Jak wspominacie pierwszy wyjazd do sanatorium?
- woytek
- Super Kuracjusz

- Posty: 1321
- Na forum od: 28 gru 2012 17:41
- Oddział NFZ: Podlaski
- Staż sanatoryjny: 14
Re: Jak wspominacie pierwszy wyjazd do sanatorium?
- grazynamackowiak
- Przyjaciel forum

- Posty: 26486
- Na forum od: 11 maja 2014 19:33
- Oddział NFZ: Wielkopolski
- Staż sanatoryjny: 5
- Podziękował: 31 razy
- Podziękowano: 31 razy
Re: Jak wspominacie pierwszy wyjazd do sanatorium?
Pierwszy raz wszystko było nowe obce , poznawałam wszystkie zwyczaje kuracji musiałam się odnaleśc w tym wszystkim .
Koleżankę poznalam w pociągu też jechała , do tego sanatorium razem byliśmy w pokoju .
Wcześnie rano byliśmy na miejscu w sanatorium wszystko zaraz załatwiliśmy .
Wieczorem byliśmy na wieczorku zapoznawczym , powoli poznawałam codziennosc kuracji .
Pierszy raz było nowym doświadczeniem wypadła kuracja dobrze ale moglo być lepiej .
Póżniej byłam jeszcze raz w Lądku Zdroju i następna kuracja była bardzo dobra chce się zawsze wracać
do naszego Lądeczka pozdrawiam piszcie dalej
- zorro
- Przyjaciel forum

- Posty: 1862
- Na forum od: 17 sty 2014 07:00
- Oddział NFZ: Wielkopolski
- Staż sanatoryjny: 3
Re: Jak wspominacie pierwszy wyjazd do sanatorium?
Najlepiej będzie moją przygodę podzielić na rozdziały bo w jednym odcinku będzie trudno...
1. mam pomysł by pojechać
pod koniec 2006 troszeczkę podupadłem na zdrowiu i lekarz... zasugerował by trochę odpocząć. Zapas urlopu z trzech lat, za poprzednie firma zapłaciła... krótko mówiąc sześc lat bez urlopu nie licząc dodanych piątków lub poniedziałków do weekendu by latem zjeść rybę nad morzem latem albo poszaleć na nartach zimą...
Dostałem skierowanie, złożyłem i czekam... nawet zapomniałem że czekam bo atrakcje w pracy temu sprzyjały
Pod koniec października 2007 dostałem zawiadomienie, że od połowy lutego 2008 mam stawić się w raju...
Zacząłem przygotowania ścisłe! Podpytałem kolegów i koleżanki jak jest w sanatorium. Opinie były różne... musiałem wnioskować sam
W grudniu przygotowałem wniosek urlopowy i zapisałem się do naczelnego na rozmowę, podczas której oznajmiłem co zamierzam i poprosiłem o cztery tygodnie urlopu. Pogadaliśmy o aktualnych tematach a rozmowę o urlopie "stary" odłożył na jutro.
Następnego dnia od samego rana sekretarka poinformowała mnie, że mam audiencję... więc chwyciłem dokumenty bieżące no i oczywiście wniosek o urlop i popędziłem do "starego". Dzień dobry, proszę siadać, napijemy się kawy, pogadamy... zagaił "stary" a ja naiwny... położyłem papiery przed sobą a na wierzchu oczywiście wniosek o urlop...
Niech pan to odłoży na bok bo wczoraj już wszystko omówiliśmy... rzekł mój pryncypał. odsunąłem dokumenty, wniosek wrócił na miejsce i wtedy zrozumiałem patrząc na "starego, że o urlopie nie pogadamy również
Ale pogadaliśmy, to znaczy posłuchałem... że może później, że może w drugim półroczy i najlepiej jesienią... bo tyle tematów w toku, że harmonogramy, umowy...
Padło pytanie: jak długo pan u nas pracuje...? ponad sześć lat... odpowiedziałem i usłyszałem, że w ciągu sześciu lat wybrałem najmniej odpowiedni moment na urlop...
Dostałem propozycję awansu, robotę na dwa lata i radę, że jak okrzepnę na nowym stanowisku i wszystko ustawię to wtedy na urlop...
I to był mój pierwszy wyjazd...
Jak zadeklarowałem, mój staż sanatoryjny wynosi 3, więc się z czasem udało
-
forumowicz
Re: Jak wspominacie pierwszy wyjazd do sanatorium?
-
forumowicz
Re: Jak wspominacie pierwszy wyjazd do sanatorium?
-
forumowicz
