Strona 6 z 26
Re: Lądecka kuracja jacky [email] maryla AD 2014...
: 25 sie 2014 08:02
autor: ewasz
Jacky6, sprawdziłam pogodę w Lądku bo mi żal, że tak marzniecie i mokniecie
Dzisiaj będzie dość fajnie bo bez opadów, słonko i 17 stopni
Jutro natomiast sądny dzień (ostatni) deszcz i tylko 12 stopni
Następne dni już fajne między 17 a 23 stopnie - oby się sprawdziła ta prognoza
Miłego dnia

Re: Lądecka kuracja jacky [email] maryla AD 2014...
: 25 sie 2014 16:45
autor: jacky6
ewasz pisze:Jacky6, sprawdziłam pogodę w Lądku bo mi żal, że tak marzniecie i mokniecie
Dzisiaj będzie dość fajnie bo bez opadów, słonko i 17 stopni
Jutro natomiast sądny dzień (ostatni) deszcz i tylko 12 stopni
Następne dni już fajne między 17 a 23 stopnie - oby się sprawdziła ta prognoza
Miłego dnia

też kontroluję nawet dwa - trzy razy na codzień prognozę pogody...
stały punkt obserwacyjny to accuweather...
ale sprawdza się w zasięgu ca 4 dni...

12 DK j & m

Kościół w Zdroju Lądeckim…
: 25 sie 2014 17:47
autor: jacky6
Kościół Matki Bożej Uzdrowienia Chorych…
[ obrazek zewnętrzny ]
Tablica ogłoszeniowa i już wiadomo, kiedy można przyjść…
[ obrazek zewnętrzny ]
Ołtarz główny – tuż przed rozpoczęciem mszy świetej…
[ obrazek zewnętrzny ]
Figura Matki Bożej „ Uzdrowienie chorych” w centralnym miejscu ołtarza…
Te „zabiegi” nie są obowiązkowe ale cuś w tym jest, że przyjeżdżając tutaj znajduje się czas na przyjście do kościoła, czas tak brakujący w zwykłą niedzielę.
Teraz można wpaść na chwilę modlitwy, skupienia - bez pośpiechu...
Pamiętam ten kościół sprzed ponad 25 lat, teraz mi się zdaje, że jakby więcej przychodziło…
CDN – oczywiście w swoim czasie…

