Strona 10 z 42

Re: Kręgosłup szyjny

: 02 mar 2014 20:38
autor: forumowicz
Atina pisze:kruszynka napisał(a): :... a mnie interesuje info jak często robi się operacje w tym odcinku kregosłupa ,czy ktos miał, na czym to polegało ...etc.Jak gdyby profilaktycznie chce coś się dowiedzieć jak by co ;)
Oj kruszynka ja mam ten sam dylemat czy to już ten czas czy jeszcze czekać.. .! Puki co kolejny rezonans po 6 latach w tym roku w lipcu.
Witaj Atino mam juz tyle informacji :? ,że wolę zabiegi pozwalające mi w zględne funkcjonowanie niż zapewnienie lekarza ,że tak oczywiscie tylko operacja (gdyby) ale,tak żle na pewno nie jest.Zgadzam się natomiast ,że aktywność ruchowa ;) :lol: dobrze przemyślana ,to podstawa ,a nie ślęczenie przed kompem :shock: .Pozdrawiam :)

Re: Kręgosłup szyjny

: 03 mar 2014 05:31
autor: nika7
Już dawno miałam ochotę dołączyć do Waszego klubu , ale teraz czytając Wasze wpisy to już się zdecydowałam ostatecznie. Wszystko przez to , że jak widzę macie problemy z kręgosłupem szyjnym ale żadna z Was nie miała operacji, ja natomiast jestem po. Nie chcę pisać na forum o swoich doświadczeniach ale na prywatne wiadomości odpowiem :lol: :lol: .Pozdrawiam Wszystkie chore szyjki.

Re: Kręgosłup szyjny

: 03 mar 2014 06:17
autor: anusia153
nika731207 pisze:Już dawno miałam ochotę dołączyć do Waszego klubu , ale teraz czytając Wasze wpisy to już się zdecydowałam ostatecznie. Wszystko przez to , że jak widzę macie problemy z kręgosłupem szyjnym ale żadna z Was nie miała operacji, ja natomiast jestem po. Nie chcę pisać na forum o swoich doświadczeniach ale na prywatne wiadomości odpowiem :lol: :lol: .Pozdrawiam Wszystkie chore szyjki.
Nika ja jestem po operacji szyjnego C5/C6 .

Re: Kręgosłup szyjny

: 03 mar 2014 06:39
autor: nika7
A ja C4-C5 i C5-C6 .

Re: Kręgosłup szyjny

: 03 mar 2014 08:20
autor: forumowicz
Miłe koleżanki czy to oznacza ,że to są takie sytuacje o których wspominacie ,nie rokujące po rehabilitacji ,że aż trzeba operować :roll:
Dzisiaj ...niebawem prześwietlę kregosłupik :lol: i aż się boje co tam zobaczą ,ale operacja ...no no gdyby ,nawet o tym nie myślę.Chociaż wydaje się mnie ,że bardziej to rower się kłania i inne niż rozmyślanie co będzie :shock:

Re: Kręgosłup szyjny

: 03 mar 2014 20:37
autor: biedroneczka
Anusiu, Niko współczuję Wam dziewczyny tego bólu i przeżyć związanych z operacjami :( ....i chociaż już wiem jakie podłoże mają te moje bóle, to wcale mnie to nie pociesza, chociaż diagnoza też jest ważna. Teraz przede mną rehabilitacja i ciężka harówka, żeby doprowadzić się do stanu używalności ;)

Re: Kręgosłup szyjny

: 04 mar 2014 21:04
autor: Felice
Ja jestem 12 lat po operacji i nie wspominam tego jako koszmaru,a wręcz odwrotnie.Moje życie z cierpienia i bólu zamieniło się w normalne.Czasem nie mamy takich wyborów jakie chcielibyśmy,życie za nas to weryfikuje.Ja usłyszałam wyrok....paraliż czterokończynowy lub szansa naprawienia.Decydującą sprawą było cytuję "cechy niestabilności segmentu C6/C7.Centralno-lewoboczna przepuklina krążka międzykręgowego,która uciska worek opony twardej,modeluje rdzeń kręgowy i zwęża lewy zachyłek korzeniowy."
To fragment opisu dotyczący operowanej części.W efekcie operowano mnie metodą Clowarda implantując protezę dysku.W grę wchodziło ewentualne pobieranie kości z biodra,ale na szczęście udało się wstawić tytan.
Rekonwalescencja błyskawiczna.Zabieg skończyli o 20.00,a o 9.00 rano spionizowano mnie i poszłam pod prysznic.Moje pierwsze wrażenie było taki,że mam za dużo palców u rąk.Wcześniej w dwóch nie miałam czucia.

