Jutrzenka Wieniec Zdrój subiektywnie

Forum na którym możemy wyrazić swoją opinię na temat ośrodka, w którym byliśmy. Podziel się z innymi wrażeniami o sanatorium, szpitalu uzdrowiskowym. Zapytaj kuracjuszy jak było podczas ich turnusu. Jakie mieli warunki zakwaterowania i zabiegi rehabilitacyjne.
julia1000
Kuracjusz
Kuracjusz
Posty: 11
Na forum od: 15 lis 2018 10:17
Oddział NFZ: Kujawsko-Pomorski
Staż sanatoryjny: 3

Jutrzenka Wieniec Zdrój subiektywnie

Post autor: julia1000 »

Mój pobyt z ZUSu zbliża się ku końcowi, więc myślę, że mogę się już odwdzięczyć za garść informacji jakie tu znalazłam własną subiektywną opinią
Zacznę od początku.
Przyjechałam własnym autem, więc nie miałam problemu z dotarciem, ale dworzec PKP i PKS we Włocławku są ze sobą połączone, a stamtąd pod same sanatorium dojeżdża autobus miejski, więc naprawdę z dotarciem nie ma problemu.
To, jak spędzimy ten czas w dużej mierze zależy od nas samych i naszego podejścia do życia. Ja staram się odpuszczać w rzeczach na które nie mam wpływu. Jeżeli czegoś nie mogę zmienić, staram się to przyjąć. Ja się ze sobą nie nudzę. Można narzekać na to, że nuda, ze jedzenie, że lekarz, że obsługa… zawsze się coś znajdzie.
Kiedy dostałam skierowanie do Wieńca byłam trochę przerażona. Kojarzył mi się z jakąś dziurą w lesie (jak Borkowo w Połczynie). Owszem sanatorium jest w lesie, ale to jego atut i w moim odczucie nie jest to żadna dziura. Do granicy z Włocławkiem jest 2,5 km (do szpitala) do centrum około 5 km.
Z Borkowem nie ma co w ogóle porównywać.
Sanatorium może nie pachnie świeżością, ale jest stosunkowo nowe. Jest wielkie, to prawda. Na ponad 1000 gości. To może przerażać, ale moim zdaniem wszystko jest tak zorganizowane, ze nie daje się to odczuć. Posiłki podzielone na fale, na zabiegach wszystko tyka.
W holu głównym niemal cały czas jest jak w ulu, ale za recepcją jest kawiarnia, gdzie zdała od tego zgiełku można spokojnie wypić kawę. No chyba, ze ktoś ciągle porusza się tymi samymi utartymi szlakami, to na koniec pobytu zdziwi się, że z tyłu jest kawiarnia, że można zjeść lody, pójść do fryzjera itd.
Ja kilka tygodni przed wyjazdem kontaktowałam się z recepcją z prośbą o pokój jednoosobowy. Otrzymałam informację, że nie ma możliwości rezerwacji, ale moja prośba zostanie zapisana w zeszycie próśb i w miarę możliwości zostanie uwzględniona. Tak też się stało, chociaż przyjechałam dość wcześnie i pokój nie był jeszcze posprzątany, ale liczyłam się z tym i spokojnie odczekałam na pokój.
W recepcji otrzymuję się kartę do pokoju, na której zapisane są nasze dane i która służy nam zarówno jako klucz do pokoju i wejściówkę na stołówkę.
Pokoje sprzątane 2 razy w tygodniu, wymiana ręcznika raz w tygodniu, pościel wymieniono mi w połowie turnusu. Nie ma naprawdę problemów, można poprosić o papier, można samemu wyrzucić śmieci, jak się wcześniej nazbierają.
W czasie mojego pobytu była policja, podobno jednej pani zginęły pieniądze. Ja nie wiedząc, ze w sobotę będzie wymiana pościeli zostawiłam na wierzchu torebkę, portfel, złoty łańcuszek, telefon i komputer- wszystko było na swoim miejscu.
Posiłki- ponarzekać można na wszystko. Na godziny, że mało, że niedobre.
Ja nie będę. Długo nie mogłam przyzwyczaić się do wczesnego śniadania, bo nie jadam tak wcześnie. Ale to MOJE przyzwyczajenie jest, a obiekt nie jest w stanie spełnić wszystkich zachcianek przy takiej liczbie kuracjuszy jakieś ramy musza być. Wielokrotnie słyszę że mało na tych talerzach. No ja się najadam. Z posiłków głodna nie wychodzę, ale owszem dojadam między posiłkami, bo 5 h przerwy pomiędzy to dla mnie sporo. I gdybym miała w zwyczaju narzekać to być marudziła że jest FLORA (fuj!) bo osobiście preferuję masło.
Ale bez przesady. Więc dla przykładu. 2 porcje Flory, ok 3 plastry wędliny, plaster twarogu, liść sałaty, 2 plastry pomidora. Pieczywa i dżemu do oporu. Na kolację trochę mniej, bo z reguły jest jakaś sałatką, albo kaszanka  Co drugi dzień dodatkowo mleko+ płatki (do oporu)
Nie ma takich jak lubię (owsianych) więc nie jadam, ale też nie marudzę
Na obiad zupa (do oporu) + drugie danie
Oj i tu gdybym była marudą to bym miała używanie.