Lądeckie mrugnięcie okiem...
: 26 sie 2014 12:10
autor: jacky6
[ obrazek zewnętrzny ]
kuracjusz na czterech...
Kriokomora w Jubilacie …
: 26 sie 2014 16:00
autor: jacky6
Kriokomora w Jubilacie …
[ obrazek zewnętrzny ]
Wyprawka – to informacja dla pierwszaków…
Bo ja takowym byłem,
Część rzeczy zakupiona sklepiku ( recepcja ), tylko gatki i mały ręcznik przywieziony z domciu.
Zamiast opaski można sobie przywieźć czapkę ( wełnianą – typu „narciarskiego” ) zimową.
Bez takowego ekwipunku nie wpuszczą nas na bal „maskowy”.
[ obrazek zewnętrzny ]
Pomiar ciśnienia …
Obowiązkowy.
Czasami z emocji – pierwszy raz – podnosi się poziom adrenaliny a tym samym ciśnienie.
Zbyt odbiegające od normy oznacza skierowanie do pokoju a w skrajnych przepadkach do lekarza dyżurnego.
[ obrazek zewnętrzny ]
Przebieralnia – są 3 kabiny – do korzystania na zmianę.
Czasami trzeba ździebko odczekać.
A przebierać się trzeba przed i po balu.
[ obrazek zewnętrzny ]
Szafa z obuwiem, czyli chodakami z drewna ( typu holenderskiego ).
Drewniaczki udostępniane – nie trzeba ich przywozić.
Każdy sobie cuś dopasuje – numeracja bardzo obfita.
Po zabiegu – proszę odłożyć na półkę. Pani z obsługi co pewien czas dokonuje dezynfekcji.
[ obrazek zewnętrzny ]
Rejestracja przed wejściem do pokoju z komorą u Mistrza Ceremonii znanego również jako Mistrz Masażu Suchego.
Sprawdza zapis ciśnienia oraz kolejność praktyki, czyli kto ma jaki staż komorowy.
Kompletuje – po 3 persony na wejście.
Każdy ma trzy stopniową gradację temperatury.
Debiutanci „marzną” tylko minutę.
Za drugim razem stawkę czasu się podwaja.
Od trzeciego występu otrzymuje się już 3 minuty kąpieli mrozowej.
Dlatego właśnie Mistrz kompletuje trójeczki – każda w swojej grupie czasowej.
Komplety są koedukacyjne.
Obowiązuje podczas zabiegu zakaz „obmacywania” – może narazić nie tylko bliźniego na odmrożenie
Podczas „krążenia” w komorze temperatura jest podnoszona … eee … obniżana do granicy od minus 100 do 130.
Chodzimy w kółeczko, Mistrz poprzez nagłośnienie zmienia co pewien kierunek ruchu.
Wchodząc – najpierw szybko trójką do komory wstępnej. Mistrz zamyka za nami drzwi.
Drugi etap to szybkie wejście do komory właściwej. Szybkie otwarcie i zamknięcie drzwi jest dziełem najlepiej jednej osoby.
Najlepiej umówić kogo będzie to dziełem dla uniknięcia przepychanki przy klamce.
Mistrz stopniowo dodaje „paliwa”.
Zaczynamy odczuwać kąsanie mrozu w łydki i kolana. Dlatego są w użyciu drewniaki i podkolanówki.
Mistrz się denerwuje jak chodzimy i stukamy drewniakami. Z czasem człek może się nauczyć cichego chodzenia.
Stepowanie można zostawić tancerzom na scenie.
Brakuje dokumentacji fotograficznej pokazującej dreptanie w komorze.
Za zezwoleniem Mistrza – Maryla kręciła film ale jako mniej obeznana – trochę go sknociła.
Będzie poprawka filmu a raczej dokrętka kilku fotek.
[ obrazek zewnętrzny ]
Po wypuszczeniu z komory – analogicznie – stopniowe – poprzez komorę pośrednią.
Uważnie aby nie dopuścić do utraty chłodu w komorze właściwej.
Wypadamy z komory pośredniej w oparach mgły skraplającego się mroźnego powietrza. ( Będzie dokumentacja ).
A potem rozgrzewka na rowerku, należy zdjąć drewniaczki i podkolanówki, opaskę ( ew. czapkę ) i maseczkę z dzioba.
Pedałować ile tchu – jakieś dwie minutki.
Ubrać się i ziu … na gimnastykę – salka na tym samym poziomie – pod jadalnią – można przejść przez I-sze piętro lub na zewnątrz – zależnie od warunków na zewnątrz.
Zabiegi kriokomory są tak zaprogramowane przez system, aby 2 godziny przed nim nie było żadnego mokrego zabiegu – znaczy to, że nie wolno przypadkiem w tym czasie poprzedzającym wizytę u Dziadka Mroza – brać prysznic.
A gimnastyka zaprogramowana jest w czasie zaraz po wyjściu z komory.
Ale o tym będzie już kolejna broszura.
PS – przyznam się, że miałem pewne obawy przed tym zabiegiem.
Nawet się go nie spodziewałem. Dlatego jedyny ekwipunek przewieziony z domku to ręcznik i gatki ( koniecznie z bawełny ).
Ręcznik to po to, aby osoby „cierpiące” na „nadpotliwość” przetarły się ( na przykład pod pachami ) tuż przed wejściem do komory.
CDN – oczywiście w swoim czasie…

