No to i ja dorzucę swoje wspomnienia na temat królowej polskich szos i poboczy.
Rocznik 1980 model 105 z biegami pod kierownicą i nierozkładanymi oparciami siedzeń,
kolor "bahama yellow",

po naszemu nazywana "żółtko". Przejeździłem nią dwa pełne
lata, nic kompletnie nie robiąc przy niej, a jeździłem dość dużo. Ciekawostka w sprawie
przegubów, o których wspomniał Sztani; nie miałem z nimi żadnych problemów ponieważ
poprzedni właściciel zainstalował przeguby z wirników ogonowych jakiegoś śmigłowca.
Skąd on to wytrzasnął w tamtych czasach, to nie mam pojęcia, ale to była część nie do
zniszczenia w tym samochodzie. Dla mnie największym wyzwaniem było zamontowanie
radia. Auto zakupiłem bez oryginalnego radioodbiornika (Safari), a montując swoje
był problem z jego zasilaniem ponieważ "Syrena" miała odwrotną instalację od większość
samochodów z tamtego okresu tzn. "plus na masę", a radio odwrotnie "minus na masę".
Koniec końców jakoś mi się to udało

Po dwóch latach sprzedałem to "cudo" kupując
w zamian Fiata 125p, a nowy właściciel "królowej" nie nacieszył się długo nabytkiem,
bo któregoś letniego wieczoru nie "wyrobił" na zakręcie i "wpadł" do leśnego parowu,
gęsto porośniętego drzewami. On przeżył,

ona niestety nie.

W 1991 "poszła" na części.