Na 2,5 tygodnia pobytu, ze 4 razy nie było ziemniaków, ale kasza, ryż. Nie jadam ziemniaków, preferuje różne kasze, ryże, makarony – ale to jest MOJA indywidualna preferencja.
Jestem mięsożerna, choć nie stronię od dań wegańskich, bo lubię czasem zjeść coś innego. Ale nawet dla mnie kawałek mięsa wielkości 4x4 cm, to trochę mało.  Ale warzywa codziennie są gotowane do tego + jeszcze surówka jakaś.
Pomijając że w ciągu pierwszego tygodnia 4 razy jadłam mielone pod różną postacią (kotlet smażony, pulpet w sosie białym, pulpet z indyka w sosie słodko-kwaśnym, kotlet smażony) i już kilka razy udko
Owszem monotonia. Można ponarzekać.
Ale mi się nie chce, bo:
- nie trzeba tego przydźwigać ze sklepu
- nie trzeba tego obierać i kroić
- niemal pod nos podane
- nie trzeba zmywać.
I choć może monotonnie trochę, to jednak zdrowo i smacznie jest. Więc złego słowa.
Bo tak sobie myślę, z jaką ja radością wrócę do swojej kuchnie, z jakim ja smakiem będę jeść swoje ulubione danie.
Poza tym podpowiem.
W stołówce nie ma informacji o zakazie wynoszenia jedzenia. Ja nie jestem fanką kilkugodzinnych kanapek z dżemem. Ale ludzie robią sobie kanapki i zabierają na potem. Ale jest tez inna opcja. Małe pojemniczki. Nie ma problemu by w sklepie obok dokupić sobie coś co lubimy, czy wędlina, czy ser, czy warzywo (samych wędlin wybór jest spory) i sobie z tym pojemniczkiem iść na posiłek.
Ja np. zabieram ze sobą zieloną herbatę, bo taka lubię na śniadanie i korzystam ze wrzątku a nie z gotowych napojów.
Można sobie dogodzić. Można narzekać, ze pieczywo nie dobre, ze zupa rzadka- zawsze się coś znajdzie. Twój wybór.
Można też dopłacić do posiłków chyba 15 zł/dzień. Ale moim zdaniem lepiej iść do sklepu. Jam wspomniałam jestem nauczona jeść mniejsze posiłki co 3,4 h. Mam owoce, mam jogurty i głodna nie chodzę.
Na stołówce nie ma wyznaczonych miejsc. Chcę posiedzieć sama, to siadam do wolnego stolika, potrzebuję pogadać to się do kogoś dosiadam. Nie ma problemu.
Zmora to są dla mnie za ludzie, którzy uwielbiają lać zupę po czubek, lezą, nie patrzą i tę zupę leją innym po butach. Po co iść dwa razy. Skończyłeś jeść bułkę, ogarnij po sobie, nie strzepuj kruszynek na ziemię, nie zostawiaj ich na stole. To naprawdę nietrudne żeby zgarnąć je na pusty już talerz.
Proste rzeczy a umilą pobyt.
Z plotek: podobno jakiegoś dnia dla 7 osób zabrakło obiadu??
nie mam pojęcia czy to prawda i jak z tego wybrnięto
Lekarz- przyjmował mnie ktoś w zastępstwie. O nic nie zapytał, spojrzał w komputer, coś napisał. Powiedział, że pielęgniarka dostarczy kartę. Pielęgniarka zadzwoniła że mam po nią przyjść, ale nie jestem niepełnosprawna wiec nie ma problemu.
I się zdziwiłam, wszystkie zabiegi na LS, nic na C. Na kolejną wizytę już u swojego lekarza się nie załapałam, bo jak wróciłam z zabiegu pocałowałam klamkę.
Bez komentarza.
Co do organizacji zabiegów. Wszystko zależy od podejścia i niemal wszystko da się załatwić. ZUS miewa zawalony cały dzień, bo jeszcze obowiązkowa edukacja, relaksacja. Bywa do wieczora. Ale nie codziennie przecież. Nie idzie się do pracy, co to za problem? Po co tyle marudzić, że czemu tak późno, że po co tyle.? A co tu człowiek ma innego do roboty, że to problem? Potańcówka o 19, zdąży się.
Drażni mnie to marudzenie, wieczne niezadowolenie.
Różne rzeczy da się załatwić, ale prośbą nie groźbą. Zdarza się, że na ćwiczenia ktoś przychodzi tylko po pieczątkę i znika. Pytanie po co tu przyjechałeś człowieku? Te ćwiczenia trwają zaledwie 15-20 minut.
Są zabiegi, których może nie dać się przełożyć, ćwiczenia w basenie, borowina itp. Z powodu ograniczonych miejsc, sprzętu. Ale zdarzyło mi się zabiegi z godzin popołudniowych (po 16) udawało mi się wykonać wcześniej bo kabiny były wolne. Śmiało podejdź i grzecznie zapytaj. W jedną sobotę byłam świadkiem takiej sytuacji. Leżę na zabiegu. I przychodzi kuracjuszka i od wejścia tonem nie znoszącym sprzeciwu mówi: „proszę tu mi podbić pieczątkę i wychodzę, ja tu nie będę tracić czasu”
O!
w szoku byłam
Pracownik na to, nie ma zabiegu, nie ma pieczątki… i usłyszał wiązankę w łacinie.
A można było grzecznie, powiedzieć, ze nie czują się dzisiaj, nie chce mi się, jadę do kina, nie wiem, cokolwiek.. jestem pewna że by się udało.

W moje ocenie, wszystko działa jak należy, sprawnie, ale jak idziesz na zabieg godzinę przed czasem, bo cię się nie chce na godzinę do pokoju wracać – to nie marudź, ze musisz minut czekać na wolną kabinę.
Podobno woda w basenie jest zimna, tak mówią moi współćwiczący. Dla mnie jest ok. Więc to znowu kwestia indywidualnych preferencji.
Słyszę marudzenia, że na siłowni trzeba po sobie zdezynfekować sprzęt, że obsługa to powinna robić i różne takie. O Europo, kiedy do nas zajrzysz! Nie chodzę na siłownię, preferuję raczej takie na powietrzu jeśli już, ale gdzieś czytałam, że takie są standardy, co podobno widać już w hotelach zagranicznych, które odwiedzamy podczas wakacji. Kończysz ćwiczyć, dezynfekujesz. Ale nim ta kultura do Polski dotrze to będzie dziwić i będzie powodem do jojczenia, bo to przecież takie uwłaczające jest… 
Mi się trafiło, że z grupą z którą najczęściej spotykam się na ćwiczeniach wszyscy ćwiczą, na tyle ile mogą wykonują różne akrobacje. To dla naszego dobra, ale są ludzie, którzy potrafią przesiedzieć całe ćwiczenia na materacu odmawiając ćwiczeń… cóż
Zawsze fascynuje mnie starsze pokolenie z NFZ… Panowie przychodzą w spodniach na kant, w koszulach… Panie w spódnicach długich wąskich… niewygodnie chyba, rehabilitanci mają naprawdę ciekawą pracę, mogliby chyba książkę napisać 
Z ciekawostek:
Starszy pan siada na rowerek, w koszuli, spodniach swoich na kant. Na nogach sandały i paluchy wychodzące ze skarpetek (jeśli ktoś myślał, ze te czasy dawno minęły, to niestety nie) Rehabilitant czy terapeuta czy jak ich tam zwał mówi: „Na rowerek przychodzimy w pełnych butach” a Pan na to: „Ale ja mam tylko elegantki”

Pani w spódnicy poproszona o to żeby na ćwiczenia ubierała wygodne spodnie, odpowiada „nie mam żadnych” a potem leży w tej spódnicy prosto przed wejściem…

Ale to i tak nic, w porównaniu z tym, czego świadkiem byłam w Inowrocławiu
Basen- wchodzi starsza pani i pomimo, że są przebieralnie rozbiera się do rosołu i zaczyna szukać stroju. Na to wchodzi druga rezolutna starsza pani i w krzyk: „Co mi tu pani z tym futrem wyskakuje. O depilacji nie słyszała?”

Przez ostatnie 50 lat tak się świat zmienił, ze ja się zastanawiam za czym ja nie będę nadążać…

Wracając do Jutrzenki, JA jestem zadowolona
Odpoczęłam, jedzenie pod nos, posprzątane…
Nadrobiłam zaległości w lekturach książek, gazet, wyspałam się, odpoczęłam naprawdę,
Dla mnie to jak dobre wczasy, i do tego nie musiałam za nie tu i teraz zapłacić (no płacę składki)
Wykorzystałam ten czas dla siebie najlepiej jak umiałam. Niepotrzebnie płaciłam tyle za TV (w jednoosobowym pokoju koszty nie dzielą niestety) bo prawie go nie używałam. Regeneracja pełną gębą.
Ja przyjechałam tu potwornie zmęczona, miała dużo zaległości w czytaniu, w nauce angielskiego.
Jeżeli ktoś ma czas dla siebie będąc w domu, to może nie odczuje jakoś tego czasu.
Ja pracuję po kilkanaście dziennie, weekendy rzadko miewam wolne. Więc dla mnie to cudowny czas, mam czas po badanie spokojnie wetrzeć balsam, mogę spacerować, czytać…
Dużo zależy owszem od tego jakie zabiegi, ale 4/5 to nasze nastawienie. W takim skupisku ludzie zawsze znajdzie się cały przegląd społeczeństwa, od ludzi używających przekleństw takich że głowa puchnie po 10 szt w zdaniu, przez pijaków i palaczy dmuchających w nos w windzie, po kobiety z pełnym makijażem w basenie, paradujące w futrach po hallu
Najważniejsze to znaleźć miejsce dla siebie w zgiełku i trochę empatii dla inności, jak w życiu
Jeszcze tydzień tu jestem, jeśli ktoś cos chce jeszcze wiedzieć pytajcie, odpowiem, albo zapytam, znajdę…

Awatar użytkownika
Bunia
Super Kuracjusz
Super Kuracjusz
Posty: 1204
Na forum od: 06 gru 2011 20:19
Oddział NFZ: Zachodniopomorski
Staż sanatoryjny: 20

Re: Jutrzenka Wieniec Zdrój subiektywnie

Post autor: Bunia »

julia1000 :kwiat:

Pięknie się Ciebie czyta :kwiat:

Pozdrawiam Bunia

Ps.mnie przerażają takie molochy :oops:

forumowicz

Re: Jutrzenka Wieniec Zdrój subiektywnie

Post autor: forumowicz »

