Koleczkowo Centrum Rehabilitacji Zielone Wzgórze
: 12 sie 2016 21:54
Poniżej przedstawiam kilka informacji na temat sanatorium w Koleczkowie. Może okażą się przydatne dla wyjeżdżających tam.
Nie jest łatwo dotrzeć do Centrum Rehabilitacji Zielone Wzgórze w Koleczkowie, jeśli nie jedzie się samochodem. Osoby wybierające się autobusem lub pociągiem mogą zainstalować w smartfonie aplikację Jak dojadę Trójmiasto, która wskaże połączenia. Z Gdyni Karwiny Tesco do Koleczkowa można dotrzeć autobusem nr 191, z Gdańska- 171, a następnie w Chwaszczynie przesiąść się w 191. Należy wówczas wysiąść na ostatnim przystanku- Koleczkowo Poczta. Niestety, z tego miejsca do budynku sanatorium trzeba iść pieszo pod górę ok. 1500m (20 minut). Z walizką może to stanowić problem. Na taksówkę nie ma co liczyć. Ewentualnie wcześniej należy zadzwonić do sanatorium i poprosić o podanie numeru telefonu (nie wiem, czy to zrobią, ale nr tel. wywieszony jest na tablicy w budynku) do p. Jurka, który mieszka niedaleko i jest w stanie taniej niż taksówkarz zawieźć na miejsce nawet z dworca. Dobrym rozwiązaniem dla niezmotoryzowanych jest wysłanie bagażu pocztą lub kurierem. Autobus z Wejherowa (bodajże nr 695) zatrzymuje się tuż przy budynku, ale kursuje niezwykle rzadko, a w weekendy wcale.
Należy przyjechać między 8.00 a 15.00. Osoby, które dotarły dzień wcześniej, za nocleg płaciły 70 bądź 75zł. Doba hotelowa kosztuje (chyba) 130 zł.
Zaraz po przyjeździe pielęgniarka oddziałowa przydziela pokoje. Z tego, co zauważyłam, do jednego pokoju przydzielane są osoby, które przyjechały w tym samym czasie i w kolejce stały za sobą. Być może ma znaczenie również podobny wiek. Pielęgniarka oddziałowa wskazuje także numer stolika, przy którym będzie się spożywało posiłki. Pyta o dietę. Prosi o wypełnienie karty, którą podczas wizyty u pielęgniarek zostawia się, podobnie jak bilety za przejazd (jeśli ktoś przyjechał samochodem, składa oświadczenie o ilości przejechanych kilometrów). Na tej podstawie przedostatniego dnia pobytu dokonywane są zwroty.
Pierwszego dnia odbywa się również wizyta u jednego z trzech (lub czterech) lekarzy. O tym, jakie zabiegi otrzymaliśmy, przekonujemy się następnego dnia, odbierając kartę.
Niestety (w moim odczuciu), wszystkie zabiegi, które ośrodek oferuje, można (moim zdaniem) otrzymać w miejscu zamieszkania. A są one następujące:
ćwiczenia w odciążeniu, ćwiczenia w odciążeniu z oporem,
ćwiczenia oporowe,
ćwiczenia na przyrządach (dostępny jedynie rowerek, ewentualnie piłka)
ćwiczenia samowspomagane,
ćwiczenia indywidualne,
ćwiczenia grupowe izometryczne (15 minut)
okłady cieplne,
krioterapia miejscowa (1,5minuty),
diadynamik jonofreza,
interdyn,
tens (10 minut)
lampa sollux (10 minut)
teraplus,
magnetronik,
ultradźwięki,
laser (8 minut)
masaż ręczny,
kriokomora,
kąpiel wirowa,
basen.
Naprawdę godnym polecenia jest jedynie masaż (10 minut) z rewelacyjnym, przykładającym się do swojej pracy, nieszczędzącym sił, interesującym się schorzeniami pacjenta p. Piotrem. Niestety, nie wszyscy otrzymają ten zabieg, a ci, którzy otrzymali, będą mieli jedynie 8 zabiegów, tak by część innych kuracjuszy również mogła skorzystać w drugiej połowie turnusu.
Limitowane, ale również warte polecenia są ćwiczenia na basenie, na które dwa razy w tygodniu (pod warunkiem, że basen będzie czynny) do Gdyni dowozi bus. Ćwiczenia trwają 40 minut, są dobrze prowadzone, 5 minut pływanie. Przyjemności korzystania z tego zabiegu mogą doświadczyć nieliczni- tylko 15 osób spośród 120 kuracjuszy. Jeśli komuś bardzo zależy na ćwiczeniach w basenie, może podczas pierwszej wizyty u lekarza, poprosić o nie. Trzeba jednak pamiętać, że każdy z lekarzy dysponuje jednie 4-5 miejscami.
Jeśli chodzi o kąpiel wirową, dotyczy ona jedynie kończyn- wanna, choć podobno jest, nie jest uruchamiana.
Przepisanych zostaje najczęściej 5 zabiegów odbywających się codziennie. Podczas kolejnych wizyt u lekarza można prosić o ich zmianę. Zabiegi odbywają się od 8.30 do 15.00 na niskim parterze budynku (masaż na II piętrze). Zajęcia (trzy) mają miejsce również w soboty do południa.
Oprócz zabiegów, które mają pomóc w schorzeniach narządu ruchu, odbywają się tzw. treningi relaksacyjne. Polegają na tym, że któraś z pań rehabilitantek włącza muzykę bądź prosi o wsłuchiwanie się w siebie (bez muzyki) a sama podpisuje karty. Nie ma żadnego wprowadzenia w sens tego ćwiczenia, komentarza do niego. W trakcie turnusu odbyły się również dwa spotkania z psychologiem i dwie pogadanki edukacyjne.
Posiłki odbywają się w godzinach
8.00- śniadanie,
13.00- obiad,
18.00- kolacja.
Przy stołach zasiada od 6 do 10 osób. Tym, co budzi zastrzeżenia, jest fakt, że na stół przeznaczony do spożywania posiłku dla 10 osób stawiana jest jedna mała waza na zupę czy jeden niewielki dzbanek na kompot. Nie ma szans, by dla wszystkich starczyło. Oczywiście, można iść po dolewkę, ale czy nie łatwiej byłoby postawić dwie wazy, dwa dzbanki niż wysyłać kuracjuszy, by stali w kolejce i czekali aż ktoś doleje zupę czy kompot dla tych, którym nie starczyło.
Trudno obiektywnie wypowiadać się na temat jakości i wielkości posiłków. Według mnie, zależały od tego, który kucharz je przygotowywał. Ewidentnie odczułam zmianę na niekorzyść, kiedy jeden z kucharzy miał urlop. Zupy raczej smaczne. Drugie dania nie zawsze, np. ziemniaki i jajko na twardo w (okropnym jak dla mnie) sosie jogurtowym, bigos, sos do gołąbków. Na śniadanie najczęściej niezbyt dobrej jakości wędliny. Na kolację również (czasem kaszanka, biała kiełbasa).
Pokoje dwu i trzyosobowe. Raczej funkcjonalnie urządzone. Na wyposażeniu jedynie szklanki i łyżeczka plastikowa. Pościel wymieniana w połowie turnusu, ręcznik (biały kąpielowy) wymieniany raz w tygodniu. Czajnik za kaucją zwrotną 40 zł. Na każdym piętrze na korytarzu również ogólnodostępny czajnik. Pod koniec turnusu, niestety, został zabrany przez managera do pokoju gości hotelowych.
Pokoje sprzątane co drugi dzień (dość powierzchownie), śmieci wyrzucane raczej codziennie. Firanki i zasłonki w moim pokoju brudne, kabina prysznicowa po poprzednim turnusie również.
Nie polecam pokoi na trzecim piętrze z oknami dachowymi. Na trzecim i drugim piętrze w niektórych pokojach pojawiły się myszy. Reakcja managera na zgłaszaną sprawę: to nie mój problem.
Jeśli ktoś chce oglądać telewizję w pokoju, zapłaci za tę możliwość 100 zł- „duży” telewizor, 80 zł mały. Internet raczej dobrze działający bezpłatny (jeszcze), nieliczne osoby skarżyły się, że nie ma połączenia w ich pokojach.
