Nie dawno czytałem artykuł o tym jak ludzie rezygnują z wyjazdów w ramach NFZ.
Nawet w TV był na ten temat program i tak się żalili że takie straty że mogli kogoś innego w to miejsce wysłać, żal i rozpacz z ich strony, jak tak można im robić be.
A no można i nawet NALEŻY!!!
Byłem dziś w Gdańskim NFZ, dostać się do nich nie sposób tylko przez telefon z recepcji.
Pani której przedstawiłem swój problem stwierdziła że na tym piśmie co wcześniej dostałem z numerkiem jest wszystko wyraźnie napisane że wszelakie zmiany chorobowe mam wcześniej zgłaszać i czego ja właściwie nie rozumiem. Tylko że moja zmiana chorobowa była przed złożeniem wniosku.
Panie które tam siedzą to muszą być po wyrokach sądowych, takie odniosłem wrażenie bo one są tam za karę.
Mam napisać pismo i do nich wysłać a oni się zastanowią nad sensownością i ewentualnie mogą mnie ponownie ustawić w kolejce.
Pięknie podziękowałem i stwierdziłem że jednak zrezygnuję z tak WIELKIEJ łaskawości NFZ-u.
Zachowują się jak państwo w państwie, może do tych głąbów jeszcze nie dotarło że komuna się skończyła, w końcu kto tu jest dla kogo, ja dla nich czy oni dla mnie
Ale moje pieniądze biorą chętnie i z uśmiechem.



