Byłam, w terminie kwiecień-maj. Opiszę jak jest, bo nie wiem skąd to sanatorium ma tyle dobrych opinii..mam wrażenie,że osoby ktore w nim pracują maja w ramach premii wpisać jedną opinię na miesiąc jako pozytyw, by zachęcić klientów.
Tak jak obiecałam w ankiecie... prawda o Dukacie jest taka:
1.
Pokoje, od 4 piętra mają wykładzinę.Poniżej, nawet te o podwyższonym standardzie zwierają lenteks!!! W łazienkach brak zwykłej półki, pokoje niby szykowane na wysoki standard, jednak jak ktoś sie obraca w nieco wyższej sferze, rozczaruje się okropnie.Mniej więcej standard PRL'u pokryty białą farbą. Brakuje w pokojach sztućców, brakuje talerzy!!! Balkony są po prostu syfiaste.Widok z okna, rozbraja, z jednej strony wiadać stary ośrodek "Cegielskiego" i brud tego osrodka, z drugiej widać rozwalający się stary po PRLowski ośrodek. Brudno dookoła okropnie.Co do morza i jeziora, gdzieś w oddali są,ale nie liczcie na piękny krajobraz, bo się rozczarujecie.
2.
Stołówka, PRL- i to taki jaki pamiętam z dzieciństwa.Na stołach ceraty, ludzi jedzą a kelnerzy sprzątają już talerze, wszystko w atmosferze szybko ,szybko... Szwedzki stół, żenada- wyczekuje sie kolejkach, bo niestety jest tylko jedno miejsce w którym można nalać dziecku mleka do płatków. Jedzenie jakieś tam dodatkowe wystawiaja,ale trzeba mieć niezłą strategię by się na nie załapać.Ogólnie przyjście wcześniej nie pomoże, przyjście póżniej też !!! Nie ma mowy o dokładach dla dzieci. Nie wolno wynosić jedzenia ze stołówki, no chyba,że ktoś przemyci potajemnie w torbie.Przy małych dzieciach to absurd.
3.
Czystość, panie sprzątające ok kobitki, ale jak się papier kończy można usłyszeć jak to się go wiele zużywa

Taki banał a jednak nie miłe wrażenie.
4.
Opieka medyczna- tu prawdziwe zderzenie z rzeczywistością. Na dzien dobry w rejestracji poradnia dziecka chorego i ludzi chorych. na to,że uniknie się choroby radzę NIE LICZYĆ!!! No chyba,że ktoś ma końskie zdrowie.Panuje to wszystko, w pierwszym rzucie angina ropna, potem zapalenia gardeł aż po poważne jelitówki, wiatrówki itd. Jeden wielki syf, ktory bierze się z tego,że na dzien dobry są Ci wszyscy chorzy przyjmowani.Więc moja rada- macie chore dziecko jedźcie z nim, rutinacea i bioaron wyleczą a jak nie i dziecko mocno zagorączkuje, dostaniecie antybiotyk.
5. Pielęgniarki, słów brak.Zero zainteresowania. niby mają donosić posiłki jak dziecko choruje, no i donoszą, tylko dziecku, osoba dorosła żyje powietrzem, albo zostawia malca z gorączką i biegnie się napchać na stołówce. Jak dziecku minie gorączka (nawet w czasie stwierdzonej anginy) może chodzić po dworzu!!!.Posiłki się nie należą. Apteczka dobrze zaopatrzona,ale serca pielęgniary nie mają. Głupkowate uśmieszki i dajcie nam spokoj ...
6.
lekarze- nie wiem nawet co powiedzieć. na koniec uslyszalam,że dobrze,że jadę już do domu,bo u dziecka rozwija się ostra infekcja.ot tyle porad.W razie choroby nikt do Was nie zajrzy, nikt się nie zapyta nie zainteresuje. Nawet wieczorny obchód Was ominie,pewnie dlatego boja się wejść,żeby nie musieć czegoś robić.
7.
Recepcja- koszmar jakich mało, jak Was nie opieprzą to macie fart. zawracanie im głowy czymkolwiek nie jest mile widziane.
8.
I najlepsze- panie z zabiegów, rehabilitantki gloszą zgodnie jedną teorię- NIE WARTO CHODZIĆ na zabiegi, bo NIC NIE DAJĄ!!!!! Nie ma sensu z dzieckiem przychodzić,one grają a tu im ktoś głowę zawraca, więc najlepiej by nikogo nie było. nie doradzą co warto kupić by sie wzmocnić. W całym medycznym tutejszym środowisku panuje jedna najważniejsza zasada- LECZY SAMO MORZE!!!! Jesteś chory idź nad morze, chcesz wzmocnić organizm IDŻ nad morze, masz biegunkę idź nad morze...MOŻE MORZE CI POMOŻE!!!!
9.
Świetlica, zajęcia, gry konkursy ,dyskoteki- chcecie przetrwać, OMIJAJCIE z daleka.Wszystkie dzieci chore w nich uczestniczyły na moim turnusie, no bo co robić w pokoju z dzieckiem,któremu zbiło się gorączkę ???
Obecność osób starszych, są mili i nie mili jak to w życiu,ale fakt,że przyjeźdżają chorzy i sieja na te biedne dzieci.
Odradzam to sanatorium i przestrzegam, płaci się tu krocie, naprawdę lepiej dowiedzieć się jak uzyskać w DĄBKACH sanatorium w "DEFLINIE" lub "GEOVICIE". Standard o wiele wyższy, pachnie miło już na wejściu, uprzejmi ludzie, i wogóle nie ma porównania, byłam w nich i jest super a tu... wiele dobrego słyszałam, przeszlam pieklo, nikomu nie życzę. Nie wiem skąd tyle dobrych opini, może jak ktoś jedzie z dzieckiem 7 letnim, to jakoś pociągnie, z dwójką wogóle odradzam.Moje maleństwo zachorowało, zostalam sama z problemem, jestem zla, rozgoryczona i oskubana przez nich z kasy, a za te same pieniądze moglam gdzieś prywatnie w dużo lepszych warunkach spędzić miło czas.
Same Dąbki to wielka wiocha.... Nie ma gdzie spacerować, nie ma żadnych atrakcji poza plażą, no i jak ktoś lubi las i nie boi się lamać prawa to może w nim pochodzić.
P.S. W Dukacie BASEN- można nagrać do śmiechu warte, to duża zbiorowa wanna.Może z niej korzystać max 10 osob a o plywaniu w niej nie ma namniejszej mowy.