Nie dałam się "zaprowadzić " na szczyt pobliskiej "górki" bo.... nie miałam odpowiedniego obuwia,ani " zaprawy" .Znam moje możliwości ,a poza tym nie porywam się w nieodpowiednim obuwiu na górskie szlaki.
Zachwycona nie była.Od następnego dnia spacerowałam już bez niej.Tak było tylko 3 dni bo....
W czasie pobytu sanatoryjnego rozbił się rządowy samolot -wtedy zginęli wszyscy na czele z prezydentem państwa.Telewizja dla mnie może nie istnieć -wtedy niestety na okrągło moja współlokatorka oglądała TVN24- rozumiem że żałoba i smutek.Ale nie do przesady-na litość Boską -Ona siedziała non stop przed TV i płakała w głos za władzą która zginęła.Komentowała ,płakała, biadoliła i smarkała w chusteczki a ja ? zmuszona byłam na te "odgłosy" -bo przecież nie pojechałam by uciekać z pokoju .Ta żałoba w naszym pokoju trwała do końca turnusu .Też chciałam się położyć ,przeczytać prasę itp. ale w ciszy .Czasem pragnęłam trochę spokoju.Nie zawsze pogoda dopisywała -aby wynosić się z pokoju.Miałam serdecznie dość pobytu sanatoryjnego (to był pierwszy wyjazd sanatoryjny).Następny pobyt w sanatorium udało mi się zarezerwować jedynkę.Moja sublokatorka ze Szczawnicy sprawiła że nie wyobrażam sobie znów mieszkać z kimkolwiek.
Wiem że mój przypadek to jeden na ileś tam.Ale takie też się zdarzają.



