Dobry wieczór kochani

.
Wygląda na to , że znów ja muszę opisać swój pobyt w uzdrowisku Wieniec Zdrój choć mój wyjazd był prywatny i moim zdaniem bardziej jest pożądany opis pobytu z NFZ czy z ZUS .
Wybaczcie , ze to będzie opinia na tzw. raty ale chyba nie dam rady wszystkiego opisać dzisiaj , żałuję , że nie zdawałam relacji na bieżąco jak w poprzednich latach .
Ale przejdę do sedna - do Wieńca Zdroju a konkretnie do Jutrzenki przyjechałam około godziny 11, 30 .
Wiedziałam , że również przyjeżdżają osoby z prewencji rentowej ZUS ale byłam pewna , że jak zawsze przyjęcie pójdzie sprawnie i gładko , bez długiego czekania na pokój . Tym razem było zupełnie inaczej , zupełnie nowe twarze w Recepcji , jedynie pani Małgosia ale w tym ferworze i obłędzie przyjęć padło pytanie - Pani z ZUS czy z NFZ ?

. Odpowiedziałam , że komercja i że to jestem ja itd....
Niestety , pierwszy raz czekałam tak długo na kartę do pokoju bo nie były pokoje jeszcze gotowe do przyjęcia . Trwał już mój obiad a ja nadal nie miałam karty do pokoju , i nie tylko ja...
Na szczęście Recepcja wzięła mój bagaż do siebie bo powiedziałam , że nie będę siedzieć non stop z bagażem w budynku i czekać na pokój . I tu było pierwsze starcie z panią Natalią (nową pracownicą) , która potraktowała mnie jak intruza , z naburmuszoną miną , odpowiedziałam tym samym ale później zaprzyjaźniłyśmy się

. W tym dniu był straszny sajgon z przyjęciami i każdy miał prawo zdenerwować się . W każdym bądź razie pani Małgosia wyczarowała mi kartę do pokoju i zdążyłam jeszcze zjeść obiad w restauracji a nie oszukujmy się - byłam zmęczona podróżą i głodna niesamowicie .
Byłam zaskoczona tym , że w Recepcji są nowe twarze i mnie nie pamiętają z poprzednich pobytów no bo niby skąd ? Po kilku dniach okazało się , że i pani Małgosia już nie pracuje

ale nie dopytywałam dlaczego bo nawet nie wypadało .
Jak dla mnie to była super kobieta

, ale pojawił się pan Marcin , którego cenię od zawsze , pomógł mi w uzyskaniu konkretnego pokoju a potem....poszedł na urlop

.
Było troszkę perypetii przy przedłużaniu pobytu , chcieli mi zmienić pokój na inny ale zdecydowanie nie zgodziłam się . Były jakieś telefony itd... ale wyszło na moje . Ponoć ktoś od samego właściciela chciał zamieszkać w moim pokoju

ale stanowczo powiedziałam , że ja również jestem gościem hotelowym i nie zgadzam się . Tak zostałam do samego końca choć minimalny niesmak pozostał , nie ukrywam . A co to mnie obchodzi , że nagle ktoś chciał zająć mój pokój ? Choćby był nie wiadomo od kogo to pokój zarezerwowany i wara od niego ! Tym bardziej , że jestem stałym gościem do cholery ! (przepraszam) . Ale jeszcze wrócę do podróży - poznałam w trasie Olkę44

, całą drogę gadałyśmy choć ona jechała do Połczyna Zdroju . Oleńko , dziękuję Ci bardzo , jesteś fajną kobietką .
Ok , na dziś koniec bo późno , jutro postaram się napisać co było dalej , dobranoc

.