Przeczytane na FB:
""Bo na SOR nic nie robio tylko te Kafki sobie pijo darmozjady"
Siostra Bożenna
21 godz. ·
dzień z życia pielęgniarki w Izbie Przyjęć

Zaczynasz dyżur

Stan pacjentów: 0

Idziesz szybko zaparzyć kawę, wjeżdza pierwsza tego dnia karetka - Mieczysław lat 43, uraz głowy, zaniedbany higienicznie, bezdomny, "stan wskazujący na spożycie" [ranek godz. 7:10 - przyp. autor]

Dzwonisz po lekarza dyżurnego. Rejestrujesz, oglądasz ranę - do szycia. Pobierasz krew na etanol bo na bank pojedzie do "kliniki budzik"

Wchodzi dyrektor szpitala i mówi "ooo jaki macie spokój, a tak narzekacie że tu tak ciężko"

Zaraz po wyjściu dyrektora ze strony do przyjęć planowych przychodzi około 7 osób na EKG - proszę chwilę poczekać.

Mieczysław tak się ucieszył, że zobaczył lekarza, że aż postanowił się zsikać na podłogę.

Sprawdzasz i dokładasz brakujący sprzęt. Testujesz monitory, defibrylator, rozplątujesz EKG po poprzedniej zmianie.

Robisz po kolei EKG pacjentom planowym.

Mieczysław się uaktywnia i z jego ust wydobywa się soczyste i gromkie "KUUUURWAAAAAA"

Zgłasza się kobieta 73 lata ze skierowaniem na Internę, wystawionym dwa tygodnie temu. Dlaczego pani przychodzi tak późno? "Nie miałam z kim psa zostawić"

EKG, ciśnienie, krew, mocz, diagnostyka.

Zgłaszają się kolejne 3 osoby bez skierowania, które pominęły lekarza rodzinnego i otwarcie mówią, że przyszły tutaj, "bo ludzie mówią że w,w szpitalu będzie szybciej"

dzwoni telefon: "dzień dobry może mi pani podac numer do poradni kardiologicznej?"

Zgłasza się mężczyzna, który twierdzi, że jest na dzisiaj umówiony z profesorem z kardiologii. Dzwonię na oddział, oczywiście nikt nic nie wie, profesora nie ma.

"przepraszam miałam mieć zrobione EKG, długo jeszcze będę czekać?" - już do pani idę

lekarz przynosi karty zleceń: leki, krew, ekg, mocz x3

dzwoni telefon "dzień dobry, w poradni nikt nie odbiera, mogę umówić termin na kontrolę do doktora ?"

Mieczysław postanowił zsikać się po raz drugi i uczcić to zapaleniem papierosa.

Wjeżdza karetka- kobieta 32 lata uraz wielonarządowy.

"Przepraszam, ale ja czekam już 2 godzinę i nawet lekarz mnie nie oglądał" - [cenzura] zapomniałam cię zarejestrować.

Okazuje się, że mieczysław ma podejrzenie krwawienia do głowy: leżanka monitor i transport do szpitala z zapleczem neurochirurgicznym, czas oczekiwania na transport jest bezpłatny.

Zawozisz przyjętą na chirurgię pacjentkę, która czeka na to od godziny, ale wszyscy sanitariusze są zajęci

Na oddziale "olaboooga, przyjęcie? Ale my nie mamy łóżek, my nic nie wiemy, a w ogóle to teraz jest obiad i ja muszę podać insuliny"

Znajdujesz stażystę, dajesz mu historię choroby i pacjentkę. "masz nie zgób jej"

W Izbie czarno.3 transporty ze skierowaniami i 6 karetk, urazy, zasłabnięcia, nadciśnienia.

Brakuje ci monitorów i leżanek więc chodzącego mężczyznę z bólem w klatce sadasz w korytarzu z podpiętym ZOLLem i pulsoksymetrem.

Słyszysz komentarze z poczekalni jak to się "źle traktuje chorych ludzi"

Mieczysław wyjechał na Neurochirugię, kładziesz faceta z bólem w klatce. Od kiedy pan ma ten ból? Od 4 dni.

Jest godzina 16 a Ty sobie przypominasz, że nie piłaś od 5 godzin.

Siadasz w dyżurce i popijając zimną herbatę odpisujesz do męża na co podchodzi syn 86 letniej pacjentki, która czeka na wyniki badań i nagrywa cię telefonem jak siedzisz i nic nie robisz.

Wracasz na izbę, ojciec 16-letniej dziewczyny z urazem awanturuje się, żeby dać córce coś przeciwbólowego, odpowiadasz, że bez zlecenia nie możesz. Pytasz swojego lekarza izbowego czy zleci jej jakiś przeciwból? "to nie moja pacjentka, dzwońcie do ortopedy" - ale ortopedzi operują - to musi czekać.

Podajesz dziecku tabletkę paracetamolu, kłócąc się ze sobą czy w razie czego twoje ubezpieczenie to obejmie.

dzwoni telefon: "cześć tu OIOM, zgłoście u nas 0 miejsc, przyjęliśmy babkę z nefrologii"

dzwoni drugi telegon "dzień dobry, tu ratownictwo medyczne, wieziemy wam pacjentkę po NZK, 56 lat. - ale my nie mamy miejsc na OIOMie - jesteśmy już pod bramą

W izbie przepychanka, oiom nie ma miejsc, intensywna kardiologia też, na czas aż znajdzie się miejsce pacjentka zostanie na sali R w Izbie Przyjęć. Z zespołu odpadają 2 osoby, które muszą się nią zająć.

W korytarzu komentarze "to jest skandal, czekać tu 5 godzin! barbarzyństwo trzymać tu kobietę z Alzheimerem tyle czasu!" Odpowiadasz, że tylko jeden podpis dzieli ich od wyjścia stąd na własne żądanie, to nie więzienie.

szukasz zeszytu skarg i zażaleń oraz godzin pracy dyrektora.

Wjeżdza karetka. Mieczysław lat 43, uraz głowy, zaniedbany higienicznie, bezdomny, "stan wskazujący na spożycie" - [cenzura], ten to ma zdrowie jebaniec

Siadasz do pisania raportu, nieśmiało spoglądasz w stronę wejścia czy nocna zmiana się już zbliża.

Zdajesz raport.

Wychodząc patrzysz na pacjentów, którzy pełnymi nienawiści oczami spoglądają na ciebie, jakby całe zło, które ich spotkało było tylko twoją winą.

Wracasz do domu i starasz się tych wszystkich negatywnych emocji nie przenieść na rodzinę.
Jest to 1/10 czynności, które każdego dnia wykonują pielęgniarki w Izbach Przyjęć. Sama na ostatnim dyżurze zrobiłam prawie 15 km. Post ma charakter jedynie informacyjny."
Koniec cytatu