Andrzeju
Moja córka, była dziś świadkiem, jak dwóch młodych Ukraińców żegnała się z ekspedientką małego sklepiku, gdzie często robili zakupy. Chłopaki jadą do ojczyzny, by jej bronić. Łzy się lały.
Ech, ciężkie czasy, ale trzeba żyć i nie dawać się putinowskiej propagandzie oraz upadać na duchu.
Spokojnej nocy i lepszego jutra dla nas wszystkich życzę.


