38
Dni mijają jak nie wiem, jutro będzie dwa tygodnie jak się tutaj rozbijam w tym Henryku. Kilka słów o samym obiekcie: czysto, budynek zadbany i widać że niestary. Kluczy nie trza nosić tylko karty magnetyczne co jest bardzo wygodne, tak samo jak te karty od zabiegów zamiast karteczek. Znaczy karteczki też są i widzę że ludzie z nimi biegają, a ja że bystry niesłychanie jestem to se zrobiłem fotke tej rozpiski i tera w każdej chwili moge se sprawdzić o której godzinie jaki zabieg. Basen przyzwoity, nie wiem ile ma metrów ale nie za dużo bo spokojnie przepłynąłem pod wodą, ale można popływać. Nie jest specjalnie oblegany i można korzystać. Sauna sucha, jest ok. Jak się chce pogryźć bąbelki to wanna z masarzami raczej dla 3 osób, mogłaby by być większa. Trafił mi się ten pokój jak ślepej kurze, ale żeby nie było to ponarzekam. Przed oknem mam malowniczy widok na sąsiedni budynek i stały szum, chyba pracuje jaka maszyna od basena albo nie wiem co innego, w każdym razie jednostajnie hałasuje 24h na dobę. Jak się okno zamknie to nie słychać, i myślałem że nie da się spać przy otwartym. Ale ta kuracja tak mnie wykańcza, że śpię i nic nie słyszę, nawet budzik musi parę chwil rano podzwonić bo normalnie lecę z nóg. Panie na recepcji życzliwe, rehabilitantki też. Gorzej z tymi na kuchni, ostatnio pożałowały musztardy jak parówki były i musieliśmy jeść jak jest. No ale żarcie nadal smaczne, tylko nie dojadam jak to mam w zwyczaju, ale to pewnie i lepiej. Wi fi w pokoju hula elegancko i bezproblemowo, a to atut nie do przecenienia. Budynek jest powiedzmy w trzeciej linii brzegowej co początkowo uznałem jednak za minus. Tera jednak doceniam, po podczas majówki były różne imprezy organizowane w muszli koncertowej przy promenadzie, nawet spoko. Ale było głośno i tak se myślę że w pokoju to już niekoniecznie chciałbym słuchać takich popisów. A w Henryku cisza. Znaczy nie licząc tego buczenia, ale myślę ono jest tylko od wschodniej strony i nie wszystkim ono przeszkadza. Przestałem się ostatnio certolić i zawłaszczyłem ręcznika sąsiada co to niby nie dojechał, tera mam jeden więcej i mogę wozić na plażę. Plaża w Świnoujściu szeroka i niestety gwarna. Ludu od cholery, a w majówkę to już szok. Boję się myśleć co to się musi tutaj wyrabiać latem. A że mam rowera to śmigam przez granicę i przed Ahlbeck są takie zejścia że na plaży w zasięgu wzroku nie ma nikogo albo prawie nikogo. No bajka, można odpocząć. Zamiast wrzasków słychać szum morza i śpiew ptaków. A jednak są jeszcze dzikie plaże, szkoda że nie u nas. Generalnie zauważyłem że Niemiaszki inaczej zagospodarowali swoje wybrzeże. Jest spokojniej, mniej kramów, wszechobecnych u nas salonów gier nie widać. Gastronomia też jakaś taka inna. Bardziej kameralna i nie ma tak że jedna knajpa obok drugiej. No inaczej i bardziej mi się podoba. Dzisiaj jak podjechałem zerknąć na ceny to mało nie spadłem z rowera, bo okazuje się że tam można zjeść taniej niż u nas. Dają takie bułki rybą, rodzaj ryby do wyboru do koloru. No i u nas ceny zaczynają się od 25 PLN (nie wspomnę o przeliczniku w euro bo przelicznik jak się chce w euro płacić zakrawa na bandyterkę. A u Nich ceny od 4 do 5 euro max. Będę musiał spróbować. W piątek nie było zabiegów bo święto to postanowiłem się buchnąć do tego Peenemunde. Naczytałem się trochę wcześniej coby za gamonia nie robić i trochę mieć pojęcie czego się spodziewać i jade. Na początek promenadą, potem już nieco odbiłem od morza ale fajnie bo prawie cały czas ścieżki. Pogoda super bo ciepło ale nie gorąco i dobrze się