Jeszcze jedna historyjka a,propo pocenia sie w tańcu. Inowrocław dwa miesiące temu. Na tańce założyłam niby skórzaną czarną sukienkę. Bez rękawów, a pod spodem tylko bielizna. Tańce super udane, wróciłam mokruteńka , nie tylko włosy. Zdejmuje sukienkę,a pod spodem Murzynka

Bielizna z wrzosowej czarniutka, ale to pryszcz, ja też czarniutka, calutkie ciało pod sukienką. Pięknie farbka z sukienki "puściła". Mało tego ani żel, ani mydło nie chciało tego cholerstwa zmyć. Koleżanka w pokoju położyła się ze śmiechu, kiedy mnie zobaczyła.

Chyba ze trzy dni zmywałam resztki farbeczki. Dobrze ,że dużo kąpiułek było.
