W połowie turnusu poczuł pewność siebie i zaczął stosować uwagi jakie stosują w niektórych przy parafialnych grupach katolickich, były uwagi do spacerujących par, do ubioru itp.
Ale barierę przekroczył kiedy zwrócił mojej znajomej, że swoimi kolczykami w uszach prowokuje mężczyzn, wygarnąłem przy całej grupie, że tego typu uwagi świadczą o braku kultury i szacunku wobec kobiety i żaden prawdziwy katolik tak się nie zachowuje bo takie zachowanie faryzeusza jest sprzeczne z Pismem Świętym.
Od tej pory kuracjusz pouczający wszystkich bardzo się obraził i skorygował swoje negatywne zachowanie do minimum.
Sama wiara w cokolwiek mi nie przeszkadza gdy jest częścią intymną człowieka, jednak ordynarna ekspozycja wiary i próby nauczania przez prostych ludzi mnie irytują bo w tym nie ma duchowości tylko ludzka próżność.
I raczej pokój sanatoryjny nie jest miejscem do głośnej modlitwy, za wyjątkiem chwili gdy jesteśmy tam sami. Lepiej pomodlić się na spacerze lub w pobliskim kościele sprzyjającym duchowości.




