Re: Słowacki Spa Busko Zdrój
: 10 sie 2019 18:07
Byłem w sanatorium Słowacki w Busku Zdrój w ramach skierowania z NFZ. Poniżej moje spostrzeżenia.
Ja pojechałem do sanatorium na leczenie, a nie na zabawę. Jak ktoś chce jechać na zabawę to bardzo dobrze trafił. Nawet 1-go sierpnia 2019 o godz. 17.00 w restauracji Słowacki w bufecie na własne oczy widziałem jak sprzedawana była wódka HAŃBA (bo KASA).
Na poważne leczenie należy szukać innego sanatorium.
Słowacki to prywatne sanatorium i z tego wynika widoczna niechęć do skierowań z NFZ. Potwierdzam opinię wcześniej napisaną w internecie, że kuracjusze ze skierowaniem z NFZ to DRUGI SORT, widoczny na każdym kroku. Sanatorium przyjmuje przede wszystkim kuracjuszy na prywatny pobyt.
Korespondencja mailowa z sanatorium czyli oficjalna jest ŻADNA.
Organizacja podczas przyjęcia do sanatorium czy wyjazdu fatalna.
Obsługa w sanatorium nie wypada oceniać, ale Panie fizjoterapeutki czy Panie sprzątające miłe, sympatyczne i uczynne. Miło popatrzeć. Pozostały personel - różny. Natomiast pielęgniarki czy lekarka bezczelne i aroganckie.
Wyżywienie nie mogę ocenić, ponieważ nie mam porównania do innych sanatoriów, ale cytuję „sala jadalna jest nieduża, stoliki najczęściej 4 osobowe – bardzo małe. Ewidentnie widać różnicę pomiędzy salą NFZ, a częścią prywatną”. W NFZ talerz na talerzu – dosłownie. Przez 21 dni nie spotkałem prostego talerza (najprawdopodobniej kupione jako braki z fabryki). Co do jakości i ilości pożywienia, to nie mam odniesienia do innych sanatoriów, poza tym, że należy dopłacić do wyżywienia 8 zł dziennie. W tym sanatorium liczy się tylko KASA. Tu taki malutki przykład: jak jedziesz na wycieczkę z zaprzyjaźnionego biura podróży z sanatorium, to prowiant za obiad czy kolację dostaniesz bez problemu, ale jeśli jedziesz z innego biura to już nie (bo KASA).
Pokoje dla NFZ są przydzielane w większości od ulicy, a to jest związane z tym, że vis-a-vis sanatorium jest restauracja w której bardzo głośne codzienne imprezy kończą się grubo po 24.00. Jak toś to lubi to OK. Ja się czułem, jakbym mieszkał w oberży, a nie w sanatorium.
Parking jest, ale kuracjuszy z prywatnym pobytem. Ci z NFZ niech zapomną, chociażby o 1 miejscu.
Ktoś wcześniej napisał „Internet działa nieźle, nawet film się da obejrzeć”. Ja twierdzę, że jest to nieprawda. slowacki_cap na 2 piętrze ma zasięg kropki i sporadycznie 1 kreski. Łączność jest ciągle zrywana.
Reasumując, żałuję, że trafiłem do tego sanatorium.
Ja pojechałem do sanatorium na leczenie, a nie na zabawę. Jak ktoś chce jechać na zabawę to bardzo dobrze trafił. Nawet 1-go sierpnia 2019 o godz. 17.00 w restauracji Słowacki w bufecie na własne oczy widziałem jak sprzedawana była wódka HAŃBA (bo KASA).
Na poważne leczenie należy szukać innego sanatorium.
Słowacki to prywatne sanatorium i z tego wynika widoczna niechęć do skierowań z NFZ. Potwierdzam opinię wcześniej napisaną w internecie, że kuracjusze ze skierowaniem z NFZ to DRUGI SORT, widoczny na każdym kroku. Sanatorium przyjmuje przede wszystkim kuracjuszy na prywatny pobyt.
Korespondencja mailowa z sanatorium czyli oficjalna jest ŻADNA.
Organizacja podczas przyjęcia do sanatorium czy wyjazdu fatalna.
Obsługa w sanatorium nie wypada oceniać, ale Panie fizjoterapeutki czy Panie sprzątające miłe, sympatyczne i uczynne. Miło popatrzeć. Pozostały personel - różny. Natomiast pielęgniarki czy lekarka bezczelne i aroganckie.
Wyżywienie nie mogę ocenić, ponieważ nie mam porównania do innych sanatoriów, ale cytuję „sala jadalna jest nieduża, stoliki najczęściej 4 osobowe – bardzo małe. Ewidentnie widać różnicę pomiędzy salą NFZ, a częścią prywatną”. W NFZ talerz na talerzu – dosłownie. Przez 21 dni nie spotkałem prostego talerza (najprawdopodobniej kupione jako braki z fabryki). Co do jakości i ilości pożywienia, to nie mam odniesienia do innych sanatoriów, poza tym, że należy dopłacić do wyżywienia 8 zł dziennie. W tym sanatorium liczy się tylko KASA. Tu taki malutki przykład: jak jedziesz na wycieczkę z zaprzyjaźnionego biura podróży z sanatorium, to prowiant za obiad czy kolację dostaniesz bez problemu, ale jeśli jedziesz z innego biura to już nie (bo KASA).
Pokoje dla NFZ są przydzielane w większości od ulicy, a to jest związane z tym, że vis-a-vis sanatorium jest restauracja w której bardzo głośne codzienne imprezy kończą się grubo po 24.00. Jak toś to lubi to OK. Ja się czułem, jakbym mieszkał w oberży, a nie w sanatorium.
Parking jest, ale kuracjuszy z prywatnym pobytem. Ci z NFZ niech zapomną, chociażby o 1 miejscu.
Ktoś wcześniej napisał „Internet działa nieźle, nawet film się da obejrzeć”. Ja twierdzę, że jest to nieprawda. slowacki_cap na 2 piętrze ma zasięg kropki i sporadycznie 1 kreski. Łączność jest ciągle zrywana.
Reasumując, żałuję, że trafiłem do tego sanatorium.