Strona 1 z 3

Szpital uzdrowiskowy a sanatorium

: 28 sty 2013 17:43
autor: beamari
Witam. Wyjaśnijcie mi, proszę na czym polega różnica między sanatorium a szpitalem uzdrowiskowym. Jestem zaskoczona, bo ubiegałam się o pierwsze, a tymczasem przydzielono mi Szpital Beskid w Wysowej (Wysowie?). Nie wiem na co się przygotować... :?:

Re: Szpital uzdrowiskowy a sanatorium

: 28 sty 2013 18:39
autor: dzi
Witaj Beamari na tym forum. Gratuluję takiego skierowania :).Już dużo wpisów o różnicy w sprawach formalnych i tutaj w dziale Na każdy temat. Teraz może na początek w skrócie. Zwykle takie skierowanie dostaje się jako kontynuacja
leczenia szpitalnego. Oczekiwanie po wysłaniu wniosku jest o wiele krótsze.Szpital sanatoryjny to jedyne koszty to dojazd - sanatorium to dopłata kilkaset zł w zależności od standardu pokoju i pory roku oraz klimatyczne. Tutaj otrzymasz zwolnienie L4 - natomiast sanatorium to w ramach urlopu. Byłem w Beskidzie kilka lat temu - teraz do końca stycznia remont.
Jeśli chcesz więcej szczegółów proszę pytaj. Pozdrawiam.

Re: Szpital uzdrowiskowy a sanatorium

: 28 sty 2013 18:54
autor: beamari
Dzięki Dzi za błyskawiczną reakcję. Jestem zupełnym laikiem w tych sprawach. Interesuje mnie wszystko od rozkładu dnia począwszy, na rozrywkach skończywszy. Czytam w różnych wątkach i sklejam te skrawki informacji. Twierdzisz, że dużo ich tam, więc muszę się bardziej postarać. Z Twojej wypowiedzi wnioskuję, że różnica tkwi jedynie w opłatach. Ja zastanawiałam się na ile mnie tam ubezwłasnowolnią. Czy będę się mogła swobodnie poruszać po okolicy, czy też jak to w szpitalu - krótka smycz? To ważne, bo z tego co czytam o sanatoriach, to nawet wieczorowe kreacje zalecają, ale jeśli ja mam być w innych warunkach, to może należy więcej piżam i dresów spakować... gubię się...
Bardzo dziękuję Ci za odpowiedź i proszę o jeszcze. :)
Pozdrawiam

Re: Szpital uzdrowiskowy a sanatorium

: 28 sty 2013 19:17
autor: dzi
Napisałem czym się różnią. Może tym jeszcze, że całodobowa opieka medyczna na miejscu - w nocy dyżur pielęgniarski.
A tak to nie obawiaj się zwiększonej dyscypliny. Reszta to tak jak w sanatorium. Ciuchy bierzesz jak na 21-jednodniowy
urlop, dostosowując do pory roku. Tylko ze względu na zabiegi: dres, strój kąpielowy(na kąpiele i basen będziesz chodzić do Biaweny). Cisza nocna jak wszędzie 22.00 - 6.00, wtedy zamykają na klucz :). Po za zabiegami i co tygodniowymi wcześniej
planowanymi wizytami u lekarza, masz czas na co masz ochotę. Lubisz potańczyć - to niekoniecznie w super wieczorowym
stroju po kolacji, a w niedzielę już po obiedzie. Kilka miejsc, wszędzie praktycznie blisko :).

Re: Szpital uzdrowiskowy a sanatorium

: 28 sty 2013 19:38
autor: beamari
Fantastycznie! I takiej odpowiedzi właśnie oczekiwałam. Wiem tak mało, że nawet nie mam pojęcia o co jeszcze spytać, ale moje największe obawy zostały rozwiane. Serdecznie dziękuję :D Teraz pozostaje mi tylko stopniowo przyzwyczajać się do wczesnego wstawania :lol:

Re: Szpital uzdrowiskowy a sanatorium

: 28 sty 2013 19:40
autor: beamari
I serdecznie dziękuję oczywiście :D

Re: Szpital uzdrowiskowy a sanatorium

: 29 sty 2013 09:21
autor: dzi
Beamari, wyśpisz się spokojnie. Mieszkając w kilkuosobowym pokoju ustawiaj się jako ostatnia w kolejce do łazienki :)

Re: Szpital uzdrowiskowy a sanatorium

: 29 sty 2013 16:52
autor: beamari
Hahahah! :lol: Jasne, ale potem trzeba jeszcze zdążyć na te wszystkie zabiegi ;)

Re: Szpital uzdrowiskowy a sanatorium

: 29 sty 2013 17:49
autor: dzi
Jak to napisać ?...na sanatoryjne kuracje rocznie wyjeżdża (w dużym zaokrągleniu) 100000 osób. Uzdrowiska to
od kilkudziesięciu do kilkuset kuracjuszy. Niestety żyjemy wśród innych, jesteśmy skazani na kompromisy...po prostu
nie da się inaczej. Uwierz mi, że większość woli zacząć dzień już od zabiegów nawet przed śniadaniem, dwie - trzy godziny
mobilizacji i reszta dnia(do 22.00) dla Ciebie. No może jeszcze coś stresującego :) - jeśli nie chcesz być głodna, meldujesz
się o określonej godzinie na posiłki :). Pozdrawiam :).

Re: Szpital uzdrowiskowy a sanatorium

: 29 sty 2013 22:03
autor: beamari
Bo ja śpioch straszny jestem, ;) sowa z natury, kocham noce i za nic nie chcę ich tracić, dlatego pokutuję do późna, a potem mam problem by się zwlec z wyrka o odpowiednio wczesnej godzinie. Oczywiście, że się dostosuję, co nie znaczy, że przyjdzie mi to z łatwością. Chyba zacznę treningi już na tydzień przed wyjazdem żeby zegar biologiczny przestawić. :lol: