Byłam i właśnie wróciłam z Urzędu Gminy

. Oczywiście moja ciekawość nie zna granic wiec trafiłam od razu ...a jakże

, do........ urzędu stanu cywilnego

Przedstawiłam się Tak jak wypadało i zapytałam kto tu rządzi

. Pani otworzyła szeroko oczy a ja szybciutko powiedziałam, że żartuję

. Przedstawiłam swój problem a właściwie ich problem związany z kamerą, pożaliłam się ,że nie widzę Iwonicza przez kamerkę a tak go bardzo kocham i na koniec zajechałam z tym emailem, na który do dziś nie mam żadnej odpowiedzi. Kobitka spojrzała mi prosto w oczy i zadzwoniła do informatyka. Dowiedziałam sie, ze kamerka jest w naprawie i ze jest to jakaś większa usterka. A obraz będzie przekazany do kamerki jak będzie naprawiona

. Na koniec usłyszałam taki tekst do telefonu: "odpisalibyście pani na jej emaila chociaż grzecznościowo".Ja grzecznościowo podziękowałam pani miłego dnia, powiedziałam do widzenia i poszłam załatwić sprawę Ustronia