Re: Lądecka kuracja jacky [email] maryla AD 2014...
: 26 sie 2014 17:25
autor: Felice
Jacky,ja dopiero teraz mam czas i net do woli i za jednym zamachem czytam Twoją relację.Dla mnie te zdjęcia to "jak odwiedziny u sąsiadki". Znam tam każdy zakątek i widzę najdrobniejsze zmiany.Wszak w Lądku jestem kilkakrotnie w ciągu roku.
Potwierdzam to co napisała Ewa - macie świetnego lekarza.Znam go już troszkę lat nie tylko zresztą z gabinetu

.Ja postaram się kontynuować relacje fotograficzne jesiennie.Dostęp do netu będę miała,nie wiem jak będzie z czasem.
Lądecka kuracja jacky [email] maryla AD 2014...
: 26 sie 2014 17:43
autor: jacky6
Alice pisze: Jacky, ja dopiero teraz mam czas i net do woli i za jednym zamachem czytam Twoją relację.Dla mnie te zdjęcia to "jak odwiedziny u sąsiadki". Znam tam każdy zakątek i widzę najdrobniejsze zmiany. Wszak w Lądku jestem kilkakrotnie w ciągu roku.
Potwierdzam to co napisała Ewa - macie świetnego lekarza. Znam go już troszkę lat nie tylko zresztą z gabinetu

.Ja postaram się kontynuować relacje fotograficzne jesiennie. Dostęp do netu będę miała,nie wiem jak będzie z czasem.
Cieszę się z Twojej wypowiedzi.
I czekałem na nią.
Z moich lądeckich pobytów w Lądku w latach 1981 – 1989 pamiętam bardzo niewiele a większość to jakby we mgle.
Przyjeżdżałem z początku pociągiem, później autobusem.
Kilka dni temu podjechałem pod dworzec PKP, nawet nie wysiadałem z autka, widok totalnej ruiny.
Chyba sobie na tym poprzestanę wspomnienia z działalności linii kolejowej.
Otrzymując skierowanie do Lądka – zgłębiłem co tylko się dało o Lądku w necie.
Teraz tylko zgrzytam zębami na pogodę, tak wiele sobie obiecywałem ze spacerów po samym Zdroju, miasteczku i okolicy.
Wczoraj wróciliśmy z okolic rynku, zaliczyłem pokłon św. Janowi na moście, ponownie rynek, dopatrzyłem się poczty – mam tam wysłać zwolnienie lekarskie do firmy. Wróciliśmy szczękając z zimna zębami, dokuczliwy chłód zapadł wraz ze zmrokiem,
termometr samochodowy pokazał 12 st C.
Co do lekarza – Pana Doktora Grzegorza Ferdynusa – to zamierzam wystukać na klawiaturze odrębny post.
Jest tego godzien.
Liczę na Twój album lądecki i serduchno pozdrawiam…

Lądeckie mrugnięcie okiem...
: 26 sie 2014 17:50
autor: jacky6
[ obrazek zewnętrzny ]
skrzypek ( ale nie na dachu ) co weekend grający w pijalni...
zapadło mi w ucho jego wykonanie Marzenia Schumana ...
Re: Lądecka kuracja jacky [email] maryla AD 2014...
: 26 sie 2014 19:39
autor: ewasz
Yacky6 - mnie też.
Gdy oddawałam się kąpieli basenowej rozległy się dźwięki, rozpoczął się koncert. Położyłam się na wodzie, zamknęłam oczy i "odpłynęłam". Przed oczami miałam obraz baletu w wodzie. Było to niesamowite przeżycie
Taka piękna muzyka potrafi człowieka uszczęśliwić
To była jedyna kąpiel odbyta w ciszy i skupieniu
Zebrało mi się na wspomnienia
Pozdrawiam

Re: Lądeckie mrugnięcie okiem...
: 26 sie 2014 19:46
autor: anusia153
Byłam w Lądku w marcu tego roku , skrzypek w Wojciechu grał codziennie nie tylko w weekendy , gra tak cudnie , że można odlecieć .
Kiedyś tak się zasłuchałam , że straciłam poczucie czasu , moi współtowarzysze szukali mnie po całym Lądku , nieźle później mi się oberwało ..