Próbowałam

Czegokolwiek . Stwierdzili , że muszą zwrócić owe skierowanie do lekarza , który je wystawił . Mogę złożyć kolejne - niestety dopiero po roku . I muszę swoje znów odczekac .
wiecie dochodzę do wniosku , że tam siedzą albo ludzie niepoważni , albo bez serca . Zadzwoniłam dzis żeby zapytać w jaki sposób mam sie rozdwoić przez te kilka dni , bo byłam juz gotowa wykorzystać oba turnusy .... Zaczeli jeszcze raz przeglądac dokumenty i kazali dzwonić do sanatorium , żeby oni sie wypowiedzieli . W sanatorium przemiła Pani stwierdziła - ze mam dzwonic do ZUS - zeby oni turnus skróćili o te kilka dni .
Zus nic skracał nie będzie - mogliby co najwyżej wyjazd mi przełozyc ... gdyby nie to , że on jest juz w poniedziałek i nie znajdąnikogo na moje miejsce .
Hmm... Efekt jest taki , że jadę na turnus ZUS-owski bo nie da sie go odwołać ....
Czytając Wasze posty ta na tym forum zauwazyłam , że dla niemal wszystkich kuracjuszy wyjazd sanatoryjny kojarzy sie z czyms przyjemnym ...Niestety mi - kojarzy się tylko z wielkim stresem i ogromem formalnosci do załatwienia w aparacie naszej biurokracji .... Az wstyd sie przyznać , że ja też biurwa ...
Pozdrawiam Was wszystkich cieplutko .
Odezwę sie po moim powrocie z sanatorium .