jechało. Na miejscu parkuje rowera i śmigam do kasy. Co prawda u nich też święto ale wcześniej zadzwoniłem z pytaniem czy otwarte bo jak bym na próżno dojechał to bym nie wrócił bo z zawałem to raczej trudno. A tak uspokojony walę do kasy i płacę za bileta. Pani po angielsku raczej słabo ale ticketa udało się nabyć. Co prawda nic nie zrozumiałem ze wskazówek dotyczących kierunku zwiedzania, ale po chwili byłem już na ekspozycji. Muzeum mieści się w zasadzie jedynym ocalałym budynku kompleksu bo zgodnie z umową z Poczdamu ruskie resztę zniszczyli, a sama elektrownia działała normalnie bodaj do 1989 r. Samych eksponatów w muzeum to za wiele nie ma, i tylko przy części są informacje o nich po polsku lub angielsku. Generalnie wrażenie na mnie zrobił sam gmach elektrowni a nie eksponaty. Za to zrobili taką windę którą można wjechać na dach tech elektrowni. No i widok z góry to już insza inszość bo naprawdę warto było pedałować. Na dziedzińcu stoi rakieta co je tutaj oblatywali i taka wyrzutnia. Obok samej elektrowni to najciekawsze eksponaty bo tera wiem jakie to cholerstwo było wielkie. Po tym muzeum podjechałem jeszcze wleźć do ruskiej łodzi podwodnej, ale to już raczej dla pasjonatów. Ciasno i takie okrągłe włazy które były pootwierane i trzeba było się przeciskać. Co ważne bilet w cenie 7 euro na tą przyjemność płatne w kasie wyłącznie gotówką. Całe zwiedzanie zabrało mi ok. 2 godzin i jak na moje to wystarczający czas jaki tam należy poświęcić. Po wszytkiemu szybka kawka, coś na ząb i walę do Świnoujścia. Trasę wybrałem ciut inną, ale spokojnie bez męczarni byłem w Henryku godzinę przed kolacją, tak że przepadł tylko obiad. Jakoś tak bez sensacji te 100 km zrobiłem myślę, ale byłem w błędzie bo jakoś udało mi się stopę chyba przeforsować bo w sobotę bolała a w niedzielę to ledwo łaziłem i musiałem się oszczędzać bo we wtorek przyjeżdża żonka i mamy plany zwiedzaniowe, a jej rower już czeka i nawet dzisiaj opony dopompowałem. Szczęśliwie dzisiaj jest już lepiej, pewnie dlatego że wczoraj zrobiłem zaledwie 10k kroków i tylko 30 km na rowerze. Zresztą połowica ma mi przywieźć inne pedały coby stopę odciążyć, ale już czuję że będzie ok byle pogoda dopisała. Jak tak wczoraj się kręciłem między posiłkami z tej plaży co to na nią jeżdżę do Niemiec, to widziałem że wszędzie auta jedno koło drugiego i nawet miałem jechać zatankować auto z rabatem weekendowym ale się nie odważyłem bo nawet na tym osiedlu co to auto postawiłem było pełno i jak by mi kto miejsce zajął to by mnie krew zalała więc profilaktycznie dałem spokój. Za to widzę że na wielu samochodach długie wydruki za wycieraczkami, myślę sobie: mandaty. Ale kurde przecie święto, to parkowanie powinno być free. No ale w Świnoujściu nie jest. Strefa płatnego parkowania płatna od poniedziałku do niedzieli. Pacze na cennik i tracę wiarę w ludzi. Już nie pamiętam na pewno, ale bodaj 16 zeta za pierwszą godzinę, a następne drożej. A jak kto chce na cały dzień furę zostawić to se liczą 120 pln-ów za 12 godzin. Ciemno mi się zrobiło przed oczyma i dochodzę do wniosku że nie tylko w kantorach krwiopijcy żerują na ludziach, Rada Miasta się chyba zainspirowała. A dzisiaj bardzo sympatyczna pani masażystka to mi oznajmiła że to jest tanio bo podobno już zapadła decyzja o drastycznym podniesieniu stawek. Kurde ludzie przyjeżdżają, kasę zostawiają w mieście niemałą, a tu taki rozbój w biały dzień. Tera dodatkowo doceniam Henryka bo można auto zostawić w podziemnym garażu za jedyna trzy dych za dobę. A jeszcze niedawno wydawało mi się to drogo.
Fajny ten Uznam generalnie, szczególnie po drugiej stronie granicy. Jest gdzie jeździć rowerem, malownicze krajobrazy, łąki kwietne, no i jeziora. Bez problemu można sobie znaleźć ustronne i ciche miejsce i obserwować ptaki. Bielika niestety nie widziałem, ale ptactwa tutaj jest mnóstwo. Ścieżek rowerowych też bardzo dużo i naprawdę muszę przyznać że to teren bardzo przyjazny dla cyklistów. Niestety chyba się to przekłada na moje ciągłe zmęczenie, ale takie pozytywne.
Jeśli chodzi o samo Świnoujście to znalazłem bardzo klimatyczne miejsce: Browar Miedziowy 44. Można tam trafić z promenady, bo on jest w hotelu INTERFERIE Medical SPA. Super klimat, świetna wystrój, cicha i nastrojowa muza. Sami oni tam warzą piwa i są one faktycznie kraftowe i smakują zupełnie inaczej niż te z Biedronki. Cenowo przystępnie, bo 14 zeta za pół litra a smakuje jak za 24 PLN. Raz zamówiłem sobie do tego pajdę ze smalcem, a to co dostałem do stolika przeszło moje najśmielsze oczekiwania. Jeszcze takiej pajdy w życiu nie jadłem, nie będę opisywać, zobaczcie sami fotkę. W każdym razie ta przyjemność bodaj 15 zeta mnie szarpnęła, ale było warto. Mają też inne dania, a internety mówią że palce lizać to se popróbuję jak już żonka będzie i będę rzadszym gościem na stołówce. Miejscówkę polecam, może nie każdy ją dla siebie odkrył bo niełatwo tam trafić.
Peenemunde:
Fajny ten Uznam generalnie, szczególnie po drugiej stronie granicy. Jest gdzie jeździć rowerem, malownicze krajobrazy, łąki kwietne, no i jeziora. Bez problemu można sobie znaleźć ustronne i ciche miejsce i obserwować ptaki. Bielika niestety nie widziałem, ale ptactwa tutaj jest mnóstwo. Ścieżek rowerowych też bardzo dużo i naprawdę muszę przyznać że to teren bardzo przyjazny dla cyklistów. Niestety chyba się to przekłada na moje ciągłe zmęczenie, ale takie pozytywne.
Jeśli chodzi o samo Świnoujście to znalazłem bardzo klimatyczne miejsce: Browar Miedziowy 44. Można tam trafić z promenady, bo on jest w hotelu INTERFERIE Medical SPA. Super klimat, świetna wystrój, cicha i nastrojowa muza. Sami oni tam warzą piwa i są one faktycznie kraftowe i smakują zupełnie inaczej niż te z Biedronki. Cenowo przystępnie, bo 14 zeta za pół litra a smakuje jak za 24 PLN. Raz zamówiłem sobie do tego pajdę ze smalcem, a to co dostałem do stolika przeszło moje najśmielsze oczekiwania. Jeszcze takiej pajdy w życiu nie jadłem, nie będę opisywać, zobaczcie sami fotkę. W każdym razie ta przyjemność bodaj 15 zeta mnie szarpnęła, ale było warto. Mają też inne dania, a internety mówią że palce lizać to se popróbuję jak już żonka będzie i będę rzadszym gościem na stołówce. Miejscówkę polecam, może nie każdy ją dla siebie odkrył bo niełatwo tam trafić.
Peenemunde: