Też uważam że to fajne i trafne zdanie .Jak by nie patrzeć to nasze wspomnienia to nic innego jak powrót do młodości .Przypominamy sobie Nasze poznawanie życia ,pierwsze piękne uniesienia ,kształtowanie Naszych wartości .Po latach sami możemy osądzić czy postępowaliśmy dobrze czy źle .
To spory przysłowiowy bagaż doświadczeń ,wiele z nich chciałoby się zmienić ,poprawić ale jak to z uśmiechem się mówi - to se ne wrati
Pracuję z dwoma młodymi chłopakami ,czasem poważniej rozmawiamy i widzę że nie ma sposobu aby Ich czasem przekonać do pewnych rzeczy .
Mówię Im wtedy że to normalne .Będąc młodym nie dopuszcza się do siebie pewnych myśli ,a zwłaszcza związanych ze starzeniem się czy śmiercią .
Śmieją się wtedy mówiąc że jestem nie do zdarcia

Ale przecież takie myśli czasem zaczynają się kołatać w głowie ,jak by nie patrzeć wielu młodszych kolegów ,koleżanek czy znajomych odeszło już bezpowrotnie .
A czy ja sam odczuwam swoje lata ,fizycznie na pewno tak ,ale w środku tego nie czuję
Życie bardzo się zmieniło i trudno jest porównywać Naszą młodość z dzisiejszą .Dla mnie i wielu rówieśników kiedyś taki 50 -latek to był już faktycznie staruszek .Czy to znaczy że inaczej wkraczamy w ten bardzo dojrzały wiek .Może i tak za sprawą wszelkich " cudownych " preparatów ,salonów odnowy itp .Kiedyś mówiło się o godnym starzeniu ,dzisiaj za wszelką cenę ludzie chcą ten proces zatrzymać czy wręcz oszukać .
Każdy ma takie prawo ,sam wie najlepiej co zrobić aby czuć się dobrze ,aby jeszcze być zauważanym .
I może tylko jednego do siebie nie dopuszczam zwłaszcza u kobiet .Panie i Panowie tak już dobrze po 50 + eksponujący tatuaże ,nie dociera to do mnie
Zawsze się śmieję ,gdy przykładowo w różnych miejscach ktoś mnie bierze już za emeryta i jest zdziwiony że nim jeszcze nie jestem
Wygląda więc na to ,że moje lustereczko jednak mnie trochę cygani
