Kołobrzeg - MEWA
: 20 cze 2023 20:56
Na turnusie sanatoryjnym z NFZ przebywałam od 16.05 do 06.06.2023r. w budynku Mewa D. Nie chciałabym powielać informacji już znajdujących się więc tym razem będzie raczej krótko.
Do Kołobrzegu przyjechałam 2 dni wcześniej. Pierwszą noc spędziłam w Chalkozynie , drugą już w Mewie. Dostałam pokój 2 os. na drugim piętrze w budynku D , widok na ul. Rodziewiczówny. Miałam wiele szczęścia gdyż nikogo do mnie nie dokwaterowano i na moją prośbę po opłaceniu za pokój 1 os. zostałam już w nim sama.
Pokój po remoncie z wygodnym materacem i nowymi meblami. Jest winda z tym, że poruszać można się tylko góra, dół w budynku D . Przemieszczanie się między budynkami jest dość skomplikowane trzeba trochę podjechać, trochę podejść ale szybko daje się to opanować. Tak więc pokój na duży + . Wejść do budynku : można od Rodziewiczówny za pomocą czipa otrzymanego razem z kluczem do pokoju lub przez recepcję od ul. Ściegiennego.
Zabiegi.
Tylko 2 hydromasaże miałam w Mewie V pozostałe w Mewa A i C bez konieczności wychodzenia na zewnątrz kompleksu. Wystarczyło przejść łącznikami.
Na zabiegach godziny raczej przestrzegane. Czasami można było coś wcześniej... ale raczej nie, chyba ,że była to sobota i rehabilitanci chcieli skończyć pracę wcześniej .. to i owszem. Ogólnie (nie jest to tylko moje spostrzeżenie) ale mało empatii w osobach z personelu. Brak uśmiechu , rozmowy, czasami jakiejś pomocy, oczywiście jak wszędzie zdarzały się wyjątki . Nie chcę powiedzieć, że ktoś był niegrzeczny nie tylko tak
.... zimno bez serdeczności . Natomiast obsługa w kuchni zasługuje na najwyższe uznanie . Szybko , z uśmiechem z życzeniami "smacznego" . Żaden brudny talerz czy waza nie stała chwili dłużej niż trzeba, "żeby nie przeszkadzała"
Wyróżniłabym też jedną Panią z recepcji, która starała się pomóc we wszystkim jak tylko mogła - niestety nie znam nawet jej imienia. Pozostałe osoby pracują bo muszą , odpowiedzą jak ktoś zapyta jednak bez zaangażowania.
cdn
Do Kołobrzegu przyjechałam 2 dni wcześniej. Pierwszą noc spędziłam w Chalkozynie , drugą już w Mewie. Dostałam pokój 2 os. na drugim piętrze w budynku D , widok na ul. Rodziewiczówny. Miałam wiele szczęścia gdyż nikogo do mnie nie dokwaterowano i na moją prośbę po opłaceniu za pokój 1 os. zostałam już w nim sama.
Pokój po remoncie z wygodnym materacem i nowymi meblami. Jest winda z tym, że poruszać można się tylko góra, dół w budynku D . Przemieszczanie się między budynkami jest dość skomplikowane trzeba trochę podjechać, trochę podejść ale szybko daje się to opanować. Tak więc pokój na duży + . Wejść do budynku : można od Rodziewiczówny za pomocą czipa otrzymanego razem z kluczem do pokoju lub przez recepcję od ul. Ściegiennego.
Zabiegi.
Tylko 2 hydromasaże miałam w Mewie V pozostałe w Mewa A i C bez konieczności wychodzenia na zewnątrz kompleksu. Wystarczyło przejść łącznikami.
Na zabiegach godziny raczej przestrzegane. Czasami można było coś wcześniej... ale raczej nie, chyba ,że była to sobota i rehabilitanci chcieli skończyć pracę wcześniej .. to i owszem. Ogólnie (nie jest to tylko moje spostrzeżenie) ale mało empatii w osobach z personelu. Brak uśmiechu , rozmowy, czasami jakiejś pomocy, oczywiście jak wszędzie zdarzały się wyjątki . Nie chcę powiedzieć, że ktoś był niegrzeczny nie tylko tak
.... zimno bez serdeczności . Natomiast obsługa w kuchni zasługuje na najwyższe uznanie . Szybko , z uśmiechem z życzeniami "smacznego" . Żaden brudny talerz czy waza nie stała chwili dłużej niż trzeba, "żeby nie przeszkadzała"
Wyróżniłabym też jedną Panią z recepcji, która starała się pomóc we wszystkim jak tylko mogła - niestety nie znam nawet jej imienia. Pozostałe osoby pracują bo muszą , odpowiedzą jak ktoś zapyta jednak bez zaangażowania.
cdn