Byłam w "Budowlani" w maju tego roku i w porównaniu, chociażby z Gołdapią wypada blado. Leczy się tu głównie ludzi po wypadkach z urazami ortopedycznymi i dysko-patów a zaplecze zabiegowe to kompletna porażka.Większość zabiegów opiera się na fizykoterapii, które równie dobrze można sobie zrobić we własnym ośrodku zdrowia. Brak basenu tak ważnego w urazach i chorobach kręgosłupa.Pokoje są wręcz klaustrofobiczne, w których upycha po trzy osoby, nieliczni szczęściarze mięli dwójki. Totalną porażką są ćwiczenia indywidualne, zwłaszcza ćwiczenia na materacach, których jest cztery a ćwiczy na nich 6 do 7 osób. Ludzie szturchają się łokciami i wąchają swój pot a reszta na przyrządach w sposób dowcipny komentuje ich poczynania. Totalnym hitem jest jednak kawiarnia

w stylu wczesnego gierka ale trzeba to zobaczyć i przeżyć

. Jedyne co zasługuję na pochwałę to stołówka i jedzenie, które było zawsze dobre oraz położenie ośrodka, który leży nad samym jeziorkiem. Minusem są tylko komary, które skutecznie utrudniały życie i nie dało się spokojnie spacerować bez spryskania off-em. Co zaś tyczy się personelu medycznego to "postrach" sieją wieczorne obchody lekarza z pielęgniarką lub samej pielęgniarki

. Co prawda kontroli osobistej nam nie robiono ale śmiech po 22 jest surowo zabroniony

. Zdarzało się jednak, że poszukiwaniu (trudno stwierdzić czego), zaglądano do tapczanów. Można tam miło i przyjemnie spędzić czas pod warunkiem, że trafisz do pokoju z fajnymi ludźmi i stworzycie sobie jakąś paczkę, wtedy nawet dansingi w "ekskluzywnej" kawiarni będą się wam podobać. Mnie udało się trafić na fają grupę i serdecznie pozdrawiam wszystkich z turnusu 09.05-01.06.2010r.