Julio jestem pod wrażeniem - gratuluję :)

Cieszę się , że jest ktoś kto ma podobne zdanie :kwiat:

julia1000
Kuracjusz
Kuracjusz
Posty: 11
Na forum od: 15 lis 2018 10:17
Oddział NFZ: Kujawsko-Pomorski
Staż sanatoryjny: 3

Re: Jutrzenka Wieniec Zdrój subiektywnie

Post autor: julia1000 »

dziękuję, trochę czasu mi zajęło pisanie, ale zaglądałam tu wielokrotnie w poszukiwaniu informacji, więc chciałam się trochę odwdzięczyć :)

Awatar użytkownika
sztani
Przyjaciel forum
Przyjaciel forum
Posty: 6666
Na forum od: 28 gru 2012 09:59
Oddział NFZ: Pomorski
Staż sanatoryjny: 9

Re: Jutrzenka Wieniec Zdrój subiektywnie

Post autor: sztani »

Super opis .pozdrawiam

Awatar użytkownika
Hipokryt
Super Kuracjusz
Super Kuracjusz
Posty: 3366
Na forum od: 11 lut 2015 18:49
Oddział NFZ: Mazowiecki
Staż sanatoryjny: 19

Re: Jutrzenka Wieniec Zdrój subiektywnie

Post autor: Hipokryt »

Dziękujemy za genialny opis pobytu :kwiat:
Czy oprócz słów uznania można zadawać pytania ?

Awatar użytkownika
GIENIA
Przyjaciel forum
Przyjaciel forum
Posty: 8346
Na forum od: 18 maja 2016 10:12
Oddział NFZ: Małopolski
Staż sanatoryjny: 11

Re: Jutrzenka Wieniec Zdrój subiektywnie

Post autor: GIENIA »

Julio :kwiat: ... to super , że tak szczegółowo opisałaś ośrodek i swój pobyt w nim .

Awatar użytkownika
BozenaMat
Super Kuracjusz
Super Kuracjusz
Posty: 5718
Na forum od: 24 lip 2018 18:32
Oddział NFZ: Małopolski
Staż sanatoryjny: 1

Re: Jutrzenka Wieniec Zdrój subiektywnie

Post autor: BozenaMat »

No proszę. A ja bałam się Wieńca i Jutrzenki. Miałam propozycję w zwrotach i nie wzięłam. :)
Dzięki Julio za opinię :)

Awatar użytkownika
Dzia_dek
Przyjaciel forum
Przyjaciel forum
Posty: 2923
Na forum od: 26 cze 2013 07:55

Re: Jutrzenka Wieniec Zdrój subiektywnie

Post autor: Dzia_dek »

Julio słowa uznania dla Ciebie i :kwiat: Zaskoczyłaś mnie (i jak widać nie tylko mnie) bardzo pozytywnie.
Bardzo wiele osób loguje się tutaj przed wyjazdem i jest wtedy sto pytań do ..., mnóstwo zapewnień co to
będzie po powrocie, a potem cisza do kolejnego wyjazdu. Twój pierwszy post na tym forum jest super. :)
A ten fragment poniżej rozbawił mnie do łez; aczkolwiek spotkałem się z podobnymi zachowaniami.
julia1000 pisze:Basen- wchodzi starsza pani i pomimo, że są przebieralnie rozbiera się do rosołu i zaczyna szukać stroju.
Na to wchodzi druga rezolutna starsza pani i w krzyk: „Co mi tu pani z tym futrem wyskakuje. O depilacji nie słyszała?”
:roll: :lol: :lol:

p-siak
Super Kuracjusz
Super Kuracjusz
Posty: 1444
Na forum od: 04 cze 2013 20:36

Re: Jutrzenka Wieniec Zdrój subiektywnie

Post autor: p-siak »

Dzięki,podziwiam za długość opinii,
skromność charakteru.Pozdrawiam.

ODPOWIEDZ