Późną wiosną ( latoś ) bylem na rehabilitacji ogólnoustrojowej w Pucku.
W swoim miejscu - na forum jest relacja.
Ale ja o czymś innym.
...
Każdego dnia wychodziliśmy bądź na spacer lub na zakupy.
Podchodzimy do przejścia a każdy nadjeżdżający kierowca zatrzymywał swój pojazd abyśmy mogli przejść na drugą stronę.
Wracamy do siebie na południe kraju.
A tu strach podejść pod przejście - wszyscy jadą i trzeba nieraz odczekać dwie kolejki autek z obydwu stron naprzemiennie.
Częstokroć nawet z 20 pojazdów.
Masakra...
Zastanawiam się jak jest z tym zjawiskiem w pozostałych częściach kraju ?


