Mąż lub żona wyjeżdża do sanatorium
- biedroneczka
- Przyjaciel forum

- Posty: 4424
- Na forum od: 03 sty 2012 09:40
- Oddział NFZ: Łódzki
- Staż sanatoryjny: 8
- margot
- W naszej pamięci

- Posty: 44436
- Na forum od: 26 lip 2010 13:17
- Oddział NFZ: Lubelski
- Staż sanatoryjny: 6
Re: Mąż lub żona wyjeżdża do sanatorium
Idź człowieku choć raz do schroniska do ...tych tzw. Burków...........a może coś zrozumiesz ...............elvis pisze:To nie Dingo,to kudłaty burek,któremu urwał się od budy sznurek![]()
![]()
- margot
- W naszej pamięci

- Posty: 44436
- Na forum od: 26 lip 2010 13:17
- Oddział NFZ: Lubelski
- Staż sanatoryjny: 6
Re: Mąż lub żona wyjeżdża do sanatorium
-
forumowicz
-
Rachel
- Przyjaciel forum

- Posty: 1617
- Na forum od: 05 kwie 2013 19:16
- Oddział NFZ: Mazowiecki
- Staż sanatoryjny: 2
Re: Mąż lub żona wyjeżdża do sanatorium
Miałam kota i psa. Kotka roczna a piesek kilkumiesięczny. Gdy pies trafił do domu kotka była w nim już około roku.kruszynka pisze:I przysłowie nie sprawdza się![]()
Niestety ale powiedzenie "żyli jak pies z kotem" nie sprawdziło się. Wprawdzie piesek "łasił" się do kotki,
ale to nic nie dało. Ona była Guru, dosłownie, leżąc na fotelu a biedny piesek pod. Wciąż na niego syczała, stawiała mostek.
Nie do pomyślenie co ona wyprawiała. Biedny piesek a właściwie suczka w wieku 8 miesięcy trafiła do budki w ogrodzie.
Miała tam cudowne warunki, taki domek z ogrodem bo wybieg dosyć obszerny miała. Kotka często przechadzała się wokół
tej zagrody drażniąc tym suczkę. Chyba jej trochę zazdrościła zwłaszcza gdy suczka w wieku 4 lat powiła szczenięta.
Och... ile ich było - ośmioro
Sorry, że tak się rozpisuję, ale ja nie potrafię inaczej, gdy jest temat, który bardzo lubię


