Re: Mąż lub żona wyjeżdża do sanatorium
: 09 mar 2013 19:16
I jeszcze jedno...Liczę na zdrowy rozsądek... zarówno mój, jak i mojego męża.
Forum kuracjuszy, wyraź opinie o sanatoriach, poznaj opinie innych kuracjuszy nawiąż znajomość. Planujesz wyjazd do sanatorium, wysyłasz tam dziecko? Sprawdź informacje na temat swojego uzdrowiska. Porozmawiaj na tematy związane z leczeniem w sanatorium.
https://www.nasze-sanatorium.pl/forum/
Weroniko jesteś mądrą kobietą. Podoba mi się to co napisałaś: "...że jedzie...jedzie bo musi..." Przed moim pierwszym wyjazdem do sanatorium też miałam głowę skołowaną. Wcześniej nasłuchawszy się przeróżnych opowiastek "jak tam jest" itd. Pierwszy wyjeżdżał mój mąż. Pomyślałam wówczas tak samo jak Ty "jedzie bo musi". Skierowanie poszpitalne, konieczne. Pojechał i dzwonił do mnie każdego dnia. Za tydzień przyjechał na weekend. Nie chciał wracać do sanatorium ale musiał. Na drugi weekend też przyjechał do domu. Kiedy wrócił pytany przez kolegów jak było? Czy poznał jakąś fajną "laskę" odpowiedział: "Nie było tam kobiety takiej jak moja żona, takiej klasy kobiety". Nie wnikałam jak było, czy kogoś poznał bo do niczego mi to nie było potrzebne. Najważniejsze było jego zdrowie. Po 8 miesiącach wyjechałam ja. Po 10 dniach poznałam mężczyznę z klasą, z dużą klasą. Starszy ode mnie o 18 lat. Trzy razy byliśmy razem na spacerze pod tężniami, dwa razy w teatrze w Toruniu i raz w kawiarni. Czy miałabym mieć wyrzuty sumienia z tego powodu? Och nie, opowiedziałam o tym mężowi. Podobnie jak on tak i ja po powrocie do domu pomyślałam: "Jak dobrze być w domu". Weroniko, jest takie może niezbyt piękne ale jakże prawdziwe powiedzenie: "Gdy kochasz puść wolno. Jak wróci to Twoje, a jak nie to nigdy Twoje nie było".Weronika1965 pisze:Nie pozostaje mi nic innego, jak trzymać się pierwszej wersji, czyli mojej normalnej reakcji na wiadomość, że jedzie... jedzie, bo musi i nie mam z tym problemu. A wszystkie te opowieści z pobytów w sanatorium między bajki włożyć. Wszystko w życiu jest po coś, więc pewnie i ten wyjazd też... i nie myślę tutaj tylko o kwestiach zdrowotnych.... Może za kilka miesięcy będę się śmiała z tych swoich dylematów i dzielenia włosa na czworo
Weroniko wyślę razem z Twoim mojego ...dadzą radę chłopaki ...........rocznik akuratWeronika1965 pisze:No tak... i znowu cały mój spokój został zburzony. Jeżeli jest tak jak piszesz, że tego rocznika prawie nie ma, to obawiam się, że może być niezłym kąskiem... I jak on sobie z tym poradzi. Trudno... nie będę martwić się na zapas. Możliwości wspólnego wyjazdu nie ma, więc tym razem, nie będziemy razem
.
Kruszynkokruszynka pisze:Weroniko wiek ma ogromne znaczenie! Natomiast Ty masz prawo mieć obawy...bo serduszko Twoje mocno pika ,ale po pierwsze w sanatorium ,rocznika Twojego męża prawie wcale nie ma...po drugie w Twoim wieku trzeba zrobić wszystko by być razem .I to wszystko