Strona 7 z 11

Re: Kiedyś było fajnie? Pamiętam...Wracam...Wspominam...

: 08 kwie 2020 11:14
autor: RudaAndzia
Prywatki – Okres stanu wojennego

Zamiast porządki robić to będę wspominać prywatki, które pewnie pamiętają też moi rówieśnicy, ale co tam porządki :D

Z uwagi na ograniczenia czasowe, związane z brakiem możliwości wychodzenia z domu po godzinie 22 w okresie stanu wojennego życie towarzyskie przeniosło się z restauracji i kawiarni do małych mieszkań w blokowiskach.
I tak nieraz na około 50-ciu metrach odbywały się urodziny, imieniny, a zresztą zawsze można było powód do imprezowania znaleźć, a była nim zdana matura, czy też egzamin na studiach.
Wiadomo, że najważniejsze powody były zawoalowane, a najczęściej potrzebna była pomoc koleżance albo koledze, żeby się poznali, bo mieli się ku sobie, ale mieli problem, bo się albo nie znali albo nie mieli odwagi, żeby się zapoznać. A później wiadomo były rocznice ile trwała przyjaźń, albo były łzy po rozstaniu, które trzeba było osuszyć, albo zneutralizować odrobiną wykwintnego truneczku. :P
Najważniejszą imprezą oczywiście był Sylwester u koleżanki lub u kolegi, bo nie było możliwości powrotu z wiadomych względów po północy do domu, tylko trzeba było imprezować do rana. :D
Powierzchnia mieszkania niewielka, ale nikt nie narzekał. Nie wszyscy mogli usiąść wygodnie za stołem, bo nie było tyle miejsca, ale była ciągła wymiana, jedni siedzieli przy stole, po czym zamieniali się miejscami z tymi, którzy byli na parkiecie, albo przyjemnie było usiąść na kolanach u fajnego kolegi :oops: :D .
Do tańca wystarczył mały, wolny kawałek podłogi i obojętnie gdzie, czy to w przedpokoju czy też kuchni. Tańce nie odbywały się jedynie w łazience, bo było za mało miejsca i tylko można byłoby się kontuzji nabawić. :o 8-)
Nie było cateringu, wszyscy zaproszeni goście przynosili ze sobą tak zwaną „wejściówkę”, a najczęściej były to dania przez nich przygotowane. Stół uginał się od pysznych wędlin, sałatek, grzybków, śliweczek czy też dyni w occie, ciast domowej roboty i oczywiście wyśmienitych truneczków.
Teraz wszystko musi etykietkę, datę ważności albo stempel odpowiednich służb, a wtedy nikt o tym nie myślał i cóż może jedynie nadmiar spożytych „procentów” mógł zaszkodzić… :D :twisted:
Nie były potrzebne duże powierzchnie, jak salony, sale balowe, restauracje czy też kawiarnie, żeby wszyscy świetnie się bawili. I był śpiew, muzyka, czasami grał ktoś na gitarze, opowiadaliśmy dowcipy i różne śmieszne historie z życia… :D
To były moje piękne, szalone prywatki, a teraz będzie muzyczna: :P :serce:

Wojciech Gąssowski - Gdzie się podziały tamte prywatki

https://www.youtube.com/watch?v=oJTL_CstQwM

Re: Kiedyś było fajnie? Pamiętam...Wracam...Wspominam...

: 13 kwie 2020 20:38
autor: medi
Hi hi ,my balowaliśmy w lesie :D :D Trzy lub cztery samochody (w tym jeden to strasznie leciwa Nysa) napchane do granic możliwości .Klatka dobrej wódki , klatka coca-coli albo i dwie do tego w skrzynce porcjowane kurczaki ze smażalni i w las :lol: :lol: Ustawialiśmy samochody światłami do środka ,radio w samochodzie grało i była impreza że hej :serce: :serce: :serce: Raz jeden koleś przytargał "raki" do wchodzenia na słupy .Wlazł na sosnę i ....trzeba było wzywać straż pożarną żeby go ściągali . :lol: :lol: Oj ,nie byliśmy grzeczną młodzieżą :twisted: :twisted:

Albo jak z Tworzyjanek maluchem wracaliśmy w osiem osób .Moja wysoka koleżanka siedziała na kolanach pasażera na przodzie i nogi miała wystawione za okno :lol: :lol: :lol: Że też na nas policji nie było :twisted: :twisted: :twisted:

Ps:Słoneczko Ty w porównaniu ze mną to anioł byłaś ;) :lol:

Re: Kiedyś było fajnie? Pamiętam...Wracam...Wspominam...

: 13 kwie 2020 21:27
autor: andrzej1955
Jakież było zdziwienie i mina nie zapomniana-w latach 70-tych na dancingu we Włocławku siostry oddziałowej na widok kuracjusza z san.Hel w Wieńcu,zresztą w towarzystwie mojego kolegi z pokoju i pytanie-co pan tu robi-jestem na nocnej terapii :o a na drugi dzień wypytywanie jak pan wrócił do zamkniętego sanatorium-dobrze że kotłownia była w podpiwniczeniu i miała połączenie z obiektem-palacz swój chłop,a wsyp na węgiel na zewnątrz :o :D

Re: Kiedyś było fajnie? Pamiętam...Wracam...Wspominam...

: 13 kwie 2020 21:28
autor: andrzej1955
Medi tylko żeby komuś te Tworzyjanki z Tworkami się nie pomyliły :o

Re: Kiedyś było fajnie? Pamiętam...Wracam...Wspominam...

: 13 kwie 2020 21:51
autor: medi
Takie coś to w Lisowicach było ;) :lol: :lol:

Re: Kiedyś było fajnie? Pamiętam...Wracam...Wspominam...

: 13 kwie 2020 21:54
autor: RudaAndzia
Medi, piękne wspomnienia :kwiat: :serce: :kwiat:
Zazdroszczę trochę i żałuję, że mnie tam nie było :roll: :lol:
Andrzej, jak widać jak się chce to zawsze można :lol: :lol: :lol: :oops: :)
Dobranoc :kwiat: :serce: :kwiat:

Re: Kiedyś było fajnie? Pamiętam...Wracam...Wspominam...

: 13 kwie 2020 21:55
autor: medi
A kąpałeś się kiedyś na gliniankach przy cegielni ? Jak sobie to przypomnę to cały czas mi chodzi po głowie myśl ,kurcze jak mi się udało przeżyć to wszystko :? :shock:

Re: Kiedyś było fajnie? Pamiętam...Wracam...Wspominam...

: 14 kwie 2020 00:00
autor: andrzej1955
Zapewne wiesz że ja to....przybłęda-wprawdzie już z 30 paroletnim stażem ale jednak napływowy,ale zdążyłem bardzo mocno wrosnąć w tą Mieścinę i Dobrze mi tu,przeżyłem tu piękne chwile-nie piękne też,ale takie jest życie-życie ach życie,kocham Cię nad życie :D przypomniała mi się reklama w której starsza Pani mówi ...że Ja Bardzo LUBIĘ ŻYĆ :!: :!: :!:

Re: Kiedyś było fajnie? Pamiętam...Wracam...Wspominam...

: 14 kwie 2020 09:36
autor: Sloneczko
medi pisze: 13 kwie 2020 20:38 ......................................................................
Ps:Słoneczko Ty w porównaniu ze mną to anioł byłaś ;) :lol:
I do tej pory jestem :twisted:

Re: Kiedyś było fajnie? Pamiętam...Wracam...Wspominam...

: 14 kwie 2020 11:57
autor: darek
medi pisze: 13 kwie 2020 21:55 A kąpałeś się kiedyś na gliniankach przy cegielni ? Jak sobie to przypomnę to cały czas mi chodzi po głowie myśl ,kurcze jak mi się udało przeżyć to wszystko :? :shock:
No Pamiętam jak wspominała kapiele chyba w rzece taka Forumowiczka Meduza :) się nazywała jednak mimo namów Formumowiczów szczegółów nie ujawniła :)

Co do Imprez w stanie wojennym na to można było by opowiadać