Kocham cię życie

Tu można inicjować tematy niemieszczące się w zakresie innych kategorii.
Awatar użytkownika
administrator
Administrator
Posty: 1545
Na forum od: 28 lis 2008 22:27
Oddział NFZ: Mazowiecki
Staż sanatoryjny: 1
Podziękował: 1 raz
Podziękowano: 3 razy

Re: Kocham cię życie

Post autor: administrator »

Mask pisze: Był świadek i poradził żeby nie wzywać policji (nie byłem ranny), tylko się dogadać. Tak się stało, zapłacił ile chciałem i odwiózł mnie do domu .....
Mask, mimo wszystko warto było spisać sprawcę i świadka. Mam nadzieję, że nic Ci nie będzie, że kask spełnił swoją rolę. Chodzi mi o następstwa takich zdarzeń, które ujawniają się po pewnym czasie, np. jakieś mikro urazy kręgosłupa lub naczyń mózgowych. Czasem taki upadek to nie są żarty, a koszty leczenia pojawiają się wraz z pogorszeniem stanu zdrowia.
Zdrówka życzę zatem!
Awatar użytkownika
medi
Przyjaciel forum
Przyjaciel forum
Posty: 8472
Na forum od: 22 lip 2011 15:26
Oddział NFZ: Mazowiecki
Staż sanatoryjny: 6

Re: Kocham cię życie

Post autor: medi »

Mask pisze:Chyba w tym temacie będzie najlepiej...mało brakowało....
Miałem małą przygodę :!:
Wczoraj o 22, śmigałem na rowerze do domu. Jechałem ścieżką rowerową, w rowerze zapalone lampki, i nagle taksówkarz wyjeżdżając z podporządkowanej ulicy, z lewej strony, wymusił na mnie pierwszeństwo :evil: . Podniosłem lewą nogę w górę (inaczej byłaby zmiażdżona), uciekałem na jezdnię ale niestety trafił mnie w okolice tylnego koła. Wyleciałem w powietrze, trzymając kierownicę zrobiłem (do tej pory nie wiem w dlaczego :?: ) salto z obrotem :o i wylądowałem na nogach tyłem do kierunku jazdy. Musiałem jeszcze trochę pobiec tyłem aby się zatrzymać, ale na szczęście nie przewróciłem się na plecy przed jadące samochody.
Jeżdżę w kasku ale wolę nie myśleć co by było gdybym wykręcił półtora salta i upadł centralnie na plecy, uderzył tyłem głowy o asfalt....oj, bolałoby :cry: :(
Mnie się nic nie stało :shock: :o :D . W rowerze tylne koło w chińskie osiem, złamana sztyca siodełka, rama na szczęście nie pękła ani nie skrzywiona.
Był świadek i poradził żeby nie wzywać policji (nie byłem ranny), tylko się dogadać. Tak się stało, zapłacił ile chciałem i odwiózł mnie do domu z tym pokiereszowanym rowerem.
Dzisiaj od rana zakup części, wymieniłem kasetę, koło, oponę i sztycę siodełka.
Rower prawie jak "nowy" tylko ja jakoś tak dziwnie się czuję.... Tak niewiele brakowało....a ja tak Kocham Życie