Fakt , chemia , no ale bez niej nie będzie ogórków . Gdybym nie miała swoich , to do słoików kupujemy od chłopa na targu , takiego co to co dwa dni przywozi swoje ogórki , wiadomo , że świeże , a nigdy w markecie , bo te to nie wiadomo kiedy zbierane
Kamieniak nastawiony , mizeria do obiadu zrobiona , większe ogóry do zjedzenia zostawione , a reszta już w słoiczkach .
Pomidorowa i świderki ugotowane , czekają gdy wnuki wrócą z rowerów , pewnie lada chwila , a drugie podszykowane , ale nastawianie ziemniaczków i podgrzewanie pulpecików , to jak już wrócą
Ooo , właśnie widzę Ich , że wracają
Miłego popołudnia Wszystkim


