Skoro tak już przy motoryzacji jesteśmy, to takie wspomnienia mam związane z MPK.
Obecnie mamy bilety elektroniczne i po zaktualizowaniu, a raczej po dokonaniu płatności swobodnie możemy się po mieście autobusami i trolejbusami przemieszczać, o ile bilet jest w torebce, którą mamy przy sobie, bo nieraz przy zamianie torebek zdarza się czasami biletu nie przełożyć do tej właściwej torebki. A wtedy w przypadku kontroli trzeba za „gapowe” zapłacić

. Dobrze, że to stosunkowo niewielka kwota i da się ją ukryć w domowym budżecie

.
Pewnie nie wszyscy pamiętają, że dawniej to były tak zwane bilety miesięczne trasowane i obowiązywały od miejsca zamieszkania do miejsca pracy lub szkoły. Oprócz tego na bilecie był numer linii, miejsce na podpis i fotografię właściciela biletu. Pamiętam, jak jadąc do szkoły miałam w autobusie kontrolę biletów. Pani zaczęła sprawdzanie biletów ode mnie, bo stałam najbliżej drzwi. Sprawdzając mój bilet , pomimo tego, że był opłacony stwierdziła, że jest nieważny. Byłam tym bardzo zaskoczona

, a Pani nerwowo i opryskliwie powiedziała

, że brakuje na nim podpisu właściciela biletu i muszę zapłacić karę, jak za jazdę bez ważnego biletu. Nie pomogło ani moje tłumaczenie, ani zdjęcie przy bilecie, ani chęć uzupełnienia przeze mnie wymaganego podpisu właściciela tegoż biletu.
Pewien Pan widząc całą sytuację stanął w mojej obronie i zwrócił uwagę Pani kontrolującej, że jest opryskliwa i prosi o jej nazwisko, bo to on złoży na nią skargę, w jaki sposób traktuje pasażerów autobusu. Oczywiście Pani po tych słowach od razu się wycofała i oddała mi mój bilet informując, że muszę uzupełnić podpis. Nasza rozmowa trwała długo, a Pani sprawdzając bilety skoncentrowała swoją uwagę tylko na mnie i zrobiło się duże zamieszanie, bo zbliżaliśmy się do przystanku i pewnie wszystkie osoby bez biletów czym prędzej dały drapaka z autobusu

.
Podziękowałam Panu, który pomógł mi wybrnąć z tej niekomfortowej dla mnie sytuacji, a że później nadal spotykaliśmy się w autobusie i kiedy tylko miał okazję to żartował, że powinnam mieć bilet podpisany, ale bez zdjęcia.
Zawsze bardzo miło wspominam Pana, który mi wtedy pomógł

, a jeżeli chodzi o bilety trasowane i kontrole w autobusach to wolałabym ich nie pamiętać.
