Nie myśl sobie, że też nie zapisuję listy zadań. Jedna leży na biurku i tylko odhaczam co zrobione.

Ale to są sprawy zawodowe, bo domowe, to widzę, co się domaga zajęcia.

W kalendarzu w telefonie mam pozapisywane wszelkie wizyty itp. zdarzenia, wybiegając poza typowy plan pracy. W kalendarzu ściennym pozaznaczane dyżury z Hunami, czyli w który dzień i noc opieka, a w który tylko zawożenie lub odbieranie z przedszkola. Jest tego tak dużo, że bez tego przepadłabym z kretesem.
To życzę szybkiego wyjścia.... smoka
Właśnie zdalnie załatwiłam kilka spraw, teraz lecę pojeździć na łyżwie, co by odłogiem nie leżeć.
