A właśnie, że nie jest sztuka, pod pewnymi warunkami:
1. Nie wolno smarować tłuszczem tortownicy, na spód dać papier do pieczenia
2. Nie dodawać proszku do pieczenia (rośnie wolniej, ale trwale)
3. Zachować kolejność: ubić białka, dodać cukier na raty dalej ubijając , potem żółtka po jednym dalej ubijając. Razem tego ubijania ze 20 minut. Na końcu wmieszać szpatułką mąkę dobrze przesianą i do pieca.
4. Piec bez termoobiegu
Moja mama odwracała gorący w tortownicy do góry nogami na podłożone patyczki, ale rzucanie (opuszczanie) tortownicy na koc lub ręcznik na podłogę jest zdecydowanie lepsze.
Felice, ja ubijam całe jajka z cukrem na parze, a właściwie na gazie w takim garnku z grubym dnem, oczywiście najpierw jajka sparzam we wrzątku przez 10 sekund. Po ostudzeniu wkręcam do masła.
Też orzechowy przekładam masa czekoladową, a ostatnio wnukowi na urodziny robiłam jedną czekoladową a jedną wiśniową (do masy masło-jajka wkręciłam 4 łyżki dżemu wiśniowego z Łowicza (extra gładki) i dałam kilka kropel soku z cytryny. Razem tort był mniam. Nasączałam gorzką herbatą bo dzieci jadły



