Re: Pomarzmy trochę...
: 22 lip 2013 12:50
Pierwszym symptomem, który ujawnia, że zabijamy marzenia, jest brak czasu(...) Najbardziej zajęci ludzi, jakich zdarzyło mi się spotkać, zawsze mieli czas na wszystko. Ci, którzy nic nie robili, byli wciąż zmęczeni, nie zdawali sobie sprawy, jak mało pracują i stale narzekali, że dzień jest za krótki. (...) Drugim objawem śmierci naszych marzeń jest pewność przekonań. Ponieważ nie chcemy spoglądać na życie jak na wielką przygodę do przeżycia, zaczynamy się uważać za rozważnych, sprawiedliwych i przykładnych, ale naprawdę wymagamy od siebie równie mało jak od życia. Zerkamy poza mury dnia powszedniego odkrywamy szczęk kruszonych kopii, odór potu i kurzu, wielkie klęski i spojrzenia żądnych zdobyczy wojowników. Nigdy jednak nie odczuwamy radości, niewypowiedzianej radości, która przepełnia serce walczącego, dla niego, bowiem nie ma znaczenia ani zwycięstwo, ani klęska, ważna jest tylko Dobra Walka. I wreszcie trzecim symptomem śmierci naszych marzeń jest spokój:
życie staje się niedzielnym popołudniem, nie żąda od nas niczego szczególnego, szczególnego my nie mamy ochoty wiele z siebie dawać. Wtedy sądzimy, że dojrzeliśmy, że odsuwamy od siebie dziecięce fantazje i że osiągnęliśmy spełnienie w życiu osobistym oraz zawodowym. Jesteśmy zaskoczeni, gdy osoba w naszym wieku mówi, że wciąż lubi to czy tamto. Ale naprawdę, w głębi ducha, wiemy, co się stało:
wyrzekliśmy się naszych marzeń i walki o nie, Dobrej Walki".
"PIELGRZYM" - P.Cohelo
życie staje się niedzielnym popołudniem, nie żąda od nas niczego szczególnego, szczególnego my nie mamy ochoty wiele z siebie dawać. Wtedy sądzimy, że dojrzeliśmy, że odsuwamy od siebie dziecięce fantazje i że osiągnęliśmy spełnienie w życiu osobistym oraz zawodowym. Jesteśmy zaskoczeni, gdy osoba w naszym wieku mówi, że wciąż lubi to czy tamto. Ale naprawdę, w głębi ducha, wiemy, co się stało:
wyrzekliśmy się naszych marzeń i walki o nie, Dobrej Walki".
"PIELGRZYM" - P.Cohelo