kropkaem pisze:Witam...
Jak dla mnie, jest to sprawa oczywista, że kuracjusz ma być w pokoju o wyznaczonej godzinie wieczornej, czyli 22.
Sanatorium to nie pobyt na wczasach.
Sanatorium, to zakład medyczny, zakład opieki zdrowotnej, gdzie są pewne ograniczenia, które każdy rozsądny i odpowiedzialny człowiek akceptuje i stosuje się do nich, bo jedzie tam podreperować zdrowie...
Roxy...
Jesteś jak mówisz osobą dorosłą i sama odpowiadasz za siebie, a i owszem, na wczasach tak, ale w trakcie pobytu w sanatorium, to sanatorium odpowiada za Ciebie, za Twoje bezpieczeństwo i zdrowie..
Ciekawe co byś zrobiła, co byś mówiła, jak postąpiła, gdybyś - będąc po godz.22 poza sanatorium np. poślizgnęła się i skręciła, tudzież złamała nogę? Kto poniósł by za to konsekwencje?
Pozdrawiam..
Oczywiście, że akceptuję normy czy też regulamin czy to na wczasach czy w sanatorium ale to nie oznacza, że się z nim zgadzam. Wiele rzeczy w naszym życiu akceptujemy ale czy się z nimi zgadzamy? Jeżeli widze sens czegoś to nawet nie dyskutuję ale jesli coś dla mnie jest jego pozbawione, to przepraszam ale dlaczego mam się nie zastanawiać nad przyczynami?
Mówisz, że jak jestem o 22 w sanatorium to ono dba o moje bezpieczeństwo, tzn. że jak wyjdę na spacer o 16 i spadnę z czegoś i się połamię to sanatorium poniesie tego konsekwencje ale po 22 już nie??? cóż za logika! hm...... ciekawe Napiszę Ci tak, zawsze i wszędzie sama ponoszę konsekwencje swoich czynów, nie istotne w jakim przybytku przebywam. A swoją drogą nie licz na to, ze jak Ci się coś stanie w sanatorium to ono cokolwiek za Ciebie załatwi.