Strona 1 z 1
Wacław Świerardów Zdrój
: 21 gru 2013 20:57
autor: ULA54
Witam.Czy ktoś ostatnio był w tym sanatorium.Proszę o informację jak tam jest.Pozdrawiam
Re: Wacław Świerardów Zdrój
: 22 gru 2013 12:24
autor: malgorzatas
ULA54 pisze:Witam.Czy ktoś ostatnio był w tym sanatorium.Proszę o informację jak tam jest.Pozdrawiam
Witaj ula54...byłam w tym szpitalu w marcu 2010r.Jest to szpital..zamiast ordynatora jest pielegniarka oddzialowa,
pielegniarki i lekarze...ktorzy sprawuja nad toba opiekę.Nie ma zadnych ograniczen,byle bys wrocila do szpitala do 22h
Na wiekszość zabiegow trzeba dochodzic do Domu Zdrojowego..lub innych uzdrowisk...ale spacerkiem przez park i jest ok.
Nie ma plywalni..i kawiarni..pokoje sa 2 ,3,4 osobowe...jedynki ( ja mialam taką) sa na ostatnim piętrze...ale dzwonilam do szpitala o rezerwacjie 2 miesiące wcześniej.Na miejscu jest wszystko jak w innych sanatoriach..czajnik...telewizor,radio...ale telewizor podlaczą jak zaplacisz w Domu Zdrojowym i pokażesz kwitek...prosze pytaj jak cos chcesz wiedzieć wiecej...to piekna okolica,piekny park...gondola...narty...ach sama bym pojechala.pozdrawiam i pisz w razie potrzeby

Re: Wacław Świerardów Zdrój
: 06 sty 2015 18:33
autor: poterr11
Witam, dla ciekawych oto moja opinia...
Szpital jest ok, warunki mieszkaniowe są do zniesienia nawet. Jak tu pisała poprzednio pani ograniczeń jakichś jak w przedszkolu nie ma, ale codzień ma się wracać do 22:00 w sobotę do 23:00. Sama miejscowość ładna, ale przysłowiowa dziura. Jest od licha niemców (małżeństw na leczeniu) w wieku mocno zaawansowanym. W Polsce jest taniej i dla tego tam ich zatrzęsienie. Obok niedaleczko jest wyciąg gądolowy. Ja miałam problem z poruszaniem się, a więc dla mnie to raczej rozrywek było niewiele. Wiekszość zabiegów było na miejscu u mnie akurat, ale na solanki trza było kuśtykać do innych sanatoriów. Planowanie było nie zbyt fortunne niekiedy. Ale personel jest megauprzejmy. Zdrojowa knajpa jest droga i wstęp kosztuje na odmiane od innych. gdzie indziej płaci się tylko za piwo i tp. i tanie, tyle, że grają nie codziennie. Jedynym mankamentem była kuchnia. Katering. Miałam diete cukrzycową, a cukry to mi tak po tym jedzeniu skakały, że nie daj bóg... I co mnie doprowadzało do szału, to zajęcia z psychologami i jakieś głupawe pogadanki co i rusz to z lekarkami, to z psycholożkami. Miało niby to mnie dokształcić i uspokoić, ale efekt raczej był odwrotny. No ale, że to było skierowanie z ZUSu, to nie wiele miałam do powiedzenia. Moim zdaniem te psychologiczne przymusowe zajęcia to jakieś niewypał ZUSu totalnie. W domu mam opiekę psychologa i tam chetnie ide, ale tutaj to mnie do szału doprowadzało, bo to raczej była taka masówka odwalana dla galeczki w karcie.