Pokoje w sanatorium: jest możliwość wyboru?

Formalności związane z wyjazdem do sanatorium - wnioski, skierowania, koszty, terminy, zwolnienia, itp.
stokrotka
Przyjaciel forum
Przyjaciel forum
Posty: 2572
Na forum od: 23 sty 2012 18:52

Re: Pokoje w sanatorium: jest możliwość wyboru?

Post autor: stokrotka »

Dorzucę i ja parę zdań.Otóż byłam w Szczawnicy (w pokoju) z -emerytowaną nauczycielką.I .....masakra -traktowała mnie jak uczniaka .Różnica wieku to coś 15 lat może trochę mniej.Co dnia miała plan na spędzenie dnia.Rano informowała mnie gdzie pójdziemy :o :o a ja.... jak głupia gęś chodziłam tam gdzie mnie prowadziła w końcu po 4 dniach nie wytrzymałam i się zbuntowałam.Gdy miałam z nią iść na zwiedzanie muzeum, nie wytrzymałam.Grzecznie ,spokojnie powiedziałam że tam nie pójdę bo mnie muzea ,ani inne wystawy nie racjują .
Nie dałam się "zaprowadzić " na szczyt pobliskiej "górki" bo.... nie miałam odpowiedniego obuwia,ani " zaprawy" .Znam moje możliwości ,a poza tym nie porywam się w nieodpowiednim obuwiu na górskie szlaki.
Zachwycona nie była.Od następnego dnia spacerowałam już bez niej.Tak było tylko 3 dni bo....
W czasie pobytu sanatoryjnego rozbił się rządowy samolot -wtedy zginęli wszyscy na czele z prezydentem państwa.Telewizja dla mnie może nie istnieć -wtedy niestety na okrągło moja współlokatorka oglądała TVN24- rozumiem że żałoba i smutek.Ale nie do przesady-na litość Boską -Ona siedziała non stop przed TV i płakała w głos za władzą która zginęła.Komentowała ,płakała, biadoliła i smarkała w chusteczki a ja ? zmuszona byłam na te "odgłosy" -bo przecież nie pojechałam by uciekać z pokoju .Ta żałoba w naszym pokoju trwała do końca turnusu .Też chciałam się położyć ,przeczytać prasę itp. ale w ciszy .Czasem pragnęłam trochę spokoju.Nie zawsze pogoda dopisywała -aby wynosić się z pokoju.Miałam serdecznie dość pobytu sanatoryjnego (to był pierwszy wyjazd sanatoryjny).Następny pobyt w sanatorium udało mi się zarezerwować jedynkę.Moja sublokatorka ze Szczawnicy sprawiła że nie wyobrażam sobie znów mieszkać z kimkolwiek.
Wiem że mój przypadek to jeden na ileś tam.Ale takie też się zdarzają.
iwcia
Super Kuracjusz
Super Kuracjusz
Posty: 814
Na forum od: 15 mar 2012 13:55
Oddział NFZ: Dolnośląski
Staż sanatoryjny: 4

Re: Pokoje w sanatorium: jest możliwość wyboru?

Post autor: iwcia »

Zdania na temat mieszkania w wieloosobowych pokojach sa podzielone, jak widać.Jedni, tak jak Stokrotka, przeżyli prawie traume, inni byli zadowoleni i nie wyobrażają sobie siebie w jedynce.
Wszystko zależy od tego jakie towarzystwo w pokoju trafiło nam sie dotychczas.
Ja miałam szczęscie, za kazdym razem super :!: :D
Nie jestem typem samotnika, ale gdybym musiala znosic podobne zachowanie jak tej pani, wspołlokatorki stokrotki, z pewnością nastepnym razem,starałabym się o jedynke.
Obym nie musiała :lol:
forumowicz

Re: Pokoje w sanatorium: jest możliwość wyboru?

Post autor: forumowicz »

ewiko pisze:Jak wylądowałam w sanatorium w Konstancinie "trafiła" mi się pani 20 lat starsza ode mnie. Troszkę chrapała, troszkę zapatrzona w siebie , uwielbiała wszelkie seriale kiedy ja w ogóle nie oglądam TV , ale była to kobitka do tańca i do różańca. Nie wchodziłyśmy sobie w paradę, na spacery chodziłyśmy osobno żeby nie sprzykrzyć się sobie nawzajem. Szanowałyśmy swoją prywatność....... i do dziś jesteśmy w super kontakcie a w moim sercu ma swoje miejsce. Czasami wspólny pokój daje nam nowych PRZYJACIÓŁ a niekiedy TRAUMĘ na dalsze wyjazdy.
Witam Ewiko o poranku ;) :lol:
Nasunęła się mi releksja do tego co piszesz.Miałam 2 przyjaciół pewnego razu w sanatorium pana 65 lat i panią dokładnie w tym samym wieku co Pani , nie byli małżeństwem ,ot po prostu wszyscy się poznaliśmy.To była prawdziwa przyjemność dla mnie przebywanie w ich gronie .Wypady na Parkową razem ;) tatar wódeczki i śmiechy razem.Ba ponieważ mieli obydwoję żalobę ,chodziliśmy do knajpek ja tańczyłam Oni nie.Pilnowali mnie ;) i chronili przed natrętami :lol: Wtedy Pan udawał mojego partnera,martwili się jak mnie nie usłyszeli w telefonie czy nic mi się nie stało.
Pani dyskretna cudowna .
Załowaliśmy tylko ,że nie poznaliśmy się wcześniej.Ale i tak było cudnie.Pan był moim gościem ,po sanatorium poznał męża etc .Piękne.
Ale Ci Państwo znali zasady dobrego wychowania .Nigdy tego pobytu i tych cudownych relacji nie zapomnę .
Z Panią mieszkałam w tym samym sanatorium ,Pan mieszkał w innym.
Tylko jak trafić decydując się na pokój 2 -osobowy na taką osobę nawet 65 letnią nie koniecznie rówieśnicę? ;)
Moja rada wypracowywać w sobie takie cechy ,które pozwolą innym ocenić nas jak bedziemy mieli kiedyś ten wiek, jak ja oceniłam tych Państwa,a przecież tylko w kilku zdaniach.
Jest to możliwe ,trzeba tylko pracować nad sobą. :) :kwiat:
Awatar użytkownika
malgonia
Super Kuracjusz
Super Kuracjusz
Posty: 936
Na forum od: 05 lut 2012 09:15
Oddział NFZ: Małopolski
Staż sanatoryjny: 10
Podziękowano: 16 razy

Re: Pokoje w sanatorium: jest możliwość wyboru?

Post autor: malgonia »

I tu jest pies pogrzebany, trafić na sympatycznego człowieka.Ja dotychczas trafiałam na takich ludzi, ale pobyt ostatni w jedynce uważam za najlepszy.Towarzystwo sie znalazło z innych sanatoriów .
Beataa2702
Super Kuracjusz
Super Kuracjusz
Posty: 496
Na forum od: 27 mar 2014 21:22
Oddział NFZ: Lubelski
Staż sanatoryjny: 5

Re: Pokoje w sanatorium: jest możliwość wyboru?

Post autor: Beataa2702 »

Kruszynko :kwiat: ja też miałam przyjemność mieszkać z Panią która miała córkę w moim wieku - mimo że oglądała wszystkie wiadomości i prognozy pogody i wszystko co związane było z polityką z tym że zapytała mnie czy się zgadzam - oczywiście że się zgodziłam ale za to miałam do dyspozycji tv całą noc,a co do rozrywek to zawsze ona wychodziła z inicjatywa , spacery , zakupy, oczywiście obowiązkowy jogurt, jakieś inne tego typu pierdołki , pokój przewietrzony , jak było gorąco ręczniki na grzejniku - to są takie w sumie nieistotne sytuacje a zarazem jak dla mnie bardzo ważne - czułam się bezpiecznie,odpoczęłam, dokumenty, biżuteria, pieniążki były też bardzo bezpieczne :lol: a gdy się spóźniłam 5 min to już był tel. czy nic mi sie nie stało- może to się wydać taka nadopiekuńczość uciążliwa , ale ja po tych wszystkich jeszcze wtedy świeżych przejściach czułam się naprawdę dobrze ... :kwiat:
ewiko
Super Kuracjusz
Super Kuracjusz
Posty: 2465
Na forum od: 10 lut 2013 07:07
Oddział NFZ: Mazowiecki
Staż sanatoryjny: 8
Podziękowano: 1 raz

