Forum Nasze Sanatorium. Opinie o sanatoriach. Forum o sanatoriach. Forum kuracjuszy.
Forum kuracjuszy, wyraź opinie o sanatoriach, poznaj opinie innych kuracjuszy nawiąż znajomość. Planujesz wyjazd do sanatorium, wysyłasz tam dziecko? Sprawdź informacje na temat swojego uzdrowiska. Porozmawiaj na tematy związane z leczeniem w sanatorium.
Forum Nasze Sanatorium. Opinie o sanatoriach. Forum o sanatoriach. Forum kuracjuszy.
Forum kuracjuszy, wyraź opinie o sanatoriach, poznaj opinie innych kuracjuszy nawiąż znajomość. Planujesz wyjazd do sanatorium, wysyłasz tam dziecko? Sprawdź informacje na temat swojego uzdrowiska. Porozmawiaj na tematy związane z leczeniem w sanatorium.
Forum na którym możemy wyrazić swoją opinię na temat ośrodka, w którym byliśmy. Podziel się z innymi wrażeniami o sanatorium, szpitalu uzdrowiskowym. Zapytaj kuracjuszy jak było podczas ich turnusu. Jakie mieli warunki zakwaterowania i zabiegi rehabilitacyjne.
Mam skierowanie do Stróży od 02.11.2011. Kiedy czytam komentarze na temat pobytu w Stróżach to zaczynam się bać. Może ktoś był w ostatnim czasie i napisze jak tam jest czy do zniesienia? Nigdy nie byłam w sanatorium tylko na rehabilitacji w szpitalu, ale nie było najgorzej.
Pan ordynatod Jabłoński nie jest taki jakiego malujecie.
Jeżeli umiecie ułożyć sobie czas pomiędzy zabiegami, pomiędzy śniadaniem, obiadem, kolacją to jest bardzo fajnie. Przyjeżdzają zespły pierwszo ligowe, z budynku widać lepiej niż z trybunek. Bynajmniej dla mnie obsługa ( typu kelnerki, sprzątaczki) bardzo miła ..., a przede wszystkim recepcja.
Z powarzaniem niekiedy nieznośny Jurek z kucykiem.
witam, ja byłam w sanatorium w Stróżach z prewencji ZUS na przełomie lipca i sierpnia 2008 roku. pobyt wspominam miło za sprawa wspóllokatorki i fajnych osob jakie ze mą były na turnusie. Mieliśmy super pogodę więc chodziliśmy nad rzekę się kąpać, zorganizowaliśmy ognisko za zgodąa ordynatora byliśmy na zabawie w niedalekim ośrodku , ale warunek -wracamy wszyscy razem o godz 2 w nocy, jak sie dobrze zagadało to był ok. Fakt że czuliśmy się jak kolonii , ale zgrane towarzystwo to połowa sukcesu. Te wykłady z pania psycholog jakoś trza było strawic ale dało sie przezyć. Jeśli chodzi o promile to nikt nie wypadł do domu ale nie powiem ze nie pili. Gdy kiedyś jeden co nam wieczorami na tarasie grał na gitarze,a myśmy śpiewali, się opił w biały dzien tośmy grupowo go wprowadzili do budynku , jedni go pod pachy, i śpiewali się kołysząc tak jak ten pijany, inni zagadywali lekarzy, a jeszcze inni jak mogli zastawiali kamery, tak więc udalo nam się znad rzeki bezpiecznie i bez konsekwencji wprowadzić jegomościa do budynku. A że byl trochę jak na kolonii to i była zielona noc ubaw po pachy, także drodzy kursanci, jeśli macie super i zgrane towarzystwo, to nie ma żle, z lekarzem tez w sprawie pózniejszych wyjść i powrotów się idzie dogadać a tymbardziej z tym obcokrajowcem. Można się udać do sławnego Bartnika , na wycieczkę do Krynicy i na piwo na przeciwko. nocami chłopy pili w pokojach po obchodzie w cichej atmosferze, robili sobie przez telefon żarty. kiedyś do jednego przyjechałą żona a ten poszedł z nią na noc do wynajętego dalej pokoju, to chlopy zastosowali kamuflarz :jeden był u siebie na obchodzie, po czym poleciał piętro wyżej kryć tego nieobecnego, niż ordynator tam dotarł to siedzial niby pod prysznicem i udawał tego co nie ma , po czym póżniej jakby nigdy nic wrócił do swego pokoju, grunt to zgrana paczka i jest super, nie zważa sie wtedy na inne niedogodności, to tyle, pozdrawiam