Parking płatny- 8 zł za dzień, ok. 180 zł za turnus. Można zaparkować po drugiej stronie ulicy, płacąc połowę mniej. Tam również może osoba odwiedzająca kuracjusza wynająć pokój za 50 zł doba. Gospodarze organizują grilla dla chętnych- koszt 15-20 zł (kawa lub herbata, kiełbasa, kaszanka, chleb ze smalcem i ogórkiem, ewentualnie bigos). W stodole- zabawa.
W ośrodku w piątki odbywają się wieczorki taneczne. Wejście- 10 zł. Rzekomo gra zespół, w rzeczywistości pan puszcza muzykę z płyt, co 5 (?) piosenkę śpiewa. Z inicjatywy kuracjuszy raz w tygodniu odbywało się karaoke. Innych zorganizowanych rozrywek brak. W okresie wakacji można wyjść na taras lub na trawę koło fontanny i opalać się, czytać książkę, ćwiczyć (na zewnątrz dostępnych jest kilka przyrządów do ćwiczeń). Miejscem, gdzie kwitnie życie towarzyskie, jest tzw. palmiarnia. Trudno mi wyobrazić sobie pobyt w Koleczkowie zimą.
Ten, kto liczy, że pojeździ rowerem, może się przeliczyć. Rower można wprawdzie wypożyczyć (7 zł za godzinę), ale nie ma ścieżek rowerowych, a jazda po krętej, ruchliwej (218) jezdni do najbezpieczniejszych nie należy. Często na tej trasie zdarzały się wypadki.
Do trzech sklepów spożywczych ok. 1,5 km. Biedronka i Lewiatan znajdują się w Bojanie- ok. 4km od Koleczkowa. Można wybrać się też nad jeziora. Polecam jednak przyjazd samochodem. Łatwiej wydostać się z tego miejsca, gdzie nawet wrony zawracają.
Starałam się w miarę obiektywnie przedstawić swoje spostrzeżenia po pobycie na turnusie rehabilitacyjnym w Koleczkowie. Zdaję sobie jednak sprawę, że odbiór tych samych miejsc, zdarzeń może być różny przez różne osoby. Jeśli miałabym powtórnie wybierać miejsce rehabilitacji, nie byłoby to Koleczkowo. Na pewno jednak miło będę wspominała poznanych tam ludzi- kuracjuszy, których serdecznie pozdrawiam. Ta z turnusu 18.07.- 10.08. 2016
Nie jest łatwo dotrzeć do Centrum Rehabilitacji Zielone Wzgórze w Koleczkowie, jeśli nie jedzie się samochodem. Osoby wybierające się autobusem lub pociągiem mogą zainstalować w smartfonie aplikację Jak dojadę Trójmiasto, która wskaże połączenia. Z Gdyni Karwiny Tesco do Koleczkowa można dotrzeć autobusem nr 191, z Gdańska- 171, a następnie w Chwaszczynie przesiąść się w 191. Należy wówczas wysiąść na ostatnim przystanku- Koleczkowo Poczta. Niestety, z tego miejsca do budynku sanatorium trzeba iść pieszo pod górę ok. 1500m (20 minut). Z walizką może to stanowić problem. Na taksówkę nie ma co liczyć. Ewentualnie wcześniej należy zadzwonić do sanatorium i poprosić o podanie numeru telefonu (nie wiem, czy to zrobią, ale nr tel. wywieszony jest na tablicy w budynku) do p. Jurka, który mieszka niedaleko i jest w stanie taniej niż taksówkarz zawieźć na miejsce nawet z dworca. Dobrym rozwiązaniem dla niezmotoryzowanych jest wysłanie bagażu pocztą lub kurierem. Autobus z Wejherowa (bodajże nr 695) zatrzymuje się tuż przy budynku, ale kursuje niezwykle rzadko, a w weekendy wcale.
Należy przyjechać między 8.00 a 15.00. Osoby, które dotarły dzień wcześniej, za nocleg płaciły 70 bądź 75zł. Doba hotelowa kosztuje (chyba) 130 zł.
Zaraz po przyjeździe pielęgniarka oddziałowa przydziela pokoje. Z tego, co zauważyłam, do jednego pokoju przydzielane są osoby, które przyjechały w tym samym czasie i w kolejce stały za sobą. Być może ma znaczenie również podobny wiek. Pielęgniarka oddziałowa wskazuje także numer stolika, przy którym będzie się spożywało posiłki. Pyta o dietę. Prosi o wypełnienie karty, którą podczas wizyty u pielęgniarek zostawia się, podobnie jak bilety za przejazd (jeśli ktoś przyjechał samochodem, składa oświadczenie o ilości przejechanych kilometrów). Na tej podstawie przedostatniego dnia pobytu dokonywane są zwroty.
Pierwszego dnia odbywa się również wizyta u jednego z trzech (lub czterech) lekarzy. O tym, jakie zabiegi otrzymaliśmy, przekonujemy się następnego dnia, odbierając kartę.
Niestety (w moim odczuciu), wszystkie zabiegi, które ośrodek oferuje, można (moim zdaniem) otrzymać w miejscu zamieszkania. A są one następujące:
ćwiczenia w odciążeniu, ćwiczenia w odciążeniu z oporem,
ćwiczenia oporowe,
ćwiczenia na przyrządach (dostępny jedynie rowerek, ewentualnie piłka)
ćwiczenia samowspomagane,
ćwiczenia indywidualne,
ćwiczenia grupowe izometryczne (15 minut)
okłady cieplne,
krioterapia miejscowa (1,5minuty),
diadynamik jonofreza,
interdyn,
tens (10 minut)
lampa sollux (10 minut)
teraplus,
magnetronik,
ultradźwięki,
laser (8 minut)
masaż ręczny,
kriokomora,
kąpiel wirowa,
basen.
Naprawdę godnym polecenia jest jedynie masaż (10 minut) z rewelacyjnym, przykładającym się do swojej pracy, nieszczędzącym sił, interesującym się schorzeniami pacjenta p. Piotrem. Niestety, nie wszyscy otrzymają ten zabieg, a ci, którzy otrzymali, będą mieli jedynie 8 zabiegów, tak by część innych kuracjuszy również mogła skorzystać w drugiej połowie turnusu.
Limitowane, ale również warte polecenia są ćwiczenia na basenie, na które dwa razy w tygodniu (pod warunkiem, że basen będzie czynny) do Gdyni dowozi bus. Ćwiczenia trwają 40 minut, są dobrze prowadzone, 5 minut pływanie. Przyjemności korzystania z tego zabiegu mogą doświadczyć nieliczni- tylko 15 osób spośród 120 kuracjuszy. Jeśli komuś bardzo zależy na ćwiczeniach w basenie, może podczas pierwszej wizyty u lekarza, poprosić o nie. Trzeba jednak pamiętać, że każdy z lekarzy dysponuje jednie 4-5 miejscami.
Jeśli chodzi o kąpiel wirową, dotyczy ona jedynie kończyn- wanna, choć podobno jest, nie jest uruchamiana.
Przepisanych zostaje najczęściej 5 zabiegów odbywających się codziennie. Podczas kolejnych wizyt u lekarza można prosić o ich zmianę. Zabiegi odbywają się od 8.30 do 15.00 na niskim parterze budynku (masaż na II piętrze). Zajęcia (trzy) mają miejsce również w soboty do południa.
Oprócz zabiegów, które mają pomóc w schorzeniach narządu ruchu, odbywają się tzw. treningi relaksacyjne. Polegają na tym, że któraś z pań rehabilitantek włącza muzykę bądź prosi o wsłuchiwanie się w siebie (bez muzyki) a sama podpisuje karty. Nie ma żadnego wprowadzenia w sens tego ćwiczenia, komentarza do niego. W trakcie turnusu odbyły się również dwa spotkania z psychologiem i dwie pogadanki edukacyjne.
Posiłki odbywają się w godzinach
8.00- śniadanie,
13.00- obiad,
18.00- kolacja.
Przy stołach zasiada od 6 do 10 osób. Tym, co budzi zastrzeżenia, jest fakt, że na stół przeznaczony do spożywania posiłku dla 10 osób stawiana jest jedna mała waza na zupę czy jeden niewielki dzbanek na kompot. Nie ma szans, by dla wszystkich starczyło. Oczywiście, można iść po dolewkę, ale czy nie łatwiej byłoby postawić dwie wazy, dwa dzbanki niż wysyłać kuracjuszy, by stali w kolejce i czekali aż ktoś doleje zupę czy kompot dla tych, którym nie starczyło.
Trudno obiektywnie wypowiadać się na temat jakości i wielkości posiłków. Według mnie, zależały od tego, który kucharz je przygotowywał. Ewidentnie odczułam zmianę na niekorzyść, kiedy jeden z kucharzy miał urlop. Zupy raczej smaczne. Drugie dania nie zawsze, np. ziemniaki i jajko na twardo w (okropnym jak dla mnie) sosie jogurtowym, bigos, sos do gołąbków. Na śniadanie najczęściej niezbyt dobrej jakości wędliny. Na kolację również (czasem kaszanka, biała kiełbasa).
Pokoje dwu i trzyosobowe. Raczej funkcjonalnie urządzone. Na wyposażeniu jedynie szklanki i łyżeczka plastikowa. Pościel wymieniana w połowie turnusu, ręcznik (biały kąpielowy) wymieniany raz w tygodniu. Czajnik za kaucją zwrotną 40 zł. Na każdym piętrze na korytarzu również ogólnodostępny czajnik. Pod koniec turnusu, niestety, został zabrany przez managera do pokoju gości hotelowych.
Pokoje sprzątane co drugi dzień (dość powierzchownie), śmieci wyrzucane raczej codziennie. Firanki i zasłonki w moim pokoju brudne, kabina prysznicowa po poprzednim turnusie również.
Nie polecam pokoi na trzecim piętrze z oknami dachowymi. Na trzecim i drugim piętrze w niektórych pokojach pojawiły się myszy. Reakcja managera na zgłaszaną sprawę: to nie mój problem.
Jeśli ktoś chce oglądać telewizję w pokoju, zapłaci za tę możliwość 100 zł- „duży” telewizor, 80 zł mały. Internet raczej dobrze działający bezpłatny (jeszcze), nieliczne osoby skarżyły się, że nie ma połączenia w ich pokojach.
Parking płatny- 8 zł za dzień, ok. 180 zł za turnus. Można zaparkować po drugiej stronie ulicy, płacąc połowę mniej. Tam również może osoba odwiedzająca kuracjusza wynająć pokój za 50 zł doba. Gospodarze organizują grilla dla chętnych- koszt 15-20 zł (kawa lub herbata, kiełbasa, kaszanka, chleb ze smalcem i ogórkiem, ewentualnie bigos). W stodole- zabawa.
W ośrodku w piątki odbywają się wieczorki taneczne. Wejście- 10 zł. Rzekomo gra zespół, w rzeczywistości pan puszcza muzykę z płyt, co 5 (?) piosenkę śpiewa. Z inicjatywy kuracjuszy raz w tygodniu odbywało się karaoke. Innych zorganizowanych rozrywek brak. W okresie wakacji można wyjść na taras lub na trawę koło fontanny i opalać się, czytać książkę, ćwiczyć (na zewnątrz dostępnych jest kilka przyrządów do ćwiczeń). Miejscem, gdzie kwitnie życie towarzyskie, jest tzw. palmiarnia. Trudno mi wyobrazić sobie pobyt w Koleczkowie zimą.
Ten, kto liczy, że pojeździ rowerem, może się przeliczyć. Rower można wprawdzie wypożyczyć (7 zł za godzinę), ale nie ma ścieżek rowerowych, a jazda po krętej, ruchliwej (218) jezdni do najbezpieczniejszych nie należy. Często na tej trasie zdarzały się wypadki.
Do trzech sklepów spożywczych ok. 1,5 km. Biedronka i Lewiatan znajdują się w Bojanie- ok. 4km od Koleczkowa. Można wybrać się też nad jeziora. Polecam jednak przyjazd samochodem. Łatwiej wydostać się z tego miejsca, gdzie nawet wrony zawracają.
Starałam się w miarę obiektywnie przedstawić swoje spostrzeżenia po pobycie na turnusie rehabilitacyjnym w Koleczkowie. Zdaję sobie jednak sprawę, że odbiór tych samych miejsc, zdarzeń może być różny przez różne osoby. Jeśli miałabym powtórnie wybierać miejsce rehabilitacji, nie byłoby to Koleczkowo. Na pewno jednak miło będę wspominała poznanych tam ludzi- kuracjuszy, których serdecznie pozdrawiam. Ta z turnusu 18.07.- 10.08. 2016