Felice pisze:alkoholik sam się prosi o swoją chorobę, nikt mu nie wlewa alkoholu do ust, nikt go nie zmusza, to zawsze jest jego własna decyzja.
Wybacz,ale jest to absolutna bzdura i właśnie brak zrozumienia problemu prowadzi do takich dyskusji.
Jeżeli to jest choroba to znaczy,ze tak naprawdę wpływu na nią nie mamy.Często masz świadomość tego,że coś robisz źle i mimo wszystko robisz....Sama zastanawiasz się dlaczego? Alkoholik nawet tej świadomości nie ma.
Wystarczy , ze ktoś ma słaby charakter
I co to znaczy ten slaby charakter? To jest właśnie sedno wszystkiego.Jeden sobie radzi z czymś,a drugi choć bardzo chce nie daje rady...
Wybacz, ale to jest moje zdanie, jeżeli jest odmienne od Twojego, to po prostu postaraj się to uszanować, a nie zarzucać mi pisania bzdur, czy nie zrozumienia problemu. Po to jest forum i dyskusja, aby wymienić się swoim zdaniem.
Problem chorób, wszelakich, w tym również alkoholizmu, jest mi nieobcy, spotykam się z tym na co dzień.
Widzę osoby cierpiące, umierające, w tym również dzieci - to jest najgorsze z możliwych doświadczeń. Są i alkoholicy.
Tak, najlepiej tłumaczyć się, że nie mamy wpływu na chorobę alkoholową - to jest doskonałe wytłumaczenie dla alkoholików... przecież to mamy dziedziczne, tak ma być i już. Z takim nastawieniem jest sporo osób uzależnionych, a nie patrzą na to, że sami - zamiast szukać pomocy zawczasu, wpędzili się w taki stan. Uciekają i szukają wymówek, jakichkolwiek. Alkoholik ma świadomość, nie brońmy go. Ma i wybór. Alkoholik nie raz musi sięgnąć dna, żeby zrozumieć i odbić się. Trzeba wiele pracy z taką osobą, wiele wiele wsparcie, cierpienia, samozaparcia, siły, żeby przezwyciężyć nałóg. Ale ON musi chcieć i wtedy ma szansę na wyleczenie, wyjście z choroby.
A osoba chora na raka? Chce... bardzo chce, walczy, i co ? Umiera...