Witajcie moi kochani Szaleńcy
Ciepło, po prostu upalnie, dziś 28 kresek a ja od środy po lekarzach i szpitalach się włóczę.
Zapytacie pewnie co mi się stało - a no wściekłem się i to dosłownie
Wyobraźcie sobie że w środę zacząłem walkę z moim ogrodowym "wrogiem" - kretem.
On mi kopczyk to ja mu dołek, to on mi kopczyk, więc ja nie zostałem mu dłużny i zaś dołek i tak w kółko aż wziąłem szlauch i mu wodę w jego kopczyki, to on w długą - wyskoczył z norki i biegiem do kolejnego dołka po trawie, więc ja go złapałem, a był duuuży ok 12 cm, to on mnie za palec ząbkami, więc ja zafundowałem mu podróż lotem na działkę za płotem.
Przeczytałem że i krety mogą przenosić wściekliznę więc udałem się do lekarza. I tu zaczyna się cała tragedia i NIEUCTWO ORAZ IGNORANCJA naszej kochanej służby zdrowia. Mój lekarz rodzinny zapisał mi antybiotyk - bo tak trzeba. Pytam go więc gdzie ja mam się z tym udać?
Rozłożył ręce i stwierdził że za bardzo to on nie wie ale mam się udać do "Instytutu Chorób Tropikalnych i Zakaźnych" w Gdyni. A że już było późno więc udałem się tam z rana dnia następnego - czyli wczoraj. Zanim w tym ogromnym kompleksie znalazłem co trzeba było, to dowiedziałem się tam iż oni się takimi bzdetami nie zajmują i mam szukać gdzie indziej a najlepiej jak pojadę do szpitala PCK w Gdyni Redłowie to tam mi na pewno pomogą.
Dobra, podjechałem dziś z rana do owego szpitala, a że to również potężny kompleks szpitalny to się nałaziłem jak głupi. W końcu znalazłem budynek działu zakaźnego. I co? I kolejny szok

Oni się tym nie zajmują i właściwie to nie wiedzą co z tym począć. Ale wyszła jakaś kumata pani doktor i mówi ze w Gdańsku na Smoluchowskiego jest szpital zakaźny i żeby tam spróbować, tylko żeby się spieszyć bo oni są tam od 10-ej do 12-ej.
No cóż, zjechałem tyle to i tam mogę pojechać. Wsiadłem w auto i za pół godziny byłem na miejscu.
Bingo! Przemiła pani w rejestracji powiedziała że to właśnie oni zajmują się pokąsanymi delikwentami i jest to jedyna taka placówka na całe województwo pomorskie.
Zaszczepili i jeszcze dwa zastrzyki dostanę, jeden za tydzień a drugi za 3 tygodnie i to będzie wszystko.
Gdyby przychodnie i szpitale nie ignorowały powiadomień o tym co i gdzie można załatwić to pacjenci by się nie nabiegali.
A Wam kochani życzę zdrowych i wesołych świąt Zmartwychwstania Pańskiego