Re: Kręgosłup szyjny

: 04 mar 2014 22:05
autor: serendipity
No widzisz, bo jak już nie ma wyboru, to po prostu nie ma i trzeba się poddać operacji, u Ciebie się udała i gratuluję, że teraz masz wrażenie, że masz za dużo palców;) (i co teraz robisz z tymi od nowa odnalezionymi?)
Ale póki jest możliwość rehabilitacji, to lepiej z niej korzystać, bo każda ingerencja chirurgiczna, to niestety ryzyko.

Re: Kręgosłup szyjny

: 04 mar 2014 23:09
autor: Rachel
Alice pisze:Ja jestem 12 lat po operacji i nie wspominam tego jako koszmaru,a wręcz odwrotnie.Moje życie z cierpienia i bólu zamieniło się w normalne.Czasem nie mamy takich wyborów jakie chcielibyśmy,życie za nas to weryfikuje.Ja usłyszałam wyrok....paraliż czterokończynowy lub szansa naprawienia.Decydującą sprawą było cytuję "cechy niestabilności segmentu C6/C7.Centralno-lewoboczna przepuklina krążka międzykręgowego,która uciska worek opony twardej,modeluje rdzeń kręgowy i zwęża lewy zachyłek korzeniowy."
To fragment opisu dotyczący operowanej części.W efekcie operowano mnie metodą Clowarda implantując protezę dysku.W grę wchodziło ewentualne pobieranie kości z biodra,ale na szczęście udało się wstawić tytan.
Rekonwalescencja błyskawiczna.Zabieg skończyli o 20.00,a o 9.00 rano spionizowano mnie i poszłam pod prysznic.Moje pierwsze wrażenie było taki,że mam za dużo palców u rąk.Wcześniej w dwóch nie miałam czucia.
O 09:00 sama poszłaś pod prysznic? Chyba bym nie miała takiej odwagi. Gdy są przepukliny operacja jest raczej konieczna. Wypukliny są mniej niebezpieczne. Mój mąż miał przepukliny ale "lędźwiowego" i jeszcze wiele, wiele innych niebezpiecznych schorzeń w 2009. Nie mógł stać, leżeć, chodzić. Wył z bólu przez 9 miesięcy a w tym czasie nasz najstarszy syn wchodził w związek małżeński. Profesor dał skierowanie na operację na 2 tygodnie przed ślubem syna. Mąż zapytał: "Czy będę mógł uczestniczyć w uroczystości syna?" odpowiedź brzmiała: "Tak lub nie, tzn. albo Pan będzie chodził o własnych nogach albo "posuwał" na wózku. Nikt Panu tego nie zagwarantuje" no i mąż sie nie zdecydował. Na drugi dzień po weselu pojechałam z mężem do Pani zajmującej się masażami kręgosłupa. Sama poddałam się takiemu zabiegowi. Niewielki koszt, chyba 5 zł za kilka minut. Mąż wziął u niej 5 zabiegów co drugi dzień, ale stwierdził, że więcej nie pojedzie bo nie czuje się lepiej. Zauważyłam, że z dnia na dzień coraz lepiej chodzi no i spać już mógł, a po kilku następnych dniach zapomnieliśmy o tym kręgosłupie. Dopiero znajomi, których spotkaliśmy w sklepie przypomnieli nam o tym co się działo. Gdy w zeszłym roku lekarz zlecił mężowi kontrolne badanie kręgosłupa (rezonans) był pewien, że wciąż to samo chociaż już nie odczuwa bóli, no ale operacji przecież nie miał więc skąd miałaby być poprawa (prawda?), a tu niespodzianka :) nie ma żadnych przepuklin, są zaś niewielkie wypukliny, które dolegliwości nie dają. No tak to czasem bywa z naszym zdrowiem, albo raczej z chorobami. Dobrze, że Ty Alice czujesz się już lepiej. Życzę Ci jak najlepszego zdrowia :)

Re: Kręgosłup szyjny

: 05 mar 2014 00:42
autor: Felice
serendipity te odnalezione palce,ręka też, służą mi po prostu do normalnego funkcjonowania :D
Rachel dostałam pozwolenie na normalne funkcjonowanie,a prysznic do tego należy :) Ja generalnie nie cackam się z sobą i uważam,że im szybciej zacznę funkcjonować normalnie,tym łatwiejszy powrót do zdrowia.
O konieczności zabiegu i to w trybie pilnym głównie zdecydowała niestabilność i to modelowanie rdzenia.