Mega Kołobrzeg
- Felice
- Przyjaciel forum

- Posty: 21261
- Na forum od: 09 sty 2011 10:42
- Oddział NFZ: Mazowiecki
- Staż sanatoryjny: 0
- Podziękował: 33 razy
- Podziękowano: 109 razy
Re: Mega Kołobrzeg
- ewasz
- Przyjaciel forum

- Posty: 26412
- Na forum od: 10 mar 2014 20:44
- Oddział NFZ: Śląski
- Staż sanatoryjny: 5
- Podziękował: 47 razy
- Podziękowano: 51 razy
Re: Mega Kołobrzeg
Byłam tam we wrześniu zeszłego roku. Pokój na 2 piętrze, trójeczka - był bardzo duży, można było tańce uskuteczniać
Jeśli macie małe porcje obiadowe to możecie poprosić o drugą wazę zupy. Na moim turnusie nie było z tym problemu.
Pozdrawiam i super w co nie wątpię pobytu Ci życzę
-
Tamaryszek
- Bardzo Pomocny Kuracjusz

- Posty: 103
- Na forum od: 26 wrz 2021 14:02
Re: Mega Kołobrzeg
Możesz parkować za darmo po drugiej stronie torów gdzieś na osiedlach i parkingach bliżej miasta. Rowerem szybciej dotrzesz do samochodu zostawiając zabezpieczony rower. Można zrobić to też na piechotę tylko trzeba przejść tak co najmniej 1000m.
Na ul.Okopowej chyba 8 lub 9 po przejściu kładką nad torami i skręceniu w lewo (w prawo idzie się na dworzec PKP) w takich barakach jest biuro SPP kilkanaście metrów dalej po drugiej stronie sklepu Biedronka przy tej ulicy. Ta uliczka jest już bezpłatna.
W strefie uzdrowiskowej gdzie są obiekty sanatoryjne można się dogadać gdzieś na prywatnej posesji cena ok.300zł.Abonament kosztuje podobnie, ale trzeba się dowiedzieć jak to jest z tymi strefami, jest ich dwie droższa w strefie uzdrowiskowej i tańsza w centrum miasta.
W Kołobrzegu można parkować za darmo tylko trzeba przejść lub przejechać np.rowerem min.1000m. od większości obiektów sanatoryjnych unikając SPP, które są w miarę widocznie oznaczone.
Niebieskie miejsca parkingowe są w całym mieście bezpłatne dla wszystkich uprawnionych posiadających taką kartę.
-
Stanislaw1960
- Kuracjusz

- Posty: 21
- Na forum od: 08 mar 2022 13:29
- Oddział NFZ: Lubuski
- Staż sanatoryjny: 10
- Podziękowano: 1 raz
Re: Mega Kołobrzeg
-
maciejt
- Bardzo Pomocny Kuracjusz

- Posty: 110
- Na forum od: 07 cze 2022 09:19
- Oddział NFZ: Łódzki
- Podziękowano: 45 razy
Re: Mega Kołobrzeg
Tera w zasadzie wpadłem w rutyne i biegam na te zabiegi co to udało mi sie wynegocjować a potem to latam trochę po mieście coby kroki trzaskać i rowera odpinam bo ścieżki są ale w zasadzie tylko w dwie strony.
Wczoraj na śniadaniu przyszła kobita i namawia na darmowe pielęgnacje dłoni. Tak patrze na swoje i dochodzę do wniosku że są ok i myślę sobie że chyba nie skorzystam. Po jakich dwóch godzinach przechodzę w korytarzu a tu ta kobita robi te zabiegi. Kuracjuszek kilkanaście siedzi i nie widzę tylko tych zabiegów, może wszystkie są już po dumam. Ale zasłuchane i zapatrzone towarzystwo w prowadzącą to rzuciłem uchem i wyszło że ta Pani to jakieś mleczka czy tam inne serum młodości sprzedaje. Kolega z pokoju mówi że jego Pani była i te specyfiki dwa razy droższe niż w internetach. No cóż, każdy orze jak może myślę, dobrze że nie dałem się skusić myślę i ide na obiad. Na obiedzie przychodzi kolejna i namawia na wycieczki. Opowiada co w ofercie i namawia. Może się na co zdecyduje, ale najpierw niech inni pojadą a ja podpytam czy warto postanawiam.
Przy stoliku okoliczności sprzyjające bo jeden z towarzyszy nie ma w zwyczaju pojawiać się na śniadaniu to sobie dzielimy jego porcje. Świetny gość, w dodatku nie jada surówek co znacznie wzmocniło moją sympatię do jego osoby. Jak by tak jeszcze nie miał w zwyczaju przychodzić na obiady to już by był luksus całkowity, ale cóż, nie można mieć wszystkiego. Za to wczoraj na kolacji podeszła do nas kobita ze stolika obok i oddała całe porcje dla 4 osób. Nie wiem jak tam one tam sobie radzą z brakiem pożywienia, może uzupełniają je na mieście dumam, zmietliśmy ten bonus w kilka sekund i chyba nawet nikt nie zauważył. Jedzenie nie jest monotonne i dobrze doprawione, mnie tam smakuje, koledzy tam dosalają, dopieprzają, mnie tam nie trzeba tego robić. Tylko porcje dla przedszkolaków, może miała przyjechać kolonia i czegoś tam nie zdążyli zmienić dumam, zobaczymy co będzie dalej. Dzisiaj kontrolnie pytam czy ze dwie wazy zupy da się skołować jak by była potrzeba, Pani ze zrozumieniem kiwa głową że nie ma problemu to jakoś się utrzymamy może przy życiu.
Od wczoraj można płacić, kolejki takie że nie zamiaruję tam wystawać. Za to dzisiaj po obiedzie widzę lukę i się wstrzelam żeby mieć problem z głowy. Pani w recepcji pyta z którego pokoju jestem to mówię że z najmniejszego i domagam się zniżki. Ta mi wciska kit że ten mój to wcale nie najmniejszy ale wiem że ona tak tylko bajeruje żeby dyskontu nie przydzielić. Jesio tylko parking i bule prawie osiem paczek, ręce mi się trzęsą i mówię że skaleczyła mnie okrutnie. Ta mi wydaje jakieś klepaki i informuje że bede miał na taki fotel masujący co to stoi przy gabinetach zabiegowych. Informuję Panią że tera to mnie na takie luksusy nie stać i ide na rowera. Zamiaruję takie dwa wielkie dęby zobaczyć, co to jeden leży powalony od kilkunastu lat a drugi mniejszy dalej stoi. Podobno warto zobaczyć, ale daleko to szukam gaci na rower. Takie z gąbką na tyłku co by zadek chronić. Szukam i klnę bo widać zapomniałem. Piszę do żonki a ta obiecuje mi zara do paczkomata wrzucić, to jesio proszę o taką mate na plażę bo przyjdzie mi w ciuchach się na piasku uwalić bo nic nie zabrałem. Połowica obiecuje że zrobi co się da i kobita się sprawiła bo dzisiaj wydłubałem paczkę z paczkomata i tera jestem przygotowany. W każdym razie pojechałem na te dęby i pierwszego nawet szybko znalazłem, wielki i stary faktycznie fajny. No to gnany ciekawością jadę drugiego szukać i widzę strużke w lesie. Myślę sobie co mi tam strużka i śmiało jade, a tu się okazało że to niezłe bagienko było i jak tylko wpadłem przednim kołem to rower się zatrzymał jak bym się zderzył z drzewem. Wystartowałem jak Małysz z progu, tylko telemark mi nie wyszedł. Szczęśliwie w tą wodę wpadła mi jeno jedna noga, ale zassało stopę tak że bałem się że buta zgubie. Jakoś się pozbierałem ale prognozy nie były najlepsze bo trochę wody się dostało i komfortowo już nie było. Ale i tak znalazłem tego dęba ale nie był już tak imponujący jak ten pierwszy, nie warto było sprawdzać grawitacji.
Parking kosztuje 350 zeta czyli cena jak u księdza a nie chciałem zostawiać fury gdzieś ok kilometra czy więcej od budynku bo auto robi za małą szafę. Zawsze to można w nim graty trzymać bo w pokoju mało miejsca, a jak zostawie na obcych blachach to cholera wie jak to się skończy i nie chce ryzykować.
Dzisiaj wieczorem tańce ale ja tam tancerz żaden, i żona wie że jak jaka impreza taneczna się szykuje to robię uniki do ostatka. Jak się nie uda wymiksować to znaczy że należy mnie upoić. Jak już się wstawię galancie to zapominam że nie lubię tańczyć i muzyka mi przeszkadza, a czasem to nawet mi sie wydaje że jestem królem parkietu. Tak że taktycznie wieczorem będę omijać parter bo i tak nie podygam a kobity cholera wie czy by nie zjadły bo chłopów jak na lekarstwo.
Po obiedzie byłem na małym obchodzie w mieście bo kroki muszę wyrobić swoje i na skwerku niedaleko ratusza widzę takie kramy ze starociami. Przejde i popatrze sobie postanawiam i dostrzegam że jeden gość ma winyle. Obok dwóch Niemiaszków przegląda i cmoka, pacany porobiły gościowi bajzel w tych pudłach i nic nie wybrali. Miał tego trochę, w niezłych stanach i świetnych cenach. Dawno tak tanio wynyli nie widziałem i zakupiłem sobie trzy na początek, boję się będę tam wracać bo z wycieczek będą nici. Co prawda sam siebie przekonuje że nic więcej nie wybiorę ale nie mam zaufania do swojej silnej woli bo znam ludzi z silniejszą. No ale zobaczymy.
Pogoda taka sobie, niby chłodno ale jak szybko połażę czy gdzieś pojadę to się zgrzeję, jak sie postoi bez ruchu to zimno, ni w gruche ni w pietruche. Dzisiaj jakieś zebranie organizacyjne było ale nie byłem, przy obiedzie dowiedziałem się że kobita jakaś głównie skoncentrowała się na grożeniu konsekwencjami za różnego rodzaju przewinienia, nie wnikałem.
Jak tam co jeszcze ciekawego się wydarzy to dam znać, ale mam nadzieję że nadzwyczajnych wydarzeń uda mi się skutecznie unikać to nie będzie o czym pisać, zobaczymy.

