Zdarzyło się w jednym sanatorium, że jako najmłodsza i nie korzystająca z wszystkich zabiegów
właściwie pierwsza przychodziłam na stołówkę. Nie miałam koleżanki, bo bardzo chętnie zamieszkuję 1-dynkę( oczywiście, jeżeli jest taka możliwość).
Wracając do tematu.
Jako pierwsza, wszystkim, przy moim stoliku przynosiłam sztućce, nalewałam kompot, miski surówek
bo stół szwedzki. Przyznam szczerze, z kiedy "specjalnie" spóźniłam się na śniadanie nie miałam nalanego kompotu a także musiałam sama zadbać o sztućce.
Więc nie wiem dlaczego to robiłam, ale na początku. Ja naprawdę nie chciałam się zaprzyjaźnić Hahaha !!!
Można poznać ludzi po ich ludzi po ich właściwie nieokrzesanym zachowaniu.
Nie wiem, może myślały, że jestem służącą ?????
W innym sanatorium, kiedy to praktycznie przeszliśmy wszyscy na "Ty" - w tym dwóch starszych mężczyzn, jedna taka
zapytała mnie, co ja właściwie "tutaj robię" - czyżby "gościnne występy i zarobek????
Sądzę, że nie chciałaby mieć tego schorzenia, jakie mam ja.
Napiszcie, może coś Wam też się takiego przytrafiło ??
