Gosiu podoba ,mi się Twoje pierwsze zdanie

Hm ,róznie to w życiu jest ,każdy jest kowalem własnego losu ,nikt nie powinien ingerować w życie osobiste drugiej osoby ,niezależnie od miejsca w którym ,tę osobę spotka.
My jako Polacy ,mamy taka przywarę ,by zaglądać częsciej na czyjeś podwórko ,chociaż na swoim mamy wiele do uporzadkowania.
Ja osobiscie jestem często zdegustowana ,zachowaniami szczególnie pań w sanatorium ,które to z uśmieszkiem ,sobie wiadomym ,obserwują szepcą ,obracają się wokół własnej osi ,ryzykując bolesny upadek

jak widzą ładną ,zadbaną kobietkę ,która nie daj Boże uśmiechnęła się do pana .
Bo cóz to je powinno obchodzić? Kogo wogóle powinny obchodzić zachowania osobiste ,te które na pewno nie wymagają ,ani naszej uwagi ,ani tym bardziej chorej "interwencji"? Mnie nie interesują intencje ,osób przemieszczających się korytarzami,nie staram sie patrzeć na innych ,jak na "zepsutych" ,szukających ........no własnie czego? nie zastanawiam się ,ponieważ nikt nie dał mi takiego prawa ,ani pełnomocnictwa notarialnego.
Szanuje wszystkich ,których spotykam i nie kibicuję też,ani nie komentuję ,jeśli widzę innych szczęśliwych , lub smutnych ponieważ nic o nich bliżej nie wiem tym bardziej bałabym się oceniać ich zachowania.
Od oceny nas i naszych zachowań ,jest zupełnie ktos inny.
