Dzień dobry

Słoneczko to ja mam po sąsiedzku

Ale fakt- mogłoby chociaż tak nie siąpić. Normalnie barowa pogoda nam się trafiła

Ponoć żytnia z sokiem pomidorowym jest dobra

. A może żołądkowa gorzka miętowa z sokiem jabłkowym??? Zresztą- może być wszystko byle sponiewierało ( sorry- lepiku nie bo za gęsty jest )
Ciut spóźniony poranny humorek:
- Wiesław, coś taki markotny?
- Nie wiesz?! Benek nie żyje!
- No coś ty?! Jak to?!
- Wrócił przedwczoraj do domu, wypił, położył się do łóżka, zapalił
Szluga, pościel się zajęła;
- I spalił się?!
- Nie. Zdążył okno otworzyć I wyskoczyć.
- I połamał się na śmierć?
- Nie. Straż wezwał. Strażacy rozciągnęli takie koło z gumy I na tam
skoczył.
- Pękło?
- Nie. Jakoś tak się do tego odbił I z powrotem wskoczył do chałupy.
- I się spalił.
- Nie! Odbił się do framugi I spadł.
- Rozbijając się?
- Otóż nie! Stał tam wóz strażacki. Z plandeką. Trafił w to, odbił się I
Znowu wskoczył do okna.
- Zginął?
- Nie. Spadł, odbił się znów do tej gumy I wleciał do mieszkania!
- Żeż w ryj! To jak ten Benek zginął?!
- Zastrzelili go policjanci, Bo ich zaczął wkurwiać...
