Doczekałam się deszczu, ale towarzyszył mu bardzo silny wiatr, który uszkodził mi trochę szklarenkę.

W okolicy straż usuwała powalone drzewa. Teraz świeci słoneczko.
Ale jak już na tapetę idą listwy i przesuwanie, to już jest finisz.
Też już finiszuję.

Dokumentacja uzupełniona, sprawozdania popisane, jeszcze jakaś ankieta z "samokrytyką"

i będzie koniec, jeśli nie liczyć konieczności zrobienia porządków w szafach, po całorocznym pędzie i wrzucaniu do nich, tego co na wierzchu czyniło bałagan.

Teraz na spokojnie trzeba będzie zrobić selekcję różnych przydasi.
I wtedy będę mogła.... zabrać się za generalne porządki w domu i ogrodzie.

A pomiędzy jakieś chwile na odpoczynek.
