Z życia pewnej kamienicy :)
Regulamin forum
Proszę by każdy nowy wątek rozpoczynał się wierszem. Najlepiej by to był wiersz autora wątku, ewentualnie wiersz na temat sanatorium.
Uwaga! Jeśli wstawiacie czyjąś twórczość, pamiętajcie, że powinniście posiadać zgodę autora lub właściciela praw na publikację. To bardzo ważne.
Proszę też by nie tworzyć tu wątków, które bardziej pasują do działu "Na każdy temat". Niech ten dział będzie wyłącznie związany z twórczością sanatoryjnych poetów
Poza tym obowiązują wszystkie zasady z regulaminu ogólnego pisania postów na forum dostępnego tu viewtopic.php?t=10
Proszę by każdy nowy wątek rozpoczynał się wierszem. Najlepiej by to był wiersz autora wątku, ewentualnie wiersz na temat sanatorium.
Uwaga! Jeśli wstawiacie czyjąś twórczość, pamiętajcie, że powinniście posiadać zgodę autora lub właściciela praw na publikację. To bardzo ważne.
Proszę też by nie tworzyć tu wątków, które bardziej pasują do działu "Na każdy temat". Niech ten dział będzie wyłącznie związany z twórczością sanatoryjnych poetów
Poza tym obowiązują wszystkie zasady z regulaminu ogólnego pisania postów na forum dostępnego tu viewtopic.php?t=10
-
forumowicz
Re: Z życia pewnej kamienicy :)
Katastrofa emocjonalna i Rolmops najbrzydszy pies świata.
Czy ja Wam mówiłam , że mam nieprzeciętny dar do pakowania się w różnego rodzaju katastrofy?. Jak coś ma gdzieś spaść spadnie na mnie lub na mojego rozmówcę, jak komuś ma się zepsuć auto to na pewno mi w głębokim lesie , mogę wymieniać w nieskończoność. Znacie wiele osób, którym dzień przed ślubem luby oznajmia , że tak naprawdę nie dojrzał do związku a tak wogóle to jednak dojrzał tylko tenże dojrzały owoc ma na imię Marek i jest Twoim kumplem z podwórka? Wymieniać mogę w nieskończoność....ta historia i z miłością sanatoryjną i z deczka zadurzonym sąsiadem zamiast mnie natchnąć do działania w zakresie kontaktów damsko-męskich zepchnęła w otchłań rozpaczy.
Co do zadurzonego Jureczka to będąc w gipsowymi opatrunku tylko łypał gałami na lewo i prawo i tak od rureczki w soczku , od obiadku podawanego do buziaczka zabujał się ponownie. Tak Bogiem i prawdą to mi trochę ulżyło. Człowiek czułby się zobowiązany delikwenta niańczyć (gdyby nie ten mój remont facet w pełni sił witalnych brykał by po schodach tam i z powrotem). Teraz odżył nie tyle dzięki wizytom Andy'ego co ponętnym kształtom pielęgniarki Izabeli. Potrójnej rozwódki (kurczę dobrze, że nie czarna wdowa) o oczkach chytrych i cwanych ale co tu dużo mówić bijąca mnie na głowę podejściem do faceta. Szczególnie w stanie łatwej zapadalności na sraczkę miłością zwaną.
Mariankowi udało się zwiać ze szpitala. Siedzi bidulek wydygany w chacie i boi się za próg wychynąć. Pani Jadzieńka wzięła na siebie krzyż jak to mówi ochrony przed tą harpią zaplutą (czyt. Manią) , która to zakusy na tak niewypowiedzianie wspaniałego mężczyznę jak Marianek czyni.
Coś mi mówi, że to nie koniec tej historii...
Chatę ogarniało mi pół kamienicy. Co za ludziska kochani. Na suficie co prawda nadal wisi skalp pędzla malarskiego, ale zostałam właścicielką wszelakiego dobra z pobliskich szrotów ściągniętego. Szklany klasyczny stolik zastąpił zaorany nieco stoliczek na trzech nóżkach , z których jedna jakoś tak na 3 cm krótsza się wydaje. Podłożyliśmy Anię z Zielonego Wzgórza i stoi. Ma
Czy ja Wam mówiłam , że mam nieprzeciętny dar do pakowania się w różnego rodzaju katastrofy?. Jak coś ma gdzieś spaść spadnie na mnie lub na mojego rozmówcę, jak komuś ma się zepsuć auto to na pewno mi w głębokim lesie , mogę wymieniać w nieskończoność. Znacie wiele osób, którym dzień przed ślubem luby oznajmia , że tak naprawdę nie dojrzał do związku a tak wogóle to jednak dojrzał tylko tenże dojrzały owoc ma na imię Marek i jest Twoim kumplem z podwórka? Wymieniać mogę w nieskończoność....ta historia i z miłością sanatoryjną i z deczka zadurzonym sąsiadem zamiast mnie natchnąć do działania w zakresie kontaktów damsko-męskich zepchnęła w otchłań rozpaczy.
Co do zadurzonego Jureczka to będąc w gipsowymi opatrunku tylko łypał gałami na lewo i prawo i tak od rureczki w soczku , od obiadku podawanego do buziaczka zabujał się ponownie. Tak Bogiem i prawdą to mi trochę ulżyło. Człowiek czułby się zobowiązany delikwenta niańczyć (gdyby nie ten mój remont facet w pełni sił witalnych brykał by po schodach tam i z powrotem). Teraz odżył nie tyle dzięki wizytom Andy'ego co ponętnym kształtom pielęgniarki Izabeli. Potrójnej rozwódki (kurczę dobrze, że nie czarna wdowa) o oczkach chytrych i cwanych ale co tu dużo mówić bijąca mnie na głowę podejściem do faceta. Szczególnie w stanie łatwej zapadalności na sraczkę miłością zwaną.
Mariankowi udało się zwiać ze szpitala. Siedzi bidulek wydygany w chacie i boi się za próg wychynąć. Pani Jadzieńka wzięła na siebie krzyż jak to mówi ochrony przed tą harpią zaplutą (czyt. Manią) , która to zakusy na tak niewypowiedzianie wspaniałego mężczyznę jak Marianek czyni.
Coś mi mówi, że to nie koniec tej historii...
Chatę ogarniało mi pół kamienicy. Co za ludziska kochani. Na suficie co prawda nadal wisi skalp pędzla malarskiego, ale zostałam właścicielką wszelakiego dobra z pobliskich szrotów ściągniętego. Szklany klasyczny stolik zastąpił zaorany nieco stoliczek na trzech nóżkach , z których jedna jakoś tak na 3 cm krótsza się wydaje. Podłożyliśmy Anię z Zielonego Wzgórza i stoi. Ma