Re: Pokoje w sanatorium: jest możliwość wyboru?

Post autor: ewiko »

Pomimo że w pokoju miałam naprawdę super kumpelę do sanatorium staram się wyjeżdżać z kimś bliskim. Kiedyś była to siostra obecnie od kilku lat wyjeżdżam z mężem. Niektórzy twierdzą że trzeba od siebie odpocząć...... ale my mimo że jesteśmy razem od ponad 30 lat tego odpoczynku nie potrzebujemy. Wręcz przeciwnie, właśnie w sanatorium mamy czas tylko dla siebie bo na co dzień zaganiani, zapracowani wciąż się mijamy. Taki wyjazd to jakby rekonwalescencja ciała i ducha...... pozdrawiam.
stokrotka
Przyjaciel forum
Przyjaciel forum
Posty: 2572
Na forum od: 23 sty 2012 18:52

Re: Pokoje w sanatorium: jest możliwość wyboru?

Post autor: stokrotka »

Hej! Dodam tylko do mojego wpisu że, też jestem nauczycielką z tą różnicą że w przedszkolu gdzie nie ma lekcji w ciszy , tylko hałas cały czas. Dlatego pragnęłam się czasem wyciszyć-bo wrzaskow mam naprawdę dość.A zwiedzanie muzeów i wystaw mam non stop -odgórne rozporządzenia że z dziećmi iść trzeba itd.
Moja Pani z sanatorium odpoczywa już na emeryturce od wielu,wielu lat więc zapomniała jak to jest pracując.A praca w szkole i przedszkolu to dwa przeciwne bieguny .Pozdrawiam :kwiat: :kwiat: :kwiat:
Tak to napisałam bo wiem że znajdą się osoby uznające mnie za" inną "-nie potrafiącą w pokoju z drugą osobą.Nic bardziej mylnego ,lubię żartować,wygłupiać się i być na luzie. Tylko wtedy naprawdę nie dawałam już rady :o
ewiko
Super Kuracjusz
Super Kuracjusz
Posty: 2465
Na forum od: 10 lut 2013 07:07
Oddział NFZ: Mazowiecki
Staż sanatoryjny: 8
Podziękowano: 1 raz

Re: Pokoje w sanatorium: jest możliwość wyboru?

Post autor: ewiko »

Stokrotko całkowicie Cię rozumiem. Ja też uwielbiam ciszę, spokój. Gdy wracam z pracy nie włączam nawet radia żeby odpocząć. Ale to wcale nie znaczy że jestem ponurakiem. Wręcz przeciwnie, jestem postrzegana jako dusza towarzystwa. Jak wyjeżdżałam z siostrą , to obawiałyśmy się że wyrzucą nas dyscyplinarnie z sanatorium za śmiech. Śmiałyśmy się do północy z byle czego. Poduchy nie pomagały bo im bardziej chciałyśmy to opanować tym większa ogarniała nas "głupawka" :lol: :lol: :lol: Ach , piękne chwile. Ale nie cierpię robić coś z musu. Nie potrafię zmusić się do obejrzenia filmu który kompletnie mnie nie interesuje, nie potrafię zmusić się do spaceru kiedy nie mam na to ochoty albo iść na tańce bo wolę poczytać. A jeśli ktoś uważa mnie za inną..... trudno, jego problem.
yona
Pomocny Kuracjusz
Pomocny Kuracjusz
Posty: 99
Na forum od: 08 maja 2011 19:53
Oddział NFZ: Śląski
Staż sanatoryjny: 3

Re: Pokoje w sanatorium: jest możliwość wyboru?

Post autor: yona »

Chciałam zarezerwować 2 os dla mamy ale usłyszałam - " Pani , nie wiem co to się dzieje same prawie małżeństwa mamy i dwójek brakuje " . Moja kuzynka mówiła, ze kilka miesięcy temu jadąc tez podobną informacje w recepcji usłyszała. Również mój brak kiedyś z "powodu małżeństw" nie miał szans na dwuosobowy pokój. Zastanawiam się czy to rzeczywistość, czy wymówka recepcji? Bo może zdarzają się małżeństwa o podobnych schorzeniach ale czyż aż tak bardzo?
Ktoś kiedyś poruszył temat równego dostępu i prawa wyboru, okazuje się jednak, że nie do końca.

PS. Miałam kiedyś towarzyszkę w pokoju co ciągle przypominała mi, że za krótko zęby myję :lol:
hala5102
Super Kuracjusz
Super Kuracjusz
Posty: 212
Na forum od: 26 kwie 2014 15:59
Oddział NFZ: Łódzki
Staż sanatoryjny: 4

Re: Pokoje w sanatorium: jest możliwość wyboru?

Post autor: hala5102 »

stokrotka pisze:Dorzucę i ja parę zdań.Otóż byłam w Szczawnicy (w pokoju) z -emerytowaną nauczycielką.I .....masakra -traktowała mnie jak uczniaka .Różnica wieku to coś 15 lat może trochę mniej.Co dnia miała plan na spędzenie dnia.Rano informowała mnie gdzie pójdziemy :o :o a ja.... jak głupia gęś chodziłam tam gdzie mnie prowadziła w końcu po 4 dniach nie wytrzymałam i się zbuntowałam.Gdy miałam z nią iść na zwiedzanie muzeum, nie wytrzymałam.Grzecznie ,spokojnie powiedziałam że tam nie pójdę bo mnie muzea ,ani inne wystawy nie racjują .
Nie dałam się "zaprowadzić " na szczyt pobliskiej "górki" bo.... nie miałam odpowiedniego obuwia,ani " zaprawy" .Znam moje możliwości ,a poza tym nie porywam się w nieodpowiednim obuwiu na górskie szlaki.
Zachwycona nie była.Od następnego dnia spacerowałam już bez niej.Tak było tylko 3 dni bo....
W czasie pobytu sanatoryjnego rozbił się rządowy samolot -wtedy zginęli wszyscy na czele z prezydentem państwa.Telewizja dla mnie może nie istnieć -wtedy niestety na okrągło moja współlokatorka oglądała TVN24- rozumiem że żałoba i smutek.Ale nie do przesady-na litość Boską -Ona siedziała non stop przed TV i płakała w głos za władzą która zginęła.Komentowała ,płakała, biadoliła i smarkała w chusteczki a ja ? zmuszona byłam na te "odgłosy" -bo przecież nie pojechałam by uciekać z pokoju .Ta żałoba w naszym pokoju trwała do końca turnusu .Też chciałam się położyć ,przeczytać prasę itp. ale w ciszy .Czasem pragnęłam trochę spokoju.Nie zawsze pogoda dopisywała -aby wynosić się z pokoju.Miałam serdecznie dość pobytu sanatoryjnego (to był pierwszy wyjazd sanatoryjny).Następny pobyt w sanatorium udało mi się zarezerwować jedynkę.Moja sublokatorka ze Szczawnicy sprawiła że nie wyobrażam sobie znów mieszkać z kimkolwiek.
Wiem że mój przypadek to jeden na ileś tam.Ale takie też się zdarzają.
:?: za 100 punktów. Dlaczego w takiej sytuacji nie zażądałaś zmiany pokoju? Tak się praktykuje, gdy współlokator jest nie do wytrzymania. Wtedy coś z tym fantem muszą zrobić i zwykle robią. Nawet można wówczas dostać jedynkę.
ODPOWIEDZ