Na walizkach ... czyli poczekalnia ze skierowaniem w dłoni
- Felice
- Przyjaciel forum

- Posty: 21261
- Na forum od: 09 sty 2011 10:42
- Oddział NFZ: Mazowiecki
- Staż sanatoryjny: 0
- Podziękował: 33 razy
- Podziękowano: 109 razy
Re: Na walizkach ... czyli poczekalnia ze skierowaniem w dłoni
-
forumowicz
Re: Na walizkach ... czyli poczekalnia ze skierowaniem w dłoni
-
ula509
- Super Kuracjusz

- Posty: 315
- Na forum od: 15 sty 2019 21:30
- Oddział NFZ: Wielkopolski
- Staż sanatoryjny: 5
Re: Na walizkach ... czyli poczekalnia ze skierowaniem w dłoni
Felice, czy dowiedziałaś się jak ma być teraz walizka pakowana, bo pamiętam, że była chyba tu dyskusja. I na czym poczta stanęła? Kilka lat temu owinęłam w folię bąbelkową, zakleiłam taśmą, by nie puściło, zostawiłam kółka i uchwyt na wierzchu i po kłopocie było.Felice pisze: 23 maja 2019 17:16 Moja walizka już przygotowana do zbliżającej się wyprawy. Za tydzień wyekspediuję ją kurierem w docelowe miejsce. 2 czerwca sama się zapakuję w podróż. Pozdrawiam tych co na walizkach.
Pozdrowienia wzajemne.
-
ula509
- Super Kuracjusz

- Posty: 315
- Na forum od: 15 sty 2019 21:30
- Oddział NFZ: Wielkopolski
- Staż sanatoryjny: 5
Re: Na walizkach ... czyli poczekalnia ze skierowaniem w dłoni
Znam ten ból...i ulgą są dla mnie zabiegi typu Tens. Piszcie jak się okopiecie już w pokoju (czytaj, rozpakujecie).
P.s. do Jerzy Nowak 75
A wilków w tych Bieszczadach się nie boisz?
- Felice
- Przyjaciel forum

- Posty: 21261
- Na forum od: 09 sty 2011 10:42
- Oddział NFZ: Mazowiecki
- Staż sanatoryjny: 0
- Podziękował: 33 razy
- Podziękowano: 109 razy
Re: Na walizkach ... czyli poczekalnia ze skierowaniem w dłoni
-
forumowicz
Re: Na walizkach ... czyli poczekalnia ze skierowaniem w dłoni
Cała ta sytuacja jest wynikiem dobrych rad ludzi w Forum, którzy zmotywowali mnie do wzięcia urlopu pojechania do Wrocławia i złożenia podania o zwroty. W dniu wizyty nie było nic ciekawego a podanie wrzuciłam do skrzynki i myślę sobie i tak nic z tego nie będzie. A tu dzień później o 15 telefon - Polańczyk (moje marzenie ale nie wiedziałam , że leczą tam profil neurologiczny) i jazda...ogarnąć wszystko mając na głowie dwa domy i pracę to hardcore. Ale jedyną opcją do wczoraj , z którą już się pogodziłam była rezygnacja z listopadowego leczenia nie wiadomo gdzie. Cieszę się jak strasznie. I wiem, że będzie dobrze, jak zobaczyłam otoczenie tego sanatorium dech mi zaparło. Może moja relacja nie będzie profesjonalna ale postaram się Wam wszystko na bieżąco opisać.

