Byłem z żoną w sanatorium Radość na przełomie listopada i grudnia 2012 roku. Dom, jak dom - faktycznie pokoiki tylko dwuosobowe, niewielkie. Jest możliwość parkowania samochodu na terenie obiektu. Najbardziej jednak miło wspominam jedzenie: jak marzenie. Przez trzy tygodnie zupa chyba się żadna nie powtórzyła. Smaczne wszystko i dużo. Jedyną uciążliwością , zwłaszcza w okresie zimowym jest to, że zabiegi są w budynku oddalonym o około 200 m więc podejście w kapciach nie wchodzi w rachubę. Ustka jest piękna, możliwości spacerów przeogromne. Jedyny mankament to zapadająca się wersalka (i skrzypiąca) ale po spacerach i zabiegach spało się dobrze. Na terenie ośrodka organizowano różne występy, wieczorki dla lubiących gimnastykę na parkiecie (dostępne także na wyciągnięcie ręki w sąsiednich lokalach).
są fajne kamerki: na deptak :[link] oraz na syrenkę: [link]
możesz pomachać rodzinie lub znajomym.
pozdrawiam i życzę miłego wypoczynku
proszę pozdrowić Ustkę ode